Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Podwyżka stóp Fedu jest „matematycznie uzasadniona”

Redakcja InwestHub · 10 września 2026 04:11

Ceny ropy ponownie przekroczyły 100 USD, rentowność referencyjnych amerykańskich obligacji 10-letnich zbliża się do 5%, a akcje pozostają pod presją. Alex Morris, prezes i dyrektor inwestycyjny F/m Investments, uważa, że inwestorów najbardziej niepokoi obecnie niepewność.

Jego zdaniem rynek wcześniej ignorował większość informacji, a akcje rosły niezależnie od wiadomości. Teraz sytuacja się odwróciła. Inwestorzy obawiają się między innymi prób wpływania przez prezydenta na politykę pieniężną za pomocą polityki handlowej i innych działań, szybko wprowadzanych nowych ceł na północnych sąsiadów Stanów Zjednoczonych oraz inflacji, która nie ustępuje.

Morris zwrócił uwagę, że inflacji trudno przeciwdziałać, ale łatwo się jej obawiać. Inwestorzy i konsumenci zaczynają ograniczać wydatki, gdy spodziewają się dalszego wzrostu cen. Dodatkową presję może wywołać wprowadzenie iPhone’ów kosztujących 2 000 USD.

W ocenie Morrisa obraz sytuacji nie wygląda już tak, jak sugerował rynek akcji sześć tygodni wcześniej. Dlatego inwestorzy ograniczają zaangażowanie na wielu rynkach.

Rezerwa Federalna ma podjąć kolejną decyzję w sprawie stóp procentowych w przyszłym tygodniu. Morris spodziewa się ich utrzymania, ale uważa, że podwyżka byłaby matematycznie uzasadniona.

Inflacja nadal nie ustępuje. Kevin Warsh przyznał podczas sympozjum w Jackson Hole, że osiągnięcie celu inflacyjnego na poziomie 2% prawdopodobnie nie będzie możliwe. Fed dostrzega więc potrzebę działania. Pytanie dotyczy tego, kiedy podejmie decyzję i jak długo będzie prowadzić takie działania.

Jeśli Fed podniesie stopy w przyszłym tygodniu, nie obniży ich ponownie sześć tygodni później. Taka decyzja musiałaby być częścią programu mającego ograniczyć inflację w dłuższym okresie. Mogłaby rozpocząć cykl podwyżek, o którym rynek niechętnie mówi.

Na Fed wywierana jest również presja polityczna. Donald Trump otwarcie twierdzi, że stopy procentowe powinny być praktycznie zerowe. Administracja może wykorzystywać politykę handlową, aby dążyć do takiego rezultatu. Jeśli Fed podniesie stopy, a w odpowiedzi władza wykonawcza podejmie działania odwetowe, polityka pieniężna i handlowa znajdą się w konflikcie. Skutki takiej sytuacji są trudne do przewidzenia.

Morris uważa, że rynek mógłby pozytywnie zareagować na podwyżkę o 25 punktów bazowych. Punkt bazowy to jedna setna punktu procentowego, więc 25 punktów bazowych oznacza zmianę o 0,25 punktu procentowego. Inwestorzy oczekują bowiem, że Fed podejmie jakieś działanie.

Sama podwyżka o 25 punktów bazowych nie byłaby jednak jedynym elementem decyzji. Fed musiałby przedstawić również plan dalszych działań, zależny od reakcji gospodarki i rynku. Na razie nie wiadomo, jak dokładnie taki plan miałby wyglądać.

Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych zapowiedział odkupienie długu o wartości 6 mld USD w ramach operacji planowanej na następny dzień. Wcześniej pojawiały się oczekiwania, że kwota może sięgnąć 8 mld USD.

Zdaniem Morrisa taki ruch może wywołać wyraźny efekt, ale tylko przez krótki czas. Przy poprzedniej zapowiedzi dużego odkupu długu pozytywna reakcja utrzymała się przez około 12 godzin, po czym rynek ponownie przejął kontrolę.

Programy odkupu długu są normalnym narzędziem stosowanym przez skarby państw na całym świecie. Obecna forma działania może jednak wynikać z obaw, że rentowności obligacji wymkną się spod kontroli. Zbyt długie stosowanie takich działań mogłoby doprowadzić do kontroli krzywej rentowności, czyli bezpośredniego wpływania na oprocentowanie obligacji o różnych terminach zapadalności. Historycznie takie rozwiązania kończyły się źle.

