Inwestorzy z obrony liczyli na zyski po wojnie w Iranie. Akcje spadły
Po uruchomieniu pod koniec lutego przez prezydenta Donalda Trumpa operacji Operation Epic Fury amerykańskie koszty wojny w Iranie urosły do 37,5 mld USD. Jednocześnie Pentagon wciąż składa wnioski o historycznie wysokie wydatki na obronność. Na papierze oznacza to potencjalną premię dla firm dostarczających uzbrojenie, ale giełda nie nagrodziła tej tezy tak, jak oczekiwali inwestorzy.
W pierwszych dniach konfliktu wzrosły obroty akcjami wielu czołowych kontraktorów obronnych. W części przypadków kursy podnosiły się nawet o około 140% powyżej przeciętnego poziomu z okresu drugiej kadencji Trumpa, jednak te zyski nie utrzymały się.
Northrop Grumman jest obecnie na minusie o ponad 30%, L3Harris Technologies spadła o ponad 20%, a Lockheed Martin obniżył się o prawie 13%. Raytheon Technologies (RTX) — notowane jako nr 49 na liście Fortune 500 — w pewnym momencie traciło około 18%, ale później odrobiło część strat i wróciło do wzrostu o 4% po opublikowaniu wyników za drugi kwartał, które okazały się lepsze od oczekiwań.
Na pierwszy rzut oka wyprzedaż wydaje się niezgodna z intuicją
Pentagon w trakcie konfliktu wystrzelił tysiące zaawansowanych munitions. Według zestawień Center for Strategic and International Studies chodzi m.in. o ponad 1 000 pocisków manewrujących Tomahawk oraz setki przechwytujących THAAD, Patriot i SM-3, które mają chronić siły USA i sprzymierzeńców. Uzupełnianie zużytych zapasów powinno wspierać producentów uzbrojenia.
Dodatkowo administracja Trumpa forsuje budżet obronny na poziomie 1,5 bln USD, co oznacza wzrost o 42%. Mimo to rynek pozostał ostrożny.
Guy Rozentsveig, dyrektor w dziale inwestycji w sektorach w Solomon Partners, wskazywał, że część „dobrych wiadomości” była już w dużej mierze uwzględniona w wycenach. To znaczy, że nawet jeśli konflikt realnie zwiększa zapotrzebowanie, to nie zawsze od razu przekłada się to na skoki kursów.
Rynek czeka na przełożenie większych budżetów na nowe kontrakty, szybszą produkcję i mocniejsze wyniki finansowe — albo na to, czy presja polityczna i gospodarcza wyhamuje długoterminową dynamikę. Jednocześnie rosnąca grupa nowszych firm z obszaru defense tech liczy też na to, że uda im się przejąć część przyszłych wydatków.
Akcje obronne spadają, ale historia pokazuje, że to nie musi być zaskoczenie
Ocena akcji obronnych nie sprowadza się wyłącznie do porównywania kwartalnych wyników ani do tego, ile pocisków wystrzelono. Kluczowe bywa raczej to, ile państwa zamierzają przeznaczać na wydatki w kolejnych latach.
Dlatego — jak podkreśla Mike Derrios, dyrektor wykonawczy Baroni Center for Government Contracting na George Mason University — najlepsze zwroty w obronności często pojawiają się wtedy, gdy inwestuje się wcześniej: zanim wybuchnie wojna i zanim zostanie uchwalone finansowanie, a nie dopiero po rozpoczęciu konfliktu, gdy sytuacja staje się niepopularna albo gdy wątpliwe są tzw. dopłaty do kontraktów (plus-ups).
„Potencjalna przewaga inwestycyjna (alpha) jest najczęściej osiągana, gdy inwestycje są podejmowane przed wojną i przed uchwaleniem finansowania, a nie po tym, jak wojna się zacznie, stanie się niepopularna lub gdy pojawią się wątpliwości co do związanych z nią dopłat” — powiedział Derrios w rozmowie z Fortune.
Historia w dużej mierze potwierdza ten mechanizm. Gdy w lutym 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę, kilka firm początkowo osiągało lepsze wyniki — ale, według analizy Fisher Investments, większość tych zysków pojawiła się już przed inwazją. Później akcje obronne w dużej mierze poruszały się w ślad za szerszym rynkiem, co sugeruje, że sam konflikt zbrojny nie gwarantuje wieloletnich zwrotów wyższych niż reszta.
