Rajd giełdowy w większym stopniu opiera się teraz na AI niż na ropie
W tym lecie na rynku pojawia się więcej powodów do skupienia się na wynikach spółek niż na chwilowym skoku cen ropy.
Ropa wróciła do pierwszego planu przez ponowne zaostrzenie napięć związanych z Iranem, ale inwestorzy patrzą teraz głównie na start kolejnego, ważnego sezonu publikacji wyników kwartalnych. W tle pojawiają się też pytania o tempo „wyścigu” w sztucznej inteligencji (AI), a także o ścieżkę inflacji i stóp procentowych.
W praktyce oznacza to, że USA i Iran mogą nadal podsycać wzajemne zagrożenia, ale ryzyko to raczej nie będzie utrzymywać uwagi rynku przez dłuższy czas. Rob Almeida, globalny strateg inwestycyjny w MFS Investment Management, podkreśla, że ropa i Iran są istotne — przede wszystkim jako potencjalny czynnik, który mógłby wywołać inflacyjny szok podażowy.
Inwestorzy nauczyli się oceniać takie sytuacje przez jeden kluczowy pryzmat: które firmy potrafią przerzucać wyższe koszty na klientów, a które nie. To właśnie ta różnica ma według Almeidy napędzać przyszłe wyniki.
Almeida wskazuje też, że uwaga rynku wyraźnie przesunęła się z bieżącej polityki i nagłówków na „siły strukturalne” zmieniające rynek. To one — w jego ocenie — najprawdopodobniej będą odpowiadały za zwroty z akcji w kolejnych 12–18 miesiącach.
Sezon wyników zaczyna się od dużych banków, a później dołączają do niego duże spółki technologiczne. W centrum wydarzeń ma być „cykl kapitałowy AI” — jeden z największych cykli inwestycyjnych firm w czasach nowożytnych.
Powód jest prosty: potrzeba mocy obliczeniowej przyciąga kapitał do gospodarki „materialnej”, czyli tam, gdzie trzeba budować i dostarczać infrastrukturę. Almeida mówi, że „intensywność kapitałowa” (capital intensity, czyli koszt budowy i rozbudowy AI) była wyższa niż oczekiwano. W jego ocenie stawia to pod znakiem zapytania „założenia dotyczące istniejących zysków”.
Najbliżej „wąskich gardeł” (czyli miejsc, gdzie może zabraknąć mocy lub komponentów) stoją półprzewodniki i sprzęt do produkcji półprzewodników. To właśnie te obszary należały do najbardziej korzystających na wzroście wydatków na AI. Według danych Dow Jones Market Data indeks S&P 500 Semiconductors & Semiconductor Equipment Industry Group (XX:SP500.4530) zanotował łącznie 109% łącznego zwrotu od końca 2024 r. do maja 2026 r.
Wśród beneficjentów znalazły się też m.in. sprzęt komputerowy, pamięć, urządzenia energetyczne, spółki z branży użyteczności publicznej oraz modernizacja sieci. To obszary powiązane z budową centrów danych potrzebnych do AI, a popyt w wielu miejscach przewyższa podaż.
Jednocześnie w ostatnim miesiącu pojawiło się realizowanie zysków w „wysokich lotach” sektora technologicznego oraz rotacja kapitału do innych sektorów — wskazuje Ross Mayfield z Baird. Spółki o mniejszej kapitalizacji (Small caps, RUT) osiągały lepsze wyniki niż ich odpowiedniki z dużej kapitalizacji, Dow Jones Industrial Average (DJIA) wyprzedził Nasdaq Composite (COMP), a najlepiej radziły sobie sektory: przemysł (XX:SP500.20), finanse (XX:SP500.40) oraz ochrona zdrowia (XX:SP500.35).
Taki zwrot w stronę sektorów cyklicznych, a także prowadzenie przez mniejsze spółki, pomaga potwierdzać hossę — ocenia Mayfield.
Na rynku wracają też jednak starsze i nowe wyzwania. Presja po stronie podaży oraz „przyklejona” inflacja są napędzane niedoborem siły roboczej, ograniczeniami energetycznymi oraz wieloletnim niedoinwestowaniem infrastruktury — mówi Almeida. W jego ocenie czynniki te mogą utrzymywać koszty produkcji na podwyższonym poziomie, a stopy procentowe na wyższym poziomie przez dłuższy czas.
Jako przykład wskazuje Samsung Electronics (KR:005930). Spółka mierzy się z silną presją po stronie podaży: globalny niedobór krótkoterminowej pamięci do danych ma się utrzymać. Jej wstępne wyniki za drugi kwartał pokazały, że sprzedaż wzrosła ponad dwukrotnie, a zyski zwiększyły się ponad 19-krotnie rok do roku — ale to nie wystarczyło inwestorom, ponieważ w ubiegłym tygodniu kurs akcji spółki spadł o 7,9%, zgodnie z FactSet.
Mayfield podkreśla, że wyniki Samsunga były niewątpliwie mocne, ale rynki patrzą w przyszłość, a oczekiwania były jeszcze wyższe. W jego ocenie rezultaty spółki na nowo wzbudziły obawy, jak długo utrzymają się wydatki na infrastrukturę AI oraz podwyższone ceny chipów pamięci.
Samsung nie odpowiedział od razu na prośbę o komentarz.
Ropa ma znaczenie, ale mniejsze, niż wynikałoby z emocji na rynku
Wojna na Bliskim Wschodzie przypomniała inwestorom o „wrodzonym ryzyku zakłóceń w dostawach ropy” oraz o ponownie rosnącej inflacji — mówi Bill Northey, senior investment director w U.S. Bank Asset Management Group. Jego zdaniem inflacja, wyniki spółek i stopy procentowe będą najważniejsze w drugiej połowie 2026 r., bo będą decydować o tym, czy ostatnie wyceny „pozostają uzasadnione”.
Northey dodaje jednak, że dopóki zyski rosną i spełniają wysokie oczekiwania, inwestorzy mogą w dużej mierze pomijać wiele innych zagrożeń.
Mayfield z Baird zauważa, że tak jak w pierwszej połowie roku, wojna na Bliskim Wschodzie „nie jest tak silnym hamulcem dla giełdy jak w latach 70.”, podczas arabskiego embarga na ropę. USA są dziś mniej zależne od importu energii niż wtedy. Kraj jest obecnie dużym producentem zarówno gazu ziemnego, jak i ropy, a Strategic Petroleum Reserve (amerykańskie państwowe zapasy ropy) powstał w 1975 r. w odpowiedzi na braki spowodowane embargiem na ropę.
Na początku giełda spadła, gdy 28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran, a ceny ropy poszybowały w górę, ale ruch w dół okazał się krótkotrwały. Od początku roku Dow Jones Industrial Index jest wyżej o 9,5% i znajduje się w pobliżu rekordu, Nasdaq wzrósł o 13,1%, a S&P 500 (SPX) jest o 10,7% wyżej. Ceny amerykańskiej ropy (CL00) wróciły do 71 USD za baryłkę po tym, jak 9 marca w trakcie sesji przekroczyły 119 USD.
Mayfield mówi, że ponowna i utrzymana wojna niemal na pewno byłaby wydarzeniem typu „ucieczka od ryzyka” (risk-off), które odsuwają inwestorów od akcji i innych bardziej ryzykownych klas aktywów. Jednocześnie w najniższym momencie w tym roku S&P 500 spadł o 9,1% 30 marca w porównaniu z poprzednim szczytem z 27 stycznia — zauważa Dow Jones Market Data. To daleko od spadku o 20%, który klasyfikuje rynek jako bessę.
Skupienie na wynikach
Wyniki spółek z tego tygodnia najprawdopodobniej utrzymają inwestorów w centrum uwagi na wydatkach kapitałowych związanych z AI — wynika z oceny Almeidy z MFS. To właśnie one były kluczowym czynnikiem gospodarki USA i stoją za ostatnim, szerszym rozszerzeniem rajdu na giełdzie.
Inwestorzy będą też chcieli zobaczyć, jak wydatki na AI przekładają się na koszt sprzedanych towarów (cost of goods sold, czyli główny koszt wytworzenia lub zakupu produktów) w firmach działających daleko poza Doliną Krzemową. Ważne będzie również, czy spółki mają „siłę cenową” — czyli czy potrafią podnieść ceny dla klientów tak, aby przenieść na nich wyższe koszty ponoszone na wejściu w łańcuchu dostaw.
Almeida zwraca uwagę, że spółka może uzyskać prawdziwe korzyści z usprawnień opartych na AI w jednej części biznesu, a jednocześnie ucierpieć w innej — przez inflację kosztów napędzaną przez AI. Dodatkowo w obecnych wycenach jest bardzo mała „poduszka” na rozczarowania w wynikach.
Przy takiej niepewności dla inwestorów kluczowa będzie dywersyfikacja.
Na tym etapie najbezpieczniejsza strategia dla inwestorów polega na pozostaniu zdywersyfikowanym w akcjach, instrumentach o stałym dochodzie i aktywach realnych oraz na dokonywaniu umiarkowanych, „taktycznych” alokacji na obrzeżach w sektorach lub spółkach z trwałym potencjałem wzrostu — mówi Northey z U.S. Bank Asset Management.
„Historia pokazuje, że długoterminowi inwestorzy są zazwyczaj nagradzani za utrzymywanie dyscypliny w okresach niepewności, zamiast próbować wyczuwać nagłówki” — dodaje Northey.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.