Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Dimon: hossa jak „mały tsunami”. To się skończy

Redakcja InwestHub · 24 czerwca 2026 20:27

Jamie Dimon, prezes JPMorgan Chase, nie traktuje giełdowego optymizmu jako dowodu, że gospodarka jest „bezpieczna”. Podczas wystąpienia 15 czerwca na Council on Foreign Relations mówił wprost, że widzi w końcu korektę na rynku akcji — pozostaje dla niego tylko pytanie, kiedy to nastąpi.

„Jesteśmy w hossie. To jak mały tsunami”, powiedział. „Kiedy coś takiego się dzieje, bardzo trudno to zatrzymać. Ale to się skończy.”

Co zaskoczyło Dimona

Dimon argumentował, że kilka czynników odizolowało USA od nasilonych zawirowań w tym roku. Wskazał m.in. niskie bezrobocie na poziomie 4%, boom inwestycyjny wśród dużych firm technologicznych budujących centra danych pod AI oraz świeżą falę deregulacji z administracji Donalda Trumpa, która — jego zdaniem — sprzyja poprawie bilansów największych banków z Wall Street. Zwrócił też uwagę, że amerykańska gospodarka w pierwszych miesiącach 2026 r. urosła o 2%.

Mimo tych argumentów Dimona zaskoczyła giełdowa beztroska wobec globalnej zmienności, szczególnie przy utrzymującym się napięciu geopolitycznym z Iranem, Rosją i Chinami. Podkreślił, że konflikt z Iranem doprowadził do zamknięcia kluczowego szlaku — Cieśniny Hormuz — przez co zablokowany został tranzyt ropy, nawozów i innych produktów energetycznych, a to przełożyło się na wzrost cen surowców. Przez niemal cztery miesiące rynki finansowe w dużej mierze ignorowały ten problem.

Od początku wojny indeksy notowane głównie w segmencie technologicznym Nasdaq oraz S&P 500 wzrosły odpowiednio o około 14% oraz 8%.

„Jestem zaskoczony… że to jest tak naprawdę ważne dla wolnego świata, ale niekoniecznie przekłada się dziś na gospodarkę”, powiedział Dimon.

„Uważam, że prawdopodobieństwo wydarzenia, które pójdzie źle, jest wyższe, niż to prawdopodobnie jest zakładane w cenach rynkowych”, dodał, sugerując, że inwestorzy zaniżają ryzyko utrzymującej się dłużej inflacji.

Niepewność Dimona narastała już wcześniej

Dimon od kilku miesięcy częściej mówi o obawach dotyczących sytuacji makroekonomicznej. Wcześniej w tym roku przywoływał przykłady wcześniejszych zawirowań finansowych, m.in. z 1987 i 2008 r. Zwracał uwagę, że długi okres podniecenia wśród inwestorów z Wall Street może nadmuchiwać wyceny akcji, które wcześniej czy później będą musiały się skorygować.

Duża część tej energii ma wynikać z nakładów inwestycyjnych w AI przekraczających 700 mld USD ponoszonych przez największe firmy technologiczne — przy niewielkich sygnałach, by skala wydatków miała szybko osiągnąć sufit.

„Pewnego dnia pojawi się cykl”, powiedział Dimon w lutym. „Nie wiem, jaki zbieg okoliczności wywoła ten cykl. Moja niepewność jest duża. Nie łagodzi jej fakt, że ceny aktywów są wysokie. W mojej ocenie to wręcz zwiększa ryzyko.”

Na razie rynek pracy i wzrost gospodarczy w USA wciąż podważają scenariusze recesji formułowane zarówno przez analityków, jak i liderów Wall Street. Jednocześnie Dimon zaznacza, że giełdowy entuzjazm nie przenosi się w takim samym stopniu na Main Street — Amerykanie zmagają się z tym, że ponad rok wzrostów płac został skasowany przez wcześniejszy skok cen gazu.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Budowa portfela

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.