Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Jak porozumienie USA–Iran podniosło dolny pułap cen ropy

Redakcja InwestHub · 20 czerwca 2026 04:03

Porozumienie USA–Iran jest, w praktyce, dopiero początkiem długiego procesu. Obejmuje ono ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, odblokowanie produkcji ropy w regionie, która była wyłączona — chodzi o ponad 13 mln baryłek dziennie — oraz uruchomienie mechanizmu negocjacji zmierzających do docelowego porozumienia. Kluczowe jest też to, że globalne zapasy ropy są obecnie bardzo niskie (z wyjątkiem Chin), więc ich uzupełnianie może wspierać ceny przez kolejne miesiące — o ile porozumienie będzie utrzymane.

W wielu założeniach dotyczących światowego popytu i podaży dominuje jeszcze premisa, że USA i Iran zawarły finalny i trwały układ. Nie ma jednak takiego stanu rzeczy. Zawarte w dokumencie Memorandum of Understanding przewiduje dążenie do osiągnięcia finalnego porozumienia w ramach maksymalnie 60 dni, z możliwością przedłużenia za obopólną zgodą, ale bez wskazania, na jaki dokładny okres.

Jeśli chodzi o ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, Iran ma „poczynić ustalenia przy użyciu najlepszych starań”, aby umożliwić bezpieczny przejazd statków handlowych przez cieśninę, bez żadnych opłat ani myta.

Rynek zareagował jednak wyraźnym ulgią, ale nie oznacza to automatycznego rychłego powrotu do pełnej równowagi. Porozumienie dotyczy przede wszystkim kontynuowania negocjacji, a jedyny bezpośredni „sukces” administracji Donalda Trumpa, na który zwraca uwagę rynek, to cofnięcie średniej ceny benzyny w USA poniżej 4 USD za galon — do poziomu sprzed wojny. Z perspektywy Iranu większą część korzyści stanowią m.in. ulgi w sankcjach dotyczące sprzedaży ropy oraz fundusz odbudowy o wartości 300 mld USD.

Nadmiar ropy w 2027?

Po ogłoszeniu porozumienia zarówno rynek ropy, jak i rynek akcji zareagowały pozytywnie. W tym tygodniu Brent spadł poniżej 80 USD za baryłkę, do najniższego poziomu od marca.

W praktyce wygląda na to, że część uczestników rynku wycofuje się z „premii za ryzyko wojenne”, licząc na szybki powrót swobodnego transportu ropy, zalanie rynku wolumenami i spadek cen.

Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) w pierwszym spojrzeniu na bilans rynkowy na 2027 r. wskazała jednak, że w przyszłym roku pojawi się istotny „naddatek” podaży. Popyt ma wzrosnąć o 2 mln baryłek dziennie względem 2026 r., ale podaż ma zwiększyć się o 8 mln baryłek dziennie. Według IEA łączny światowy popyt ma wynieść 105,3 mln baryłek dziennie, a podaż około 110 mln baryłek dziennie, co oznacza znaczącą nadwyżkę na rynku.

Analitycy IEA zwracają uwagę, że taki scenariusz może przynieść rynkowi wytchnienie i stworzyć przestrzeń do odtwarzania wyczerpanych zapasów albo budowania nowych rezerw strategicznych, gdy kraje aktualizują strategie i polityki energetyczne w odpowiedzi na kryzys.

W realnym układzie zapasów kluczowe jest też tempo odbudowy. Wraz z powrotem (większości) wolumenów utraconych w ostatnich trzech miesiącach na Bliskim Wschodzie, rynek może zacząć uzupełniać zapasy globalnie — szczególnie że zapasy rządowe w krajach OECD znajdują się na bardzo niskich poziomach.

Szacowana presja podaży ma jednak działać w warunkach „twardego dołka” popytowego. Ceny poniżej 80 USD za baryłkę mogłyby ograniczać mechanizm niszczenia popytu, widoczny w ostatnich miesiącach, gdy poziom około 100 USD mocno obciążał konsumpcję w wielu regionach, także w Chinach.

Jak mocno topniały zapasy

IEA podkreśla, że oczekiwany wzrost podaży będzie wspierał proces uzupełniania wyczerpanych zapasów, a to z kolei ma ograniczać ryzyko zbyt głębokiego spadku cen. W tle działa też bardzo niski poziom amerykańskich rezerw strategicznych: U.S. Strategic Petroleum Reserve (SPR) znajduje się na najniższym poziomie od 1983 r.

Od rozpoczęcia wojny 28 lutego średnie tempo wycofywania zapasów wynosiło 3,8 mln baryłek dziennie, w tym 2,4 mln baryłek dziennie dla ropy oraz 1,4 mln baryłek dziennie dla produktów. W efekcie zapasy rządowe w krajach OECD spadły do najniższego poziomu od grudnia 1990 r.

W ostatnich tygodniach przyspieszyły też nadzwyczajne uwolnienia z rezerw.

Podaż i popyt mają mieć zastrzyk również w 2027 r.

Według IEA, OPEC i amerykańskiej EIA popyt w przyszłym roku ma się odbudować względem 2026 r.. Sama IEA prognozuje, że wzrost popytu w skali roku w 2027 r. wyniesie 2 mln baryłek dziennie, po wcześniejszym skurczeniu o 1,1 mln baryłek dziennie w 2026 r.

Powody mają obejmować normalizację przepływów handlowych, niższe ceny ropy oraz poprawę perspektyw gospodarczych.

Różnice w szacunkach są, ale kierunek jest podobny: Ole Hansen, szef strategii surowcowej w Saxo Banku, mówił, że prognozy wzrostu dla 2027 r. wahają się od 1,73 mln baryłek dziennie według OPEC do nawet 2,5 mln baryłek dziennie według EIA. To ma wskazywać na szerokie porozumienie, że obecna słabość cen oznacza popyt „odłożony”, a nie popyt trwale utracony.

Dlaczego jednak nie będzie tanio

Choć scenariusz niskich cen w krótkim terminie wygląda przekonująco, Hansen wskazywał w notatce, że kilka czynników wspiera tezę o ustanowieniu nowej dolnej bariery cenowej powyżej przedziału 60–70 USD za baryłkę.

Wymieniane przez niego argumenty to m.in. wyczerpane zapasy, wolne restartowanie produkcji oraz odbudowa rezerw strategicznych, a także silniejszy sezonowy popyt. Strateg podkreślił też, że średnie ceny za 2027 r. w kontraktach na Brent i WTI są odpowiednio notowane około 75 USD i 71 USD, czyli ponad 10 USD powyżej poziomu sprzed wojny. Wskazuje to na oczekiwania, że ceny pozostaną wyższe na dłużej.

Ryzyko wojenne wciąż jest w cenie

Premia za ryzyko geopolityczne wyraźnie osłabła po ogłoszeniu porozumienia USA–Iran, ale nie ma sensu oczekiwać, że zniknie całkowicie. Samo „doprowadzenie do układu, by rozmawiać dalej” nie rozwiązuje napięć w sposób, który usuwa ich źródła.

Erik Meyersson, dyrektor strategii EM w SEB Banku, zwraca uwagę, że memorandum daje zawieszenie broni i pewną ulgę gospodarczą dla Iranu, ale nie rozwiązuje w istotnym technicznym sensie kwestii programu nuklearnego ani nie odpowiada na podstawowe przyczyny napięć.

W efekcie rynek może rychło skorygować część obaw i premii, ale fundamentem wycen pozostaje tempo odbudowy zapasów oraz niepewność związana z dalszym przebiegiem rozmów.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Surowce energetyczne

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.