Kevin Warsh ma problem z Trumpem. Nie ma łatwego rozwiązania
Niemal trzy miesiące temu, 22 maja, Kevin Warsh został zaprzysiężony na stanowisko nowego przewodniczącego Rezerwy Federalnej (Fed). Donald Trump wskazał go jako następcę Jerome’a Powella. Od czasu objęcia przez Warsha kierownictwa Fedu indeksy Dow Jones Industrial Average (^DJI), S&P 500 (^GSPC) i Nasdaq Composite (^IXIC) wzrosły do nowych rekordów. Sytuacja nowego szefa banku centralnego USA jest jednak daleka od ideału.
W roku poprzedzającym odejście Powella z funkcji przewodniczącego Fedu prezydent Trump stale krytykował go za niechęć Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), czyli zespołu decydującego o stopach procentowych w USA, do ich zdecydowanego obniżenia. Choć krytyka kierowana pod adresem Warsha na początku jego kadencji nie była równie ostra, coraz wyraźniej widać, że nowy przewodniczący odziedziczył po poprzedniku problem z Trumpem.
### Kevin Warsh znalazł się w sytuacji bez dobrego wyjścia
To normalne, że inwestorzy są niespokojni, gdy stery Fedu przejmuje nowy przewodniczący. Warsh szybko przekonuje się jednak, że nie da się zadowolić wszystkich uczestników Wall Street.
Z jednej strony inflacja wyraźnie powyżej średniego poziomu powinna skłaniać Fed do reakcji. Roczna inflacja ogółem, liczona za ostatnie 12 miesięcy (TTM), wyniosła w lipcu 3,4%. Był to 65. miesiąc z rzędu, w którym inflacja w USA pozostawała powyżej długoterminowego celu Rezerwy Federalnej wynoszącego 2%.
Z drugiej strony rynek akcji, którego wyceny są drugie najwyższe w historii, prawdopodobnie źle zareagowałby na podwyżkę stóp. Wyższy koszt kredytów mógłby spowolnić rozbudowę centrów danych wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję. Mógłby też obniżyć historycznie wysokie mnożniki wyceny, czyli wskaźniki porównujące cenę akcji z wynikami finansowymi spółek.
Prezydent Trump uważa natomiast, że stopy procentowe powinny zostać obniżone do 1% lub niżej. Jeśli FOMC podniesie stopy, komitet i Warsh niemal na pewno staną się obiektem publicznej krytyki prezydenta. Jeżeli jednak Warsh i FOMC nie zareagują na wyraźny wzrost inflacji TTM, mogą zostać uznani za ulegających żądaniom Trumpa. W efekcie mogliby stracić wiarygodność w oczach Wall Street i inwestorów.
Niezależnie od tego, co zrobią przewodniczący Fedu i FOMC, nie zadowolą wszystkich stron.
### Nowy szef Fedu odziedziczył także zmieniającą się „Trumpflację”
Warsh przejął po poprzedniku również problem związany z ewolucją tak zwanej Trumpflacji, czyli wzrostu cen przypisywanego polityce Donalda Trumpa.
W czasie kadencji Powella często wskazywał on na cła wprowadzone przez Trumpa jako czynnik podbijający ceny w sektorze towarów. Niedawno administracja Trumpa wprowadziła szeroko zakrojone globalne cła w wysokości od 10% do 12,5% wobec ponad 80 krajów.
Kolejnym wyzwaniem jest wojna z Iranem, która rozpoczęła się w ostatnich miesiącach drugiej kadencji Powella na stanowisku przewodniczącego Fedu. Powell zajmował się przede wszystkim skutkami historycznego szoku podażowego na rynku energii, wywołanego zamknięciem Cieśniny Ormuz. Warsh nadzoruje natomiast dalszą ewolucję Trumpflacji.
Wojna z Iranem nie jest już wyłącznie problemem rynku energii. Jej wpływ na koszty transportu, łańcuchy dostaw i inne obszary rozprzestrzenił się na szerszą gospodarkę. Dla decydentów z FOMC znacznie trudniejsze jest przeciwdziałanie utrwalonej inflacji niż rozwiązanie krótkotrwałych problemów z podażą energii.
Ponieważ „stabilność cen” jest wyraźnym priorytetem najważniejszej instytucji finansowej USA, w ciągu najbliższego roku Kevin Warsh prawdopodobnie w pewnym momencie narazi się zarówno Wall Street, jak i prezydentowi Trumpowi.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.