Obawiano się masowej wyprzedaży akcji SpaceX. Kurs wzrósł o 6%
W czwartek, dokładnie o 9:30, gdy na giełdzie NASDAQ zabrzmiał dzwon otwarcia, właścicieli zmieniło około 7 mln akcji SpaceX. Transakcję rozliczono wcześniej, w nocy, po około 107 USD za akcję. Jej wartość wyniosła mniej więcej trzy czwarte miliarda USD, a same akcje praktycznie nie trafiły na otwarty rynek.
Ta pojedyncza transakcja dobrze pokazuje, jak wydarzenie, którego inwestorzy obawiali się najbardziej, okazało się znacznie mniej dramatyczne, niż sugerowały wcześniejsze oczekiwania. Co więcej, reakcja rynku była pozytywna.
Przez kilka tygodni inwestorzy przygotowywali się na czwartkową sesję. Sytuacja wyglądała niekorzystnie. Niemal miliard akcji należących do osób z wewnątrz spółki i pracowników, czyli około 20% wszystkich akcji SpaceX, uzyskał jednocześnie możliwość sprzedaży. W efekcie liczba akcji znajdujących się w wolnym obrocie zwiększyła się z dnia na dzień ponad dwukrotnie.
Kurs już wcześniej spadł o połowę od krótkotrwałego maksimum po debiucie giełdowym. Następnie zszedł poniżej początkowej ceny ofertowej, mimo dodatkowego, wymuszonego popytu ze strony funduszy indeksowych, w tym funduszy odwzorowujących indeks Nasdaq-100. Wydawało się więc, że zwiększenie podaży akcji powinno wywołać dalsze spadki albo przynajmniej dużą zmienność.
Po niewielkim początkowym osłabieniu kurs jednak się ustabilizował, a następnie wzrósł o 6%.
Brak skoordynowanej wyprzedaży w spółce
Inwestorzy obawiali się, że osoby z wewnątrz spółki, które posiadały nawet miliony akcji SpaceX, będą chciały szybko sprzedać cały pakiet po mocno obniżonych cenach. Dla tych akcjonariuszy wygaśnięcie ograniczeń sprzedaży było jednak raczej momentem zatrzymania się i oceny sytuacji.
Przez większą część ostatniej dekady pracownicy SpaceX nie potrzebowali debiutu giełdowego, aby uzyskać gotówkę za posiadane akcje. Spółka organizowała mniej więcej dwa razy w roku skupy akcji własnych. Były to wewnętrzne transakcje zapewniające pracownikom płynność, czyli możliwość sprzedaży części udziałów. SpaceX robił to na długo przed tym, zanim podobną praktykę spopularyzowały Anthropic i inne firmy.
Były pracownik, który spędził w SpaceX większą część lat 2010., powiedział, że każda taka runda zamieniała się w „całą grę teorii gier” polegającą na zgadywaniu, o sprzedaż jakiej części pakietu najlepiej poprosić. Popyt ze strony inwestorów zewnętrznych często był tak duży, że pracownicy proszący o sprzedaż mogli ostatecznie sprzedać tylko jednocyfrowy odsetek posiadanych akcji. Były pracownik poprosił o zachowanie anonimowości ze względu na charakter swojej obecnej pracy.
„To nie są ludzie, którzy czekają na odzyskanie pierwszego zainwestowanego dolara. W ciągu ostatnich 10 lat mieliśmy okazje sprzedawać akcje” – powiedział.
Wygaśnięcie ograniczeń sprzedaży daje akcjonariuszom większą swobodę. Mogą między innymi zaciągać pożyczki pod zastaw akcji, przenosić je do trustu (formy zarządzania majątkiem) albo dywersyfikować portfel bez pytania spółki o zgodę.
Były pracownik powiedział, że wśród byłych zatrudnionych działają nieformalne grupy wsparcia. Ich celem jest przede wszystkim pomoc w kontaktach z dużą liczbą doradców finansowych oraz ustaleniu, co zrobić z nagle powstałym majątkiem. Nie służą one organizowaniu masowej sprzedaży akcji.
„To prawdopodobnie najbardziej utalentowany zespół inżynierów, jaki istnieje. Niezależnie od tego, na czym polega magia kryjąca się za tymi murami, oni zawsze znajdują sposób, żeby zrealizować swoje zadania” – powiedział były pracownik.
Inwestorzy uwzględnili wydarzenie w cenie
Skoro pracownicy SpaceX nie panikowali, podobnie zachowali się inwestorzy obserwujący spółkę z zewnątrz. Analitycy oceniali, że rynek wcześniej uwzględnił w cenie oczekiwaną podaż akcji.
„Kurs spadał niemal każdego dnia przez ostatnie trzy albo cztery tygodnie w oczekiwaniu na to wydarzenie” – powiedział Gil Luria, analityk D.A. Davidson. Wskazał na spadek notowań z około 152 USD 9 lipca do poziomu bliskiego 110 USD.
Jeśli inwestor reagujący na konkretne wydarzenia, fundusz hedgingowy lub trader krótkoterminowy wie, że na rynek trafi więcej akcji, sprzedaje je przed tym wydarzeniem. Gdy do niego dojdzie, odkupuje akcje, zamykając krótką pozycję, czyli pozycję pozwalającą zarabiać na spadku kursu. „To zawsze jest gra w kotka i myszkę” – dodał Luria.
Z tego punktu widzenia ostatnie spadki mogły mieć mniej wspólnego z obawami inwestorów o wydatki SpaceX na rozwój sztucznej inteligencji po publikacji wyników, a więcej z realizacją zysków przed wygaśnięciem ograniczeń sprzedaży.
Ivan Feinseth, dyrektor inwestycyjny Tigress Financial Partners, określił sytuację jako zdrowe przekazanie akcji z rąk do rąk. Jego zdaniem wygaśnięcie ograniczeń było „w dużej mierze wydarzeniem technicznym”, które przyspieszyło przejście własności od osób z wewnątrz spółki do większego i stabilniejszego wolnego obrotu. Nie było natomiast sygnałem pogorszenia podstawowej kondycji biznesu.
Analitycy wyjaśniali, że wygaśnięcie ograniczeń sprzedaży zwiększa płynność akcji. Z tego powodu duzi kupujący mogli czekać z inwestycją do tego momentu.
„Jeśli chce się zbudować dużą pozycję, ciągłe składanie zleceń kupna podnosi cenę, po której nabywa się akcje. Lepiej więc poczekać na wydarzenie zwiększające płynność, a następnie poprosić brokera o dopasowanie dużego zlecenia. Dzięki temu wpływ transakcji na cenę jest mniejszy” – wyjaśniał Feinseth.
W tym ujęciu popyt pochodził przede wszystkim od inwestorów kierujących się fundamentami. Zarządzający funduszami nastawionymi na wzrost oraz zarządzający funduszami hedgingowymi reagującymi na wydarzenia aktywnie przedstawiali spadek kursu jako szansę na zbudowanie pozycji w spółce, którą wielu inwestorów uważa za zdolną przez wiele lat zwiększać swoją wartość, przy tymczasowo zaniżonej wycenie. Morgan Stanley również używał określenia „spółka na pokolenia, zwiększająca wartość w długim okresie” w odniesieniu do SpaceX.
Feinseth zwracał uwagę, że podstawowe oczekiwania wobec spółki pozostają niezmienione, a przychody SpaceX rosły o około 92% rok do roku. „Na Księżyc!”
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.