Fed Kevina Warsha dzieli ekonomistów. Sahm widzi poprawę, Schiff krytykuje CPI
Lipcowy indeks cen konsumpcyjnych (CPI) w USA stał się podstawą zupełnie różnych ocen sytuacji gospodarczej. Te same dane odczytano jako sygnał dezinflacji, argument przeciwko obecnej polityce Rezerwy Federalnej oraz powód do zakwestionowania sposobu pomiaru cen.
Claudia Sahm, była ekonomistka Fedu, uznała raport za kolejny argument za tym, że inflacja zmierza w odpowiednim kierunku. Jej zdaniem jest to dobra wiadomość dla Rezerwy Federalnej. Spadek inflacji wspiera utrzymywanie stóp procentowych bez zmian, choć na ocenę, czy takie podejście będzie właściwe we wrześniu, jest jeszcze za wcześnie. Potrzebne są kolejne dane. Po publikacji raportu nieco zmniejszyły się natomiast szanse na podwyżkę stóp.
Sahm zwróciła uwagę, że bazowa inflacja usług z wyłączeniem usług mieszkaniowych (tzw. supercore) wzrosła w lipcu zaledwie o 0,2%. To wyraźnie mniej niż wcześniej w tym roku. Za najlepszą wiadomość uznała zawężenie zakresu kategorii, w których ceny szybko rosną.
Udział koszyka CPI, w którym ceny rosły o co najmniej 5%, spadł w lipcu do średnich poziomów obserwowanych w latach 1997–2005. W tamtym okresie inflacja była bliska 2%. Oznacza to ograniczenie jednego z ryzyk monitorowanych przez Fed.
CPI wzrósł w lipcu o 3,4% rok do roku, zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów. W czerwcu roczny wzrost wynosił 3,5%. Inflacja bazowa, nieuwzględniająca cen żywności i energii, spadła z 2,6% do 2,5%.
Sahm podkreśliła jednak, że dwa miesiące danych nie wystarczą do potwierdzenia trendu. Czwartkowy raport o inflacji producenckiej (PPI), czyli zmianach cen uzyskiwanych przez producentów, może wpłynąć na ocenę perspektyw stóp Fedu oraz jego preferowanej miary inflacji — indeksu PCE.
Podobnie dane ocenił strateg rynkowy David Rosenberg. Jego zdaniem presja cenowa koncentruje się obecnie w kilku kategoriach, takich jak komputery, bilety lotnicze i samochody używane. W pozostałych obszarach ceny zmieniają się w niewielkim stopniu.
Rosenberg dodał, że sceptycy podważający spadek inflacji, w tym trzej członkowie Fedu, którzy sprzeciwiali się decyzjom większości, będą musieli z czasem zmienić stanowisko, jeśli trend dezinflacyjny się utrzyma.
Inflacja bazowa w ciągu trzech miesięcy zakończonych w lipcu rosła w tempie 1,6% w ujęciu rocznym. W analogicznym okresie ubiegłego roku było to 2,7%. W lipcu wzrost cen był widoczny między innymi w przypadku komputerów, za co Rosenberg częściowo obwinił Apple, a także biletów lotniczych, zabawek, sprzętu gospodarstwa domowego i samochodów używanych. Poza tymi kategoriami presja cenowa była niewielka.
### Wątpliwości dotyczące danych
Ekonomista Peter Schiff określił lipcowy odczyt jako „mylący”. Jego zdaniem sposób uwzględniania cen energii powoduje opóźnienie w danych. Ropa i benzyna rozpoczęły lipiec na obniżonych poziomach, a następnie gwałtownie podrożały. Mimo to lipcowy CPI nadal odzwierciedla przede wszystkim załamanie cen ropy z maja, a nie ich silne odbicie w lipcu.
Schiff zwrócił uwagę, że miesięczny wzrost CPI o 0,1% może dawać błędny obraz bieżącej sytuacji, ponieważ indeks opiera się na średnich cenach z całego miesiąca.
Charlie Bilello, główny strateg rynkowy Creative Planning, wskazał, że inflacja od stycznia 2020 roku utrzymuje się wyraźnie powyżej celu Fedu wynoszącego 2%. CPI rósł od tego czasu w tempie 4,0% rocznie, a jego poziom jest obecnie o 13% wyższy, niż wynikałoby to z trendu inflacyjnego na poziomie 2%. Bilello nazwał tę różnicę „poważną porażką polityki pieniężnej” i ocenił, że nie można jej uznać za stabilność cen.
### Fed może utrzymywać zbyt restrykcyjną politykę
James Thorne, główny strateg rynkowy Wellington Altus, ocenił, że podstawowa stopa procentowa Fedu wciąż znajduje się powyżej poziomu neutralnego. Stopa neutralna to poziom, który powinien pozwalać gospodarce rozwijać się bez dodatkowego pobudzania lub hamowania. Tymczasem sektory wrażliwe na stopy procentowe, takie jak mieszkalnictwo i inwestycje przedsiębiorstw, już odczuwają skutki restrykcyjnej polityki.
Thorne stwierdził, że argumenty za utrzymywaniem wysokich stóp sprowadzają się w dużej mierze do „instytucjonalnej bezwładności przebranej za czujność”. Nazwał takie podejście „żałosnym”.
Jego zdaniem dyskusja o lipcowym CPI przyniosła dużo komentarzy, ale niewiele rzeczywistej analizy polityki pieniężnej. Komentatorzy skupiali się na różnicach po przecinku, powtarzali obawy dotyczące ceł i traktowali każdą miesięczną zmianę cen jak przełomowe wydarzenie.
Przy dobrze zakotwiczonych oczekiwaniach inflacyjnych — czyli przy przekonaniu gospodarstw domowych i firm, że inflacja pozostanie pod kontrolą — rozsądnym rozwiązaniem byłoby według Thorne’a utrzymywanie stopy funduszy federalnych na poziomie neutralnym, a nie powyżej niego.
Ocena Sahm wskazuje w podobnym kierunku. Jej zdaniem dane wspierają decyzję Fedu o utrzymywaniu stóp bez zmian w tym roku, a po publikacji raportu prawdopodobieństwo podwyżki nieznacznie spadło.
### Co dane oznaczają dla rynku
Ekonomista Mohamed El-Erian połączył raport z ruchami na rynku obligacji. Jego zdaniem podwyższone rentowności amerykańskich obligacji skarbowych mają obecnie mniej wspólnego z inflacją i polityką Fedu, a więcej z dużą podażą długu rządowego i korporacyjnego, która pojawi się na rynku.
Zmiany cen obligacji skarbowych po łagodnym odczycie CPI i spadku oczekiwań na podwyżki stóp wspierają — według El-Eriana — pogląd, że wysoki poziom rentowności wynika przede wszystkim z nadchodzącej dużej podaży obligacji emitowanych przez rząd i przedsiębiorstwa, a nie z obaw o inflację lub działania Rezerwy Federalnej.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.