S&P 500 z serią wzrostów w lipcu, ale finisz miesiąca może być nerwowy
Lipiec to jeden z najlepszych momentów na zakupy akcji. S&P 500 zanotował w tym miesiącu najlepszy wynik od dwóch dekad, a od 2014 r. nie ma w historii miesiąca lipca zakończonego stratą.
Od 2005 r. amerykański indeks szerokiego rynku zarabia w lipcu średnio 2,5%. To ponad czterokrotnie lepszy wynik niż w pozostałych 11 miesiącach, licząc przeciętnie.
W tym roku inwestorzy wciąż liczą na „sezonowość”, ale coraz głośniej jest o ryzyku, że w drugiej połowie lipca zmienność wzrośnie. Zbiegają się tam bowiem ważne wydarzenia, które potrafią poruszyć rynek.
W drugiej połowie miesiąca ruszy kolejna runda ogłaszania wyników przez amerykańskie firmy. Do tego dochodzi publikacja kluczowych danych o inflacji oraz decyzja Fed w sprawie stóp procentowych.
Chris Murphy, współszef działu strategii instrumentów pochodnych w Susquehanna International Group, ocenił, że pierwsze dwa tygodnie lipca mogą być dla akcji raczej dobre, jak zwykle. Później inwestorzy mogą zacząć masowo wykorzystywać zabezpieczenia na sierpień i wrzesień, bo rośnie niepewność przed kolejną decyzją Fed.
Murphy zwrócił też uwagę na możliwy kolejny czynnik ryzyka związany z firmami z grupy „Mag Seven”. Jeśli ich wyniki rozczarują, może to zwiększyć presję sprzedażową przed sierpniem.
W 2026 r. S&P 500 ustanowił dotąd 24 rekordy. Indeks jest też w gronie najlepiej radzących sobie w pierwszych sześciu miesiącach w ujęciu od roku, licząc od czasów II wojny światowej.
Gdy w przeszłości indeks osiągał taki zestaw rekordów na tym etapie, w kolejnych sześciu miesiącach przeciętnie dokładał jeszcze 6%.
Jednocześnie sezonowe wsparcie zderza się z ryzykiem o charakterze „bazowym”. Trwa konsekwencja wojny w Iranie, która nadal ciąży inflacji. To zwiększa presję na Fed, by ją ograniczać.
Rynek musi też mierzyć się z ryzykiem wyższych stóp procentowych. Takie środowisko potrafi pogarszać perspektywy zysków spółek. Dodatkową niewiadomą są wybory śródokresowe w USA w listopadzie.
Murphy uważa, że w połowie lipca sensowne może być rozważenie ochrony portfela. Wskazał tu dwa ETF-y: SPDR S&P 500 ETF Trust (SPY) oraz Invesco QQQ Trust (QQQ).
Podkreślił też, że sierpień i wrzesień historycznie są dwoma najsłabszymi miesiącami w ciągu roku dla amerykańskich akcji.
Na tym tle dochodzą sygnały z rynku o możliwym narastaniu ryzyka w technologii. Po tym, jak w czerwcu koszyk „Magificent Seven” spadł o blisko 9% (najgorszy miesięczny spadek od marca 2025 r.), wciąż istnieje ryzyko dalszego osłabienia sektora.
Strategzy Citi wskazali, że ekspozycja inwestorów na te spółki jest wciąż wysoka. Równocześnie rosną „niedźwiedzie” przepływy zarówno w spółkach technologicznych, jak i w całym S&P 500.
W notatce do klientów zespół kierowany przez Davida Chewa napisał, że ryzyko związane z utrzymywaniem długich pozycji na Nasdaq rośnie. Zaznaczyli, że ok. 80% długich pozycji jest „po złej stronie” (offside), co zwiększa podatność na kolejne wycofywanie takich zakładów.
Technicy Bank of America Corp. sugerują z kolei, by inwestorzy zabezpieczyli się na dalsze rajdy wzrostowe i przygotowali na możliwą korektę „trójfalową” w kolejnych miesiącach.
Pierwszym dużym testem dla rynku w lipcu będzie opublikowany w czwartek raport o zatrudnieniu. Rynek instrumentów pochodnych wycenia w tym dniu ok. 0,8% wahań dla S&P 500. To więcej niż skumulowany, faktycznie obserwowany ruch z ostatnich 12 miesięcy, który wyniósł 0,6%.
Publikacja wypadnie dzień wcześniej, bo w piątek amerykańskie rynki akcji i obligacji będą zamknięte z powodu święta 4 lipca.
W kolejnych dniach zacznie się sezon wyników: JPMorgan Chase & Co. oraz inne duże banki zaplanowały start 14 lipca.
Tego samego dnia inwestorzy będą też oceniać raport CPI (wskaźnik inflacji konsumenckiej). Następnie, 29 lipca, rynek pozna decyzję Fed.
To kluczowe daty, które mają zdecydować, czy byki będą w stanie utrzymać zwyżkę po rajdzie trwającym od końca marca. S&P 500 wzrósł wtedy łącznie o 18% i podchodził do poziomu ok. 7 500 punktów — uznawanego za ważne psychologiczne odniesienie.
Jeffrey Hirsch, redaktor „Stock Trader’s Almanac”, zwraca uwagę, że lipiec zwykle zaczyna się mocno. Potem jednak pod koniec miesiąca często słabnie nastawienie „kupuj ryzyko” i rośnie ostrożność.
Ogólnie jednak lipiec pozostaje mocnym miesiącem dla giełdy w USA także w latach wyborów śródokresowych. Od 1950 r. S&P 500 średnio zyskuje 1,3% w lipcu w latach midterm.
Hirsch zaznaczył jednocześnie, że słabiej wypadają małe spółki. Indeks Russell 2000 w tych latach średnio traci 2,5% w lipcu.
Russell 2000 jest po najlepszym pierwszym półroczu w relacji do S&P 500 od 2001 r. To sugeruje, że jeśli niepewność wokół inflacji, stóp procentowych i wzrostu gospodarczego się utrzyma, inwestorzy mogą częściej wybierać większe, bardziej ugruntowane firmy.
Hirsch ocenił też, że statystyki sezonowe sugerują dalsze wsparcie dla akcji w lipcu. Jednocześnie przypomina, że zmienność potrafi pojawić się szybko i zaskakująco.
Zwrócił przy tym uwagę, że ostatnie mocne przeceny w „Mag Seven” zmniejszyły obawy o to, że w rynku wyraźnie „robi się bańka” wokół szału na AI. Jego zdaniem otwiera to przestrzeń do odbicia akcji już na początku lipca.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.