Akcje SpaceX wzrosły o 19% w pierwszym dniu notowań. Kupować teraz czy poczekać na uspokojenie nastrojów?
Debiut na giełