J.P. Morgan zaostrza prognozę stóp Fedu po niejasnych wypowiedziach Warsha
Najnowsze dane o preferowanym przez Rezerwę Federalną wskaźniku inflacji okazały się w czerwcu niższe od konsensusu. Główną przyczyną był spadek cen energii.
Mniej pozytywna wiadomość jest taka, że podczas drugiego posiedzenia Fedu, któremu przewodniczył, Kevin Warsh unikał jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy indeks cen wydatków na konsumpcję osobistą (PCE), czyli główny wskaźnik inflacji wykorzystywany przez Fed, nadal będzie pełnił tę funkcję. Nie wskazał też, co mogłoby go zastąpić.
Niejasna strategia zirytowała Wall Street bardziej niż zdecydowana decyzja Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) z 29 lipca. Komitet stosunkiem głosów 9 do 3 pozostawił krótkoterminowe stopy procentowe bez zmian. Po tej decyzji obligacje gwałtownie potaniały, a rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych wzrosła do 5,22%.
W ciągu kilku godzin od konferencji prasowej Warsha po posiedzeniu J.P. Morgan nagle zmienił prognozę dotyczącą perspektyw stóp procentowych Fedu na bardziej jastrzębią, czyli zakładającą wyższe stopy lub dłuższe utrzymanie restrykcyjnej polityki pieniężnej.
Tytuł notatki banku brzmiał „Talk is Cheap”, co można przetłumaczyć jako „Słowa są tanie”.
Michael Feroli, główny ekonomista J.P. Morgan na rynek amerykański, ocenił, że Fed podniesie stopy procentowe o 25 punktów bazowych w grudniu 2026 roku. Wcześniej bank zakładał, że do podwyżki dojdzie dopiero w drugiej połowie 2027 roku.
J.P. Morgan przewiduje, że po grudniowej podwyżce Fed utrzyma przedział stopy funduszy federalnych na poziomie 3,75–4,00%. Bank zaznaczył jednak, że ryzyko podwyżki już we wrześniu jest realne.
Feroli napisał, że niejednoznaczne sygnały wysyłane przez Warsha budzą obawy dotyczące strategii Fedu w walce z inflacją. „Trudno ocenić uwagi Warsha. Zawierały wiele dobrze sformułowanych zwrotów, ale niewiele spójnego obrazu sytuacji gospodarczej” – stwierdził w notatce dla klientów. Dodał, że nowy przewodniczący „po raz kolejny nie wyjaśnił, w jaki sposób zamierza osiągnąć stanowczo deklarowany cel w postaci obniżenia inflacji”. Zwiększa to niepewność dotyczącą polityki pieniężnej na rynkach finansowych.
Mandat Fedu obejmuje stopy procentowe, zatrudnienie i ceny
Kongresowy mandat Fedu nakłada na bank centralny obowiązek dążenia do pełnego zatrudnienia i stabilności cen.
W krótkim, pięcioakapitowym komunikacie po posiedzeniu FOMC stwierdzono, że aktywność gospodarcza rośnie w solidnym tempie mimo podwyższonej niepewności, częściowo związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Wskazano również na szoki energetyczne, które podniosły ceny w niektórych sektorach.
Warsh wielokrotnie deklarował, że Fed sprowadzi inflację do celu wynoszącego 2%. Fed nie zdołał osiągnąć tego celu już od 63 miesięcy. Podczas konferencji prasowej 29 lipca przewodniczący unikał odpowiedzi na pytania o sposób realizacji tego zadania. Jedna z jego odpowiedzi brzmiała, że „nie ma magicznej różdżki”.
„Ale w którym momencie naprawdę podejmie działania?” – pytał 30 lipca Ed Yardeni, prezes Yardeni Research, w rozmowie z CNBC. „Czego potrzeba, żeby do tego doszło?”
Niższe stopy procentowe wspierają zatrudnienie, ale mogą zwiększać inflację. To może prowadzić do dalszego wzrostu cen, a w skrajnym przypadku do spirali inflacyjnej. Wyższe stopy pomagają ograniczać wzrost cen, lecz mogą osłabiać rynek pracy. Podnoszą również koszty kredytów i dodatkowo hamują aktywność gospodarczą.
