Space Exploration Technologies (NASDAQ: SPCX), lepiej znane jako SpaceX, zadebiutowało na Nasdaq 11 czerwca 2026 roku po cenie 135 USD za akcję. IPO spółki przyniosło 87,5 mld USD i od razu zyskało największą uwagę inwestorów, bo notowania startowały pod tickerem SPCX.
W zaledwie trzy sesje kurs wzrósł do 225 USD, czyli o 67% względem ceny emisyjnej. W tamtym momencie kapitalizacja spółki przejściowo zbliżyła się do 3 bln USD. Jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała wcześniejszy entuzjazm.
Według stanu na środę, 24 czerwca, SpaceX handluje w pobliżu 156 USD za akcję. Oznacza to spadek o około 31% od szczytu z trzech dni, a rynek „wymazał” ponad 600 mld USD wartości rynkowej. Kurs jest teraz tylko ok. 15% powyżej ceny IPO, co pokazuje, jaką część początkowego entuzjazmu rynek faktycznie „przekuł” w trwałe przekonanie do wyceny.
Kluczowy punkt stanowi rozbieżność między ceną rynkową a wyceną opartą o modele finansowe. Przed pierwszym notowaniem policzono wartość godziwą na 63 USD za akcję w analizie zdyskontowanych przepływów pieniężnych. To oznacza około 55% niżej niż cena IPO, czyli fundamentalną różnicę co do tego, czy dane z prospektu uzasadniają wycenę spółki na poziomie ok. 1,77 bln USD.
Licby nie pozostawiają wątpliwości co do skali strat. SpaceX osiągnęło w 2025 roku 18,7 mld USD przychodów, jednocześnie generując straty blisko 5 mld USD. W samym I kwartale 2026 roku spółka poniosła straty operacyjne na poziomie 1,94 mld USD przy przychodach 4,69 mld USD. Jedynym obszarem, który jest wyraźnie rentowny, pozostaje Starlink: przyniósł 119 mln USD zysku operacyjnego, ale nie jest w stanie skompensować strat z łącznie działalności kosmicznej i segmentu AI.
Dodatkowo presję na wyniki wywiera xAI. Ten biznes, wchłonięty przez SpaceX w ramach rozliczenia bezgotówkowego (transakcji akcjami) z lutego 2026 roku, w I kwartale 2026 roku wygenerował 818 mln USD przychodów, ale jednocześnie miał 2,47 mld USD strat operacyjnych. Innymi słowy, xAI traci około 3 USD na każde 1 USD wypracowanych przychodów.
Problemem strukturalnym nie jest tempo wynoszenia rakiet, lecz wpięcie i opłacalność inicjatyw w obszarze danych orbitalnych i AI. W analizie przypisano scenariusz, w którym orbitalne centrum danych nie będzie w stanie konkurować ekonomicznie z alternatywami na Ziemi — z prawdopodobieństwem 43%. W takim wariancie straty kapitałowe miałyby przekroczyć 81 mld USD.
Rynek patrzy też na realne efekty komercyjne AI. Grok, duży model językowy xAI, nie pokazał mierzalnych zysków w udziale w rynku w porównaniu z OpenAI czy Gemini. Gdy SpaceX ogłosiło w ubiegłym tygodniu bezgotówkowe przejęcie spółki Cursor w ramach transakcji na 60 mld USD, kurs zareagował spadkiem o 20% w ciągu kolejnych dwóch dni. To sygnał, że rynkowi nie wystarcza sama deklarowana ambicja AI.
Ryzyko „powiązania” z Teslą jest większe, niż mogłoby się wydawać. Inwestorzy, którzy już trzymają Tesla (NASDAQ: TSLA), czasem traktują SpaceX jako uzupełnienie ekspozycji na dokonania Elona Muska i argumentują, że dywersyfikacja w ramach jego biznesów redukuje ryzyko pojedynczej spółki. Ta logika działa jednak w drugą stronę: Tesla i SpaceX są skorelowane z tym samym cyklem nastrojów. Gdy rośnie ryzyko związane z Muskiem — czy to przez obawy o ład korporacyjny, sceptycyzm wobec wydatków na AI, czy szeroki spadek na rynku technologicznym — oba kursy często poruszają się w tym samym kierunku. Dopisywanie SpaceX do portfela, w którym już jest Tesla, nie eliminuje ryzyka związanego z „zmienną Musk”, tylko je koncentruje.
W analizie zwracano też uwagę na ład korporacyjny. Elon Musk kontroluje około 85% głosów w SpaceX dzięki podwójnym klasom akcji. Zarówno zakup xAI za 250 mld USD, jak i późniejsza transakcja z Cursor (na 60 mld USD) zostały przeprowadzone bez niezależnych opinii o uczciwości (fairness opinions), co wskazywano jako istotny konflikt interesów. Co ważne, akcjonariusze publiczni nie mają możliwości zagłosowania przeciwko przyszłym transakcjom z podmiotami powiązanymi — pozostaje obserwowanie.
Jednocześnie nie chodzi o to, że SpaceX to „zła firma”. Starlink przekroczył 10 mln subskrybentów w lutym 2026 roku i w całym 2025 roku wygenerował 4,42 mld USD zysku operacyjnego. SpaceX ma też realną przewagę w usługach startowych: kontroluje ok. 85% amerykańskich startów orbitalnych i posiada ponad 24 mld USD skumulowanych kontraktów z federalnym sektorem w USA. W tym sensie biznes startowy jest już ugruntowany, konkurencyjnie osadzony i — jak zakłada się w rynkowych ocenach — może utrzymać pozycję przez dużą część najbliższej dekady.
Przy tym analitycy potwierdzali, że spółka jest ustawiona tak, by dalej utrzymywać prowadzenie w launchach. Jednocześnie wnioski kończyły się na tym, że ta przewaga jest już w dużej mierze „w cenie”. Problem sprowadza się do tego, że rynek wycenia te elementy SpaceX, które mają szansę uzasadnić wartość w przyszłości, podczas gdy segmenty generujące wielomiliardowe straty wciąż same z siebie nie dostarczają wystarczających argumentów.
Jeśli ktoś trzyma Teslę i obserwuje SpaceX z boku, to cofnięcie kursu z 225 USD do poziomów z „150-tek” może wyglądać jak okazja. Jednocześnie scenariusz, który napędza ostrożność, zakłada, że to raczej wczesny obraz tego, co dzieje się, gdy spółka o 5 mld USD rocznych strat i kapitalizacji rzędu 2 bln USD trafia na taki sam spadkowy cykl w AI, jak ten, który wcześniej uderzył w Nvidię (spadek o 8%) i AMD (-14%) na początku czerwca, przy jednocześnie słabszej zdolności bilansowej do „absorpcji” wahań nastrojów.
SpaceX w chwili publikacji rozważa się więc raczej jako podmiot wymagający przekonującego przełomu w obszarze rentowności inicjatyw AI i centrów danych, a nie jako prostą dywersyfikację względem Tesli.
Dyskusje o AMD na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.