Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Inflacja nie jest już tylko problemem „Trumpflation”. Fed wskazuje nowego winnego

Redakcja InwestHub · 19 lipca 2026 11:35

Od początku czerwca indeks Dow Jones Industrial Average, benchmark S&P 500 i Nasdaq Composite poszybowały do rekordowych poziomów. Mimo to obraz rynku może nie pokazywać całej prawdy o tym, co dzieje się w gospodarce.

Choć zwykle istnieją czynniki, które grożą wywróceniem nastrojów na rynku akcji, to w tym roku nie ma chyba bardziej przejmującego zagrożenia niż inflacja. Szybko rosnące ceny, napędzane polityką prezydenta Donalda Trumpa, utrudniają życie nowej szefowej Fed, Kevin Warsh, oraz Federalnemu Komitetowi Otwartego Rynku (FOMC) — dwunastoosobowemu organowi odpowiedzialnemu za ustalanie polityki pieniężnej w USA.

Trumpflation doprowadziła inflację do 3-letniego szczytu

Zanim przejdziemy dalej, warto zauważyć, że umiarkowany poziom inflacji jest zjawiskiem normalnym i korzystnym dla rozwijającej się gospodarki. W gospodarkach na fali wzrostu firmy powinny dysponować pewnym zakresem możliwości podnoszenia cen za swoje towary i usługi. Nawet Rezerwa Federalna od stycznia 2012 r. celuje w długoterminową stopę inflacji na poziomie 2%.

Jednak w maju inflacja liczona jako trailing 12-month (TTM) — w ujęciu z ostatnich 12 miesięcy — ponad dwukrotnie przekroczyła ten cel, osiągając 3-letni szczyt na poziomie 4,2%. Za ten wzrost odpowiadają dwa równoległe szoki cenowe, które wynikają z polityki prezydenta Trumpa.

Po pierwsze, Trump ogłosił w kwietniu 2025 r. szerokie taryfy globalne oraz podwyższone taryfy wzajemne na dziesiątki krajów. Mimo że w lutym 2026 r. Sąd Najwyższy USA unieważnił większość z tych taryf, prezydent wkrótce potem przywrócił szerokie taryfy (pod innym uzasadnieniem).

Nakładanie opłat na niedokończone produkty importowane — takie jak surowce hutnicze — może podnosić koszty produkcji w kraju dla gotowych wyrobów. W końcu te wyższe koszty są przenoszone na konsumentów, co prowadzi do podbicia inflacji TTM. Jeśli w przypadku taryf jest „jasna strona”, to taka, że ich wpływ na bieżącą stopę inflacji powinien słabnąć po tym roku.

Drugi równoległy szok cenowy wiąże się z wojną w Iranie. Decyzja Trumpa o ataku na Iran 28 lutego doprowadziła do zamknięcia przez Iran Cieśniny Ormuz dla większości ruchu morskiego. W efekcie doszło do największego w czasach nowożytnych zakłócenia globalnego łańcucha dostaw energii. W ciągu zaledwie kilku tygodni ceny ropy poszybowały, co przełożyło się na wyższe ceny paliw dla kierowców i podniosło inflację TTM do 4,2% w maju.

Niestety, Trumpflation weszła w nową fazę. Chociaż ceny ropy spadły z poziomów po szczycie wywołanym wojną w Iranie, widać oznaki, że skutki tej wojny przelewają się na sektory i branże niezwiązane bezpośrednio z energią. To sugeruje, że inflacyjny wpływ wojny w Iranie może utrzymać się znacznie dłużej, niż początkowo oczekiwano.

Inflacja w USA nie jest już tylko problemem „Trumpflation”

Inflacja napędzana przez Trumpa była przez większość ostatniego roku głównym tematem na Wall Street — ale to już nie jedyny winny odpowiedzialny za zmiany cen rok do roku prowadzące do 3-letniego szczytu.

8 lipca Rezerwa Federalna opublikowała protokół z posiedzenia FOMC z 16–17 czerwca. Ponieważ Kevin Warsh usunęła z komunikatów Fed zapowiedzi „na przyszłość” (forward-looking guidance), protokół jest teraz najbliższym dostępnego materiału do pogłębionego odczytania tego, co myślą decydenci.

Choć w protokołach z posiedzenia Fed znalazło się kilka istotnych stwierdzeń, w tym kluczowa deklaracja o „dostarczaniu stabilności cen”, to najważniejsze powinno być najnowsze, całościowe omówienie inflacji przez FOMC. Jak zapisano w protokołach:

Zarówno inflacja całkowita, jak i bazowa były wyższe niż rok wcześniej. W opinii pracowników Fed wynikało to z szeregu czynników, w tym z przenoszenia w czasie wcześniejszych podwyżek cen wynikających z taryf, wyższych kosztów energii oraz kosztów wejściowych (input costs) związanych z konfliktem na Bliskim Wschodzie, a także ze wzrostu popytu związanego z rozbudową AI [sztucznej inteligencji]. Inflacja cen towarów w ujęciu bazowym wzrosła względem roku wcześniej, a pracownicy Fed ocenili, że odzwierciedla to w dużej mierze efekty taryf oraz presję cenową związaną z AI.