Fed dotychczas utrzymywał stopy bez zmian
W czerwcu FOMC jednogłośnie pozostawił docelowy przedział stopy funduszy federalnych na poziomie 3,50–3,75%.
Z protokołu czerwcowego posiedzenia wynikało jednak, że członkowie Fedu różnili się w ocenie ryzyka inflacyjnego i jego wpływu na stopy procentowe. Kwartalnemu wykresowi kropkowemu (dot plot), pokazującemu oczekiwania członków Fedu dotyczące przyszłych stóp, towarzyszyło coraz bardziej jastrzębie nastawienie.
Trzech prezesów regionalnych oddziałów Fedu, którzy w lipcu głosowali za podwyżką o 25 punktów bazowych – Beth Hammack z Cleveland, Neel Kashkari z Minneapolis i Lorie Logan z Dallas – po czerwcowym posiedzeniu wyrażało obawy dotyczące wpływu inflacji bazowej. Ich oceny opierały się częściowo na uwagach i obserwacjach konsumentów oraz firm z ich regionów.
J.P. Morgan stwierdził w nocie z 29 lipca, że wypowiedzi Warsha podważają wiarygodność nowego przewodniczącego w zakresie doprowadzenia do spadku inflacji. Według banku może to zwiększyć pilność działań pozostałych członków komitetu na rzecz realizacji mandatu dotyczącego stabilności cen.
Lipcowe posiedzenie zmieniło oczekiwania inwestorów
Według narzędzia FedWatch firmy CME Group rynek wycenia obecnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp we wrześniu na 65,2%. Przed publikacją komunikatu po posiedzeniu wynosiło ono 81%.
Kontrakty terminowe wskazują również na łączne prawdopodobieństwo wynoszące 82,7%, że podczas grudniowego posiedzenia FOMC stopa funduszy federalnych będzie wyższa niż obecny przedział 3,50–3,75%.
BofA Global Research prognozuje trzy podwyżki stóp, z których pierwsza miałaby nastąpić we wrześniu.
Citigroup, od dawna zaliczany do bardziej gołębio nastawionych banków, podtrzymał po lipcowym posiedzeniu prognozę obniżek stóp w październiku i grudniu 2026 roku oraz kolejnej obniżki w styczniu 2027 roku.
Co wpłynęło na spadek inflacji PCE w czerwcu
Brak odpowiedzi na pytanie, czy indeks cen PCE pozostanie głównym punktem odniesienia dla polityki pieniężnej i co mogłoby go zastąpić, dodatkowo zwiększył nerwowość na rynku.
Główny wskaźnik PCE spadł w czerwcu o 0,1% miesiąc do miesiąca, a w ujęciu rocznym obniżył się z 4,1% do 3,7%. Po wyłączeniu cen żywności i energii wskaźnik wzrósł mniej, niż prognozowali ekonomiści.
W lipcu ceny benzyny wzrosły w związku z eskalacją działań wojskowych podczas wojny z Iranem. Ponownie zwiększyło to obciążenie budżetów gospodarstw domowych. Najnowsze dane pokazały również, że stopa oszczędności spadła w czerwcu do najniższego poziomu od 2022 roku.
Tymczasem produkt krajowy brutto skorygowany o inflację wzrósł w trzech miesiącach zakończonych w czerwcu w ujęciu zannualizowanym o 1,5%. Wynik był niższy od konsensusu ekonomistów na poziomie 2,1%.
„Konsumenci przechodzili nad presją cenową do porządku dziennego i nadal działali, jak gdyby nic się nie stało. Pytanie brzmi, jak długo będą jeszcze w stanie to robić” – powiedziała Bloombergowi Pooja Sriram, starsza ekonomistka Barclays zajmująca się rynkiem amerykańskim. „Zwroty podatków już się skończyły, a wzrost dochodów spowalnia. Oznacza to, że bufor, na który wskazujemy, będzie w kolejnym kwartale coraz mniejszy.”
Dyskusje o FOMC na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.