Konsumenci oleju napędowego mogą mieć trudności z przewidzeniem, jak będą kształtować się ceny przy dystrybutorach po wydarzeniach z ostatnich dni i tygodni.
Średnia tygodniowa cena detaliczna oleju napędowego w USA, publikowana przez Departament Energii oraz Energy Information Administration (EIA), spadła w poniedziałek, a opublikowany we wtorek odczyt wyniósł 5,348 USD za galon. Oznacza to wzrost o 3,5 centa za galon. Jest to czwarty kolejny tydzień wzrostu tego wskaźnika. W tym czasie cena zwiększyła się łącznie o 77 centów za galon. Wskaźnik ten stanowi podstawę do naliczania większości dopłat paliwowych.
Wzrost ceny detalicznej nastąpił w momencie, gdy notowania kontraktów terminowych szybko spadały. Rynek reagował na najnowsze informacje, według których porozumienie w sprawie ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz jest bliskie. Wcześniejszy gwałtowny spadek w ciągu trzech poprzednich sesji również wynikał z nadziei na takie rozwiązanie. Rynek szybko reaguje na każdą możliwość zakończenia blokady cieśniny.
Notowania kontraktu na olej napędowy o ultraniskiej zawartości siarki (ULSD) na giełdzie towarowej CME należały w tych trzech dniach oraz we wtorek do najbardziej zmiennych od czasu rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran na początku marca.
W ciągu trzech sesji zakończonych w poniedziałek cena ULSD na CME spadła kolejno o 3,68%, 2,09% i 5,93%. Dzień przed tą serią wzrosła o 5,28%.
W rezultacie poniedziałkowe rozliczenie kontraktu wyniosło 3,8772 USD za galon. Był to najniższy poziom rozliczenia od 13 lipca, a także wyraźny spadek względem 4,3416 USD za galon odnotowanych 23 lipca.
Około godziny 9:40 we wtorek kontrakt ULSD na CME tracił 4,34%, czyli 16,81 centa za galon, do 3,7091 USD za galon. Gdyby na tym poziomie zakończył sesję, byłoby to najniższe rozliczenie od 10 lipca.
Apel o niższe ceny detaliczne
Rynek kontraktów terminowych to tylko jedna strona sytuacji. Na rynku detalicznym pojawiła się dodatkowa niepewność po apelu prezydenta Donalda Trumpa do koncernów naftowych o obniżenie cen przy dystrybutorach. Wezwanie pojawiło się po serii niezaskakujących raportów wyników, które pokazały, że rentowność spółek gwałtownie wzrosła w drugim kwartale.
Sytuacja nie jest jednak prosta.
Po pierwsze, trzeba ustalić, czym jest „koncern naftowy”. ExxonMobil i Chevron to w pełni zintegrowane spółki naftowe. Wydobywają ropę naftową i inne węglowodory, a następnie przetwarzają je w gotowe produkty, takie jak benzyna i olej napędowy. Sprzedają je hurtowo przez system dystrybucji nazywany „rackiem”. Ceny w tym systemie są ustalane codziennie na podstawie zmian rynkowych, a przy dużej zmienności nawet kilka razy dziennie — a rynki właśnie takie były.
Kto ustala cenę przy dystrybutorze?
Koncerny takie jak ExxonMobil i Chevron nie ustalają jednak cen przy dystrybutorze. Decyduje o nich właściciel stacji, który może prowadzić jedną placówkę albo 100 stacji.
Niezależny producent paliw, taki jak Valero lub Marathon, nie jest spółką zintegrowaną. Kupuje 100% surowców, głównie ropy, na otwartym rynku lub na podstawie umów, a następnie przetwarza je w gotowe produkty. Obecnie jest to bardzo dochodowa działalność, ponieważ marże rafineryjne gwałtownie wzrosły podczas wojny z Iranem. Niezależni producenci również sprzedają swoje produkty za pośrednictwem systemów „rack”.
Nie ma jednak jednego podmiotu, który mógłby dowolnie obniżyć cenę ropy. Dotyczy to także sytuacji, w której duże koncerny próbowałyby spełnić apel Trumpa i ograniczyć wzrost hurtowych cen produktów. Nie ma również jednego podmiotu kontrolującego ceny wszystkich składników wykorzystywanych do produkcji benzyny lub oleju napędowego. Należą do nich między innymi etanol, reformate i raffinate, czyli półprodukty stosowane przy wytwarzaniu paliw.
Problem dla spółki znajdującej się pod presją Białego Domu polega na tym, że może ona próbować ograniczać wzrost lub przyspieszać spadek własnych cen hurtowych. Byłoby to jednak niezależne od cen surowców, których spółka nie kontroluje.
Jak działa system hurtowy
Zaopatrywanie rynku hurtowego nie opiera się wyłącznie na produktach wytworzonych przez własną rafinerię. Valero stale sprzedaje benzynę i olej napędowy na rynku spotowym oraz na rynku hurtowym. Paliwo może pochodzić z zakupów gotowych produktów na otwartym rynku, a nie tylko z produkcji własnych rafinerii. Systemy te nieustannie kupują i sprzedają surowce oraz gotowe produkty, aby równoważyć potrzeby i wykorzystywać okazje rynkowe.
Niezależni producenci płacą za takie dostawy ceny rynkowe. Ich sytuacja byłaby trudna, gdyby presja polityczna doprowadziła do ustalenia cen hurtowych, które nie pokrywałyby kosztu produktów kupowanych do zaopatrzenia tych systemów. Taka sytuacja może prowadzić do ograniczenia podaży, czyli dokładnie odwrotnego skutku niż zakładany cel obniżenia cen.
Możliwe są także inne problemy. Chevron sprzedaje w systemie „rack” paliwo markowe, które trafia do sprzedawców działających pod marką Chevron. Spółka sprzedaje również paliwo niemarkowe, dostępne dla dowolnych detalistów. Wśród nich mogą znajdować się duże sieci, takie jak Wawa lub Racetrac.
Nawet jeśli Chevron zgodziłby się na apel prezydenta o obniżenie cen, dotyczyłoby to jego paliwa markowego. Klienci kupujący paliwo niemarkowe znaleźliby się w gorszej sytuacji. Nawet gdyby koncern obniżył ceny obu rodzajów paliwa, niezależny sprzedawca prawdopodobnie nie kupowałby całości dostaw od jednej dużej spółki. Musiałby korzystać także z usług mniej znanych dostawców, którzy nie byliby pod presją, by obniżać ceny, ponieważ nikt nie wiedziałby, kim są.
Ponownie oznaczałoby to presję na większych detalistów kupujących paliwo niemarkowe w systemie „rack”. Taka sytuacja nie może utrzymywać się bez końca.
Dyskusje o CVX na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.