„Argumenty brzmią logicznie, ale historia sugeruje, że to niekoniecznie wygrany ruch” — podsumowała firma. Dla inwestorów, którzy gonili kolejną „premię” rynkową, wniosek nie dotyczy samej wojny — tylko tego, aby być ustawionym (odpowiednio wcześniej) przed jej początkiem.
Inwestorzy muszą też uwzględniać inną rzeczywistość: wiele największych firm obronnych nie jest wyłącznie biznesem militarnym. Boeing na przykład czerpie istotną część przychodów z lotnictwa komercyjnego, więc odrębne warunki gospodarcze mogą oddziaływać na jego kurs równie mocno jak wydatki Pentagonu.
Co może mieszać inwestorom w przyszłości
W perspektywie mogą pojawić się też zmiany w amerykańskim środowisku politycznym, które wpłyną na decyzje inwestycyjne — wskazywał Byron Callan, dyrektor w Capital Alpha Partners, niezależnej firmie analitycznej śledzącej sektor obronny.
„Jeśli opinia publiczna zareaguje jeszcze bardziej negatywnie na ewentualne wznowienie walk z Iranem, to będzie to działało jeszcze gorzej dla szans GOP w wyborach w połowie kadencji — co to będzie oznaczać dla obronności w latach '27 i '28?” — powiedział Callan w odcinku z 20 lipca podcastu Defense & Aerospace Report.
Dodał też ryzyko makroekonomiczne: „Jeśli energia znów pójdzie w górę i zobaczysz wyższą inflację, to zobaczysz także wyższe stopy procentowe, bo Fed będzie próbował to wyhamować”.
Wiele spółek obronnych wchodzi jednak w drugą połowę roku na solidnym fundamencie dzięki powiększonym portfelom zamówień. RTX i Northrop Grumman niedawno poinformowały o rekordowych backlogach: odpowiednio 289 mld USD i 105 mld USD, podczas gdy backlog Lockheed Martin wynosi 167 mld USD.
Kto może zyskiwać dalej — nie tylko „stara gwardia” obrony
Nawet jeśli Waszyngton zrealizuje plany dotyczące wydatków na obronność, nie wszyscy inwestorzy są przekonani, że największymi beneficjentami będą tradycyjni kontraktorzy.
W ostatnich latach venture capital wlało miliardy dolarów w nową generację startupów defense tech. Obiecywały one budowę systemów uzbrojenia szybciej, taniej i z większym udziałem oprogramowania niż dotychczasowi dostawcy dla Pentagonu. Ten boom zmienił sektor: powstała rosnąca grupa firm o wycenach sięgających miliardów dolarów oraz zaczęła się formować bańka w obszarze defense tech, co analizowała w Fortune Allie Garkinkle.
Tylko w I kwartale 2026 — według PitchBook — firmy venture capital zainwestowały rekordowe 19,8 mld USD w defense tech w ramach 262 transakcji. To więcej niż 17 mld USD w I kwartale 2025 i więcej niż 5,7 mld USD w tym samym okresie dwa lata wcześniej.
Dziś wśród najszybciej rozwijających się startupów obronnych w Dolinie Krzemowej są m.in. Anduril (którego wycena niedawno wzrosła do 61 mld USD), Shield AI (12,5 mld USD) i Saronic (9,25 mld USD).
Na razie jednak firmy te walczą o stosunkowo niewielki fragment wydatków Pentagonu. Wartość kontraktów przyznanych 15 najwyżej wycenionym startupom defense tech potroiła się między 2022 a ostatnim rokiem fiskalnym, ale nadal stanowiła mniej niż 1% wszystkich środków kontraktowych Departamentu Obrony — wynika z danych The Wall Street Journal.
To jednak może się zacząć zmieniać. Niedawny raport Government Accountability Office wskazał, że największe programy zakupowe Pentagonu średnio trwają obecnie ponad 12 lat, zanim dostarczą nowe zdolności. Ten czas wciąż się wydłuża, bo duże programy broni napotykają opóźnienia. Te „wąskie gardła” zwiększają zainteresowanie firmami, które obiecują działać w tempie znanym z Doliny Krzemowej, zamiast trzymać się tradycyjnych harmonogramów obronnych.
Dla inwestorów oznacza to, że kolejny boom w obronności nie musi po prostu nagradzać firm, które od dekad dominują w kontraktach wojskowych. Może też stworzyć okazje do zarobienia „fortuny” przez tych, którzy zdecydują się wejść wcześnie w startupy, gdy Pentagon przestawia sposób zakupu następnej generacji zdolności obronnych.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.