Kevin Warsh pod presją Białego Domu i rynku obligacji. Inwestorzy stawiają na podwyżki stóp już do grudnia
Tylko trzy tygodnie po objęciu stanowiska przewodniczącego Rezerwy Federalnej Kevin Warsh trafia na niezwykle wymagający sprawdzian.
Inflacja przyspiesza najszybciej od trzech lat, rośnie też rozbieżność wśród decydentów w samej Fed. Równocześnie inwestorzy wyprzedają amerykańskie obligacje skarbowe i coraz mocniej obstawiają, że Fed będzie musiał zacząć podnosić stopy jeszcze przed grudniem — wbrew apelem prezydenta Donalda Trumpa, by je obniżać.
Wynik najbliższego posiedzenia Fed ma jednak mniejsze znaczenie niż to, co Warsh powie później. Powszechnie oczekuje się, że bank utrzyma swoją stawkę referencyjną w przedziale 3,5%–3,75%, a jednocześnie będzie obserwował, jak szok cenowy związany z wojną na Bliskim Wschodzie przełoży się na gospodarkę. Teraz kluczowe będzie to, czy w jego pierwszym publicznym przekazie oraz w stanowisku Fed po posiedzeniu i prognozach pojawi się jasny sygnał dotyczący kolejnych kroków.
Warsh wchodzi w rolę w momencie, gdy napięcia na rynku są dodatkowo podkręcane przez pytania o jego podejście do polityki pieniężnej oraz przez szerszy kontekst gospodarczy. Z jednej strony presję podbijają wojna i związany z nią wzrost cen energii, z drugiej — trwa boom inwestycyjny w sektorze sztucznej inteligencji, który dokłada paliwa do zaskakująco odpornej kondycji gospodarki.
W przeszłości Warsh był „jaskrawym” orędownikiem restrykcyjniejszej polityki jako gubernator Fed w latach 2006–2011. Wtedy zaostrzenie warunków zbiegło się z załamaniem rynku mieszkaniowego, które doprowadziło USA do głębokiej recesji. Później jednak zmienił podejście: zaczął ostro krytykować bank centralny i w ubiegłym roku zarzucił mu utrzymywanie prognoz podwyższonej inflacji, argumentując, że sztuczna inteligencja uruchomi „istotną siłę dezinflacyjną”, zwiększając produktywność.
Od zaprzysiężenia Warsh przez ostatni miesiąc nie zabierał głosu w sprawach polityki pieniężnej. To utrudnia ocenę, jak chce ustawiać kierunek działań Fed.
Sytuacja gospodarcza przesunęła się też wyraźnie od czasu, gdy Trump uruchomił „irańską” oś konfliktu i podbił ceny ropy. Gdy firmy widzą rosnące koszty, przerzucają je na konsumentów w postaci wyższych cen, co dokłada do inflacji utrzymywanej już wcześniej — od pięciu lat — blisko celu Fed, wynoszącego 2%. W maju wskaźnik CPI, który jest jednym z najczęściej obserwowanych mierników inflacji, wzrósł o 4,2% rok do roku — najsilniej od kwietnia 2023 roku.
Taki zwrot mocno przestawił oczekiwania na Wall Street. Handlowcy wycofali się z dominujących wcześniej zakładów, że Fed wznowi cięcia stóp jeszcze w tym roku, i przesunęli się w kierunku przeciwnego scenariusza. Rentowności amerykańskich obligacji dwuletnich poszybowały do poziomów przekraczających 4%, czyli powyżej stopy polityki Fed, a rentowności dziesięcioletnich w ubiegłym miesiącu sięgnęły najwyższego poziomu od 2007 roku. Rynek odczytywał te ruchy jako jednoznaczny sygnał, że stopy prawdopodobnie muszą iść wyżej.
Nie umyka to również członkom Fed. Na kwietniowym posiedzeniu wielu decydentów ostrzegało, że jeśli inflacja utrzyma się na podwyższonych poziomach, najpewniej będą musieli podnosić stopy, i równocześnie chcieli zredukować „bias” (czyli nastawienie komunikacyjne) w stronę obniżek. Z protokołów z tego spotkania wynika też, że trzech decydentów miało zastrzeżenia do brzmienia komunikatu Fed.
Na to nakłada się jeszcze bezprecedensowy atak polityczny na bank centralny ze strony administracji Trumpa. W tle pojawiły się działania zmierzające do usunięcia gubernator Lisa Cook oraz postępowanie karne, które Jerome Powell — poprzednik Warsha — opisał jako reakcję na odmowę podporządkowania polityki pieniężnej życzeniom prezydenta.
Trump, awansując Warsha do rady Fed, podkreślał, że docenia jego niezależność. Równocześnie wielokrotnie uderzał w Powella, a w tym miesiącu stwierdził, że Warsh będzie w błędzie, jeśli zdecyduje się podnosić stopy. Zapowiedział, że Fed powinien je obniżyć.
Są też osoby, które uważają, że ryzyko dla wiarygodności Warsha i Fed jest realne, jeśli szef banku centralnego będzie próbował „zgrywać się” z oczekiwaniami prezydenta. W obiegu są jednak argumenty, że nie ma praktycznej podstaw do oczekiwania, iż Fed po prostu obniży stopy tylko dlatego, że tego chce Biały Dom.
Warsh zapowiadał natomiast znaczące zmiany w funkcjonowaniu Fed, w tym bliższą współpracę z Departamentem Skarbu. Mówił, że bank centralny musi zmienić sposób oceny inflacji i komunikacji z rynkiem oraz opinią publiczną. Opowiadał się też za ograniczeniem ogromnych aktywów obligacyjnych Fed. Taki krok mógłby podbić długoterminowe rentowności, bo rynek musiałby w większym stopniu „wchłonąć” więcej papierów.
Na najbliższe miesiące największa uwaga skupia się jednak na tym, jakie sygnały Warsh zdecyduje się przekazać w sprawie kierunku polityki pieniężnej. Jego pierwsze posiedzenie i towarzyszące mu dokumenty — komunikat, protokoły i konferencja prasowa — będą kluczowym materiałem do oceny, jak bank zamierza prowadzić politykę i jak rynek powinien interpretować kolejne ruchy.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.