Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Dług USA przekroczył w sierpniu 40 bln USD. Co to oznacza dla giełdy?

Redakcja InwestHub · 23 sierpnia 2026 20:11

Zadłużenie rządu Stanów Zjednoczonych oficjalnie przekroczyło w sierpniu 40 bln USD. To równowartość 124% produktu krajowego brutto (PKB), czyli wartości wszystkich dóbr i usług wytworzonych w kraju w ciągu roku. W 2006 r. dług odpowiadał 62% PKB.

Federalne zadłużenie wzrosło ponad dwukrotnie w ciągu dekady. W porównaniu z poziomem sprzed 20 lat jest wyższe o 376%. W budżecie USA więcej pieniędzy pochłaniają obecnie odsetki od długu niż jakakolwiek inna pozycja, z wyjątkiem programów Social Security i Medicare.

### USA mają problem z wydatkami

Kiedy Donald Trump rozpoczął drugą kadencję, natychmiast powołał Departament Efektywności Rządu (Department of Government Efficiency). Agencja kierowana przez Elona Muska miała ograniczyć wydatki i zmniejszyć deficyt. Pod każdym względem okazała się jednak całkowitą porażką. Nawet jeden z najbardziej znanych wizjonerów technologicznych nie zdołał istotnie poprawić finansów państwa.

To właśnie sedno problemu. Nie ma znaczenia, po której stronie politycznej sceny ktoś stoi. Stany Zjednoczone mają problem z wydatkami, a deficyt budżetowy po 10 miesiącach roku fiskalnego 2026 sięgnął 1,8 bln USD.

Tak duże wydatki można uzasadnić w wyjątkowo trudnych czasach. Podczas Wielkiej Recesji oraz pandemii COVID-19, która zatrzymała światową gospodarkę, rząd wprowadzał programy stymulacyjne, aby przywrócić gospodarce właściwy kierunek. Zadłużenie rośnie jednak również wtedy, gdy gospodarka nie znajduje się w recesji.

Końca tego trendu nie widać. Congressional Budget Office, czyli bezpartyjne biuro analiz Kongresu, przewiduje, że dług brutto rządu federalnego wzrośnie do 64 bln USD w 2036 r. Ta prognoza może się okazać ostrożna.

Im większe zadłużenie, tym wyższe odsetki musi płacić państwo. To z kolei zwiększa presję na dalsze pożyczanie pieniędzy w celu obsługi istniejących zobowiązań. Mechanizm przypomina zaciąganie nowej karty kredytowej, aby spłacić rachunek z poprzedniej.

Poziom 40 bln USD pokazuje, jak duże zaufanie posiadacze amerykańskich obligacji skarbowych nadal mają do gospodarki i systemu finansowego USA. Dolar jest światową walutą rezerwową, Stany Zjednoczone mają największą gospodarkę świata, a tamtejsze rynki kapitałowe należą do najbardziej rozwiniętych. Dzięki temu państwo może dłużej pożyczać i wydawać pieniądze, niż wielu inwestorów mogłoby oczekiwać.

### Inwestorzy powinni zachować optymizm

Dla inwestorów oznacza to, że wyceny akcji mogą mieć mniejsze znaczenie, ponieważ do gospodarki trafia tak dużo pieniędzy, że zaburza to działanie rynku. Rosnąca presja na Rezerwę Federalną może skłonić ją do obniżenia stopy funduszy federalnych, czyli głównej krótkoterminowej stopy procentowej w USA. Ułatwiłoby to obsługę zadłużenia.

Rośnie również prawdopodobieństwo monetyzacji długu przez bank centralny. Oznacza to zwiększanie ilości pieniądza w gospodarce, między innymi poprzez działania wspierające rynek obligacji. Są to środki mające poprawić płynność, czyli zwiększyć ilość pieniędzy dostępnych w systemie finansowym.

Skutkiem jest dalsze osłabianie siły nabywczej waluty. W ciągu ostatniej dekady podaż pieniądza M2 w USA, obejmująca gotówkę oraz większość depozytów bankowych, wzrosła o 81%. W tym samym czasie siła nabywcza dolara spadła o 28%. Konsumenci obawiają się uporczywej inflacji.

Presja inflacyjna trafia jednak także do aktywów, w które można inwestować. Rynek akcji na tym korzystał.

Dokładnie 10 lat temu indeks S&P 500 (SNPINDEX: ^GSPC) miał wskaźnik CAPE na poziomie 26,7. CAPE porównuje ceny akcji z długoterminowymi, skorygowanymi o inflację zyskami spółek i służy do oceny, czy rynek jest drogi na tle historii. Wycena, która wówczas wyglądała na wysoką, nie przeszkodziła indeksowi w osiągnięciu łącznej stopy zwrotu na poziomie 317% w kolejnej dekadzie, według stanu na 20 sierpnia. Podobnie mocny wynik jest możliwy również w przyszłości.

Obecnie wskaźnik CAPE dla S&P 500 wynosi 42,2. Teoretycznie tak wysoka wycena powinna oznaczać słabe stopy zwrotu w nadchodzącej dekadzie. Nieodpowiedzialna polityka fiskalna rządu USA może jednak być jednym z najsilniejszych czynników wspierających rynek.

Inwestorzy powinni zachować optymizm.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.