Innymi słowy, sztandarowy katalizator Wall Street — rewolucja w obszarze sztucznej inteligencji — jest teraz wskazywana przez decydentów jako jeden z wiodących czynników napędzających inflację powyżej średniej.

Choć popyt na infrastrukturę AI jest silny, pojawił się wyraźny niedobór podaży w przypadku niektórych komponentów wykorzystywanych w centrach danych wspieranych przez akceleratory AI. Ta sytuacja premiuje firmy znajdujące się na czele tej ewolucji, ale jednocześnie może podnosić ryzyko dla reszty gospodarki (i rynku akcji).

Przykładowo, popyt na układy graficzne (GPU) Nvidii jest ogromny. Poza tym, że układy Nvidii mają przewagę w zakresie mocy obliczeniowej, producenci chipów nie są w stanie wytwarzać GPU wystarczająco szybko, by zaspokoić przytłaczające zapotrzebowanie ze strony hiperskalowców.

Podobne dynamiki widać u dostawców rozwiązań pamięci i przechowywania danych, takich jak Micron Technology, SanDisk i Western Digital. W przypadku Micron wysokopasmowa pamięć (high bandwidth memory) jest „zarezerwowana” na jeden lub więcej lat z wyprzedzeniem, co daje spółce i jej konkurentom wyjątkową siłę cenową.

Choć nadzwyczajna siła cenowa, napędzana niedoborami podaży i wyjątkowym popytem, była świetną wiadomością dla inwestorów w spółki z obszaru infrastruktury AI, przekłada się to na wyraźną presję inflacyjną w gospodarce USA.

Chociaż Kevin Warsh twierdziła, że wpływ AI na wyniki gospodarcze będzie prowadzić do spadku inflacji, w protokołach z posiedzenia FOMC zapisano:

Część uczestników zauważyła, że zyski z produktywności wynikające z wdrożenia AI w dłuższej perspektywie obniżą koszty produkcji i zwiększą łączną podaż, co powinno wywierać presję w dół na inflację. Jednocześnie wskazali, że efekt ten prawdopodobnie zajmie trochę czasu, zanim zacznie się materializować.

W praktyce oznacza to, że tak jak firmom zajęło ponad pół dekady dopracowanie internetu, aby zwiększać sprzedaż i zyski, tak prawdopodobnie potrwa kilka lat, zanim firmy zoptymalizują rozwiązania oparte na AI.

Utrzymująca się wysoka inflacja generowana przez główny katalizator Wall Street może skłonić FOMC do podnoszenia stóp procentowych, co mogłoby być katastrofalne dla drugiego najdroższego rynku akcji w historii. Jeśli wyższe koszty finansowania spowolnią rozbudowę centrów danych opartych o AI i/lub sprawią, że inwestorzy ponownie ocenią atrakcyjność (premium) wycen spółek, to rynek może szybko położyć kres dotychczasowej, ponadprzeciętnej hossie na Wall Street.

Jakie zakupy akcji w S&P 500 Index rozważyć teraz?

Zanim kupisz akcje w S&P 500 Index, weź pod uwagę to:

Zespół analityków Motley Fool Stock Advisor wskazał 10 — ich zdaniem — najlepszych spółek do kupienia przez inwestorów w tej chwili… a S&P 500 Index nie znalazł się w tej dziesiątce. Te 10 spółek wybranych do zestawienia koncentruje się na długoterminowym wzroście i może przynieść „potężne” zwroty w nadchodzących latach.

Zastanów się, kiedy Netflix trafił na tę listę 17 grudnia 2004 r. Jeśli w momencie naszej rekomendacji zainwestował(a)byś 1 000 USD, miał(a)byś 400 964!* Albo kiedy Nvidia znalazła się na tej liście 15 kwietnia 2005 r. Jeśli w momencie naszej rekomendacji zainwestował(a)byś 1 000 USD, miał(a)byś 1 272 955!*

To właśnie dlatego ludzie słuchają. Dzięki historii pokonywania S&P 500 czterokrotnie Stock Advisor oferuje wyraźną przewagę. Nie przegap najnowszej listy 10 najlepszych spółek, dostępnej z Stock Advisor, i dołącz do społeczności inwestorów działającej na długą metę.

Zobacz 10 spółek »

*Zwroty Stock Advisor na dzień 18 lipca 2026 r.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.