JPMorgan: złoto może kosztować ponad 5 000 USD za uncję w IV kwartale 2026 r.
Aktualizacja wyników JPMorgan Chase za II kwartał zwróciła uwagę między innymi ostrzeżeniem prezesa banku, Jamie’ego Dimona. Wymienił on szereg zagrożeń, porównując je do płyt tektonicznych i wskazując, że ich zderzenie mogłoby doprowadzić do trzęsienia ziemi. Nie była to konkretna prognoza wydarzeń, lecz ostrzeżenie dla inwestorów, że poziom ryzyka jest obecnie podwyższony. Jednym z powodów jest fakt, że giełda znajduje się blisko historycznych maksimów.
W takim otoczeniu inwestorzy powinni rozważyć prognozę JPMorgan Chase, zgodnie z którą cena złota wzrośnie do ponad 5 000 USD za uncję w IV kwartale 2026 r. Według perspektyw przedstawionych przez bank później może podrożeć jeszcze bardziej. Wobec obaw Dimona nie jest to przypadkowa prognoza. Inwestorzy mogą wykorzystać ją do zabezpieczenia własnego portfela.
Najprostsze sposoby inwestowania w złoto
Najłatwiejszym sposobem zakupu złota jest wizyta w sklepie jubilerskim. Biżuteria jest jednak sprzedawana z bardzo wysoką marżą, dlatego zwykle nie stanowi dobrej inwestycji.
Można także kupić złoto inwestycyjne w postaci sztabek lub monet. W tym przypadku również trzeba zapłacić znaczną marżę, a dodatkowym problemem jest konieczność przechowywania zakupionego kruszcu. Sama uncja złota pozostaje uncją złota, więc nie daje inwestorowi możliwości wzrostu wartości związanej z rozwojem biznesu.
Z tego powodu wielu inwestorów wybiera akcje spółek wydobywających złoto. Firmy te budują i prowadzą duże kopalnie, a następnie sprzedają wydobyte złoto oraz inne metale, generując przychody. Spółki wydobywcze są silnie uzależnione od wzrostu cen złota, ponieważ ich koszty zwykle pozostają względnie stabilne. Gdy cena kruszcu przekracza całkowity koszt wydobycia, zyski mogą szybko rosnąć.
Mechanizm działa jednak także w drugą stronę. Spadek cen złota może równie mocno obniżyć zyski spółek wydobywczych. Dodatkowym ryzykiem jest prowadzenie niewielkiej liczby kopalń. Wydobycie jest trudne i kosztowne.
Alternatywą są spółki finansujące wydobycie w zamian za prawa do przyszłej produkcji
Innym sposobem inwestowania w złoto jest zakup akcji spółek działających w modelu streaming i royalty, czyli finansujących spółki wydobywcze w zamian za prawo do zakupu złota po obniżonej cenie w przyszłości. Przykładami są Franco-Nevada (NYSE: FNV), Royal Gold (NASDAQ: RGLD) oraz Wheaton Precious Metals (NYSE: WPM).
Cena jest zwykle ustalana jako procent bieżącej ceny rynkowej złota. Dzięki temu spółki mogą w praktyce zagwarantować sobie zysk.
Franco-Nevada, Royal Gold i Wheaton Precious Metals mają także bardziej zróżnicowane portfele niż większość spółek wydobywczych. Współpracują z różnymi spółkami wydobywczymi w wielu regionach świata. Franco-Nevada ma inwestycje w 446 aktywach, z których 121 aktywnie generuje przychody dla firmy. Taki poziom dywersyfikacji jest trudny do osiągnięcia przez pojedynczą spółkę wydobywczą.
Wszystkie trzy spółki mają również solidną historię wypłat dywidend. Royal Gold zwiększa dywidendę od 25 kolejnych lat, a seria podwyżek Franco-Nevady obejmuje 19 lat. Dywidenda Wheaton Precious Metals jest zmienna, co zwiększałoby ekspozycję inwestorów na wzrost cen złota.
Połączenie ostrzeżeń Jamie’ego Dimona z prognozą JPMorgan dotyczącą złota może skłonić inwestorów do rozważenia spółek działających w modelu streaming i royalty jako zabezpieczenia przed ryzykiem rynkowym. Firmy takie jak Franco-Nevada, Royal Gold i Wheaton Precious Metals mogą być również wykorzystywane do dywersyfikacji portfela.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.