Skuteczność działań będzie zależeć od tego, czy sekretarz skarbu Besant, Fed i inne instytucje rządowe zdołają przekazać rynkowi spójny komunikat. Jeśli komunikacja będzie niejasna, sytuacja może się szybko pogorszyć.

Fed chce uwzględniać sygnały płynące z rynków finansowych. Jednocześnie rynek jest obecnie kształtowany przez działania rządu, co może zniekształcać te sygnały. Kluczowe będzie to, czy sekretarz Besant i przewodniczący Fedu Kevin Warsh będą działać w porozumieniu albo przynajmniej realizować ten sam cel.

Stany Zjednoczone nadal mają problem z zadłużeniem. Odkupy obligacji go nie rozwiążą. Rząd wciąż wydaje znacznie więcej, niż uzyskuje z wpływów podatkowych. Dopóki wydatki nie zostaną ograniczone, takie działania będą jedynie sposobem na reorganizację problemu, a nie jego rozwiązaniem.

Drugim ważnym tematem dla inwestorów pozostaje rozwój sztucznej inteligencji. Morris uważa, że ten trend nie wygaśnie w najbliższym czasie.

OpenAI ogłosiła, że rozwiązała jeden z problemów milenijnych. Za każdy z tych problemów 26 lat temu oferowano nagrodę w wysokości 1 mln USD. Wcześniej ludzka inteligencja rozwiązała tylko jeden z nich. Obecnie sztuczna inteligencja i ludzie rywalizują ze sobą pod względem osiągnięć, a Morris ocenia szanse AI jako dobre.

Morris obawia się jednak presji inflacyjnej, jaką w najbliższych latach może wywołać nagły napływ pieniędzy do projektów związanych ze sztuczną inteligencją. Uważa, że efekty jej rozwoju będą ostatecznie pozytywne. W przyszłości potrzebne będą regulacje, choć jego zdaniem niekoniecznie już teraz.

Sztuczna inteligencja może poprawić jakość życia wielu osób. Część miejsc pracy zostanie przekształcona, ponieważ zmieni się sposób wykonywania obowiązków. Morris wskazuje, że osoby, które korzystają z nowych narzędzi AI w codziennej pracy, a nie tylko do układania listy zakupów, mogą znacznie zwiększyć swoją efektywność.

Nakłady inwestycyjne na sztuczną inteligencję sięgają w tym roku około 800 mld USD. Analitycy szacują, że w przyszłym roku mogą wzrosnąć do około 1,1 bln USD.

Jednocześnie rośnie sprzeciw polityczny wobec budowy centrów danych potrzebnych do obsługi AI. Sprzeciw pojawia się zarówno w Teksasie, jak i w Nowym Jorku. Ruch określany jako „nie na moim podwórku” sprzeciwia się lokalizacji takich inwestycji w pobliżu miejsc zamieszkania, mimo że wiele osób chce szybszego rozwoju infrastruktury.

Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową wymaga budowy kolejnych obiektów. Elon Musk zaproponował umieszczanie centrów obliczeniowych w przestrzeni kosmicznej. To interesująca koncepcja, ale jej realizacja zajmie dużo czasu.

Napływ pieniędzy do sektora AI może przez krótki czas zwiększać popyt na pracowników budowlanych i wywoływać silne zapotrzebowanie na niektóre zawody na lokalnych rynkach pracy. Firmy będą musiały ustalić, gdzie lokalizować centra danych i jak je budować.

Wyzwaniem może okazać się sytuacja za pięć lat. Gdy większość potrzebnych obiektów zostanie już zbudowana, rozpocznie się presja na zwiększanie efektywności i zapotrzebowanie na nowe centra może się zmniejszyć. Wtedy konieczne będzie znalezienie nowych zajęć dla pracowników zatrudnianych obecnie przy tych inwestycjach.

Morris wskazał również na ryzyko, że część osób może zbudować infrastrukturę, która ostatecznie wyeliminuje ich własne miejsca pracy. Jako przykład podał kierowcę Ubera, który mógłby sfinansować rozwój samochodów autonomicznych, a następnie stracić źródło utrzymania z powodu ich upowszechnienia.

W ciągu najbliższych dwóch lat zapotrzebowanie na pracowników budowlanych i technicznych ma jednak pozostać wysokie. Potrzebne będą osoby, które potrafią wykonywać prace przy fundamentach, montować okablowanie i budować centra danych.

Jesienna Konferencja Independent Trader — zapisz się za darmoZobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.