Archer Aviation przez ostatni rok zrobił wyraźne postępy. Firma dąży do certyfikacji FAA, rozbudowuje moce produkcyjne i nadal planuje rozpocząć komercyjne operacje w 2026 roku. Jednocześnie wciąż są wyzwania.
Największym problemem jest to, że spółka generuje bardzo niewielkie przychody. W pierwszym kwartale 2026 roku firma zanotowała zaledwie 1,6 mln USD sprzedaży, jednocześnie wykazując skorygowaną stratę EBITDA (zysk przed odsetkami, podatkami, amortyzacją i amortyzacją wartości niematerialnych) w wysokości 172,5 mln USD. Zarząd oczekuje kolejnej skorygowanej straty EBITDA, tym razem szacowanej na 170–200 mln USD w drugim kwartale.
To prawda, że takie straty nie są zaskoczeniem w przypadku firmy z branży lotnictwa przed wejściem do komercji. To raczej zjawisko oczekiwane. Problem polega na tym, że komercjalizacja okazuje się wolniejsza i droższa, niż wielu zakładało, a część inwestorów zaczyna tracić cierpliwość.
Archer zakończył jednak pierwszy kwartał z około 1,8 mld USD płynności, co daje mu jedną z mocniejszych pozycji w branży eVTOL (elektryczne statki powietrzne pionowego startu i lądowania). Jednocześnie Wall Street szacuje, że spółka będzie spalać około 600 mln USD w tym roku i kolejne 740 mln USD w 2027 roku, zanim w późniejszej części dekady potencjalnie pojawi się dodatni przepływ wolnych środków pieniężnych (free cash flow). Tego typu scenariusz potrafi frustrować akcjonariuszy, którzy już są niecierpliwi, nawet jeśli firma dysponuje dość dużym „funduszem na start”.
Certyfikacja nadal decyduje o tempie
Każdy kolejny kamień milowy, który osiąga Archer, zależy również od zgody regulatorów. Dopóki FAA nie certyfikuje samolotu Midnight (elektryjskiego taksówkowego statku powietrznego firmy), Archer nie może rozpocząć na szeroką skalę komercyjnych operacji w Stanach Zjednoczonych. Nawet jeśli certyfikacja przyjdzie zgodnie z harmonogramem, spółka musi jeszcze zwiększać skalę produkcji, rozbudowywać infrastrukturę ładowania, szkolić pilotów oraz udowodnić, że jest wystarczający popyt klientów, by utrzymać model biznesowy.
Rynek nie czeka, a konkurencja przyspiesza
W międzyczasie konkurencja nie zwalnia. Rival Joby Aviation nadal robi postępy w kierunku komercjalizacji, a kilka innych firm lotniczych i start-upów celuje w ten sam rynek miejskiej mobilności powietrznej. Archer korzysta wprawdzie z partnerstw z dużymi podmiotami, w tym Stellantis i United Airlines, ale cała branża eVTOL pozostaje w dużej mierze niewypróbowana komercyjnie.
Oczywiście nic z tego nie oznacza, że Archer jest skazany na porażkę. Spółka ma nawet argumenty, by uchodzić za jednego z najsilniejszych graczy w branży. Jej partnerska współpraca produkcyjna z Stellantis, znaczna pozycja gotówkowa oraz postępy w certyfikacji dają jej przewagi, których nie mają wielu konkurenci.
Mimo to cena ma znaczenie. Dziś inwestorzy wciąż płacą za biznes, który nie wygenerował jeszcze istotnych przychodów z komercyjnych operacji i prawdopodobnie będzie nadal pochłaniał setki milionów dolarów, zanim stanie się samowystarczalny. To ryzykowne połączenie, zwłaszcza jeśli terminy certyfikacji się przesuną albo komercjalizacja potrwa dłużej, niż oczekiwano.
Sedno jest takie: to nie jest spółka, którą należy się „śpieszyć” kupować, nawet jeśli w ciągu ostatniego roku kurs spadł o ponad 60% i handluje się na poziomach, które część osób uznaje za atrakcyjne. Dopóki Archer nie pokaże, że potrafi przejść z etapu rozwoju do etapu rentownego wytwarzania i dostarczania komercyjnych samolotów, pozostawałbym po prostu na uboczu.
Jeśli już posiadasz akcje, musisz zdecydować, czy warto je utrzymać jeszcze przez kolejny rok lub dwa i liczyć na najlepszy scenariusz, zamiast przeznaczać ten kapitał na znacznie bardziej atrakcyjne inwestycje, obarczone mniejszym ryzykiem i oferujące większy potencjał wzrostu.
Dyskusje o ACHR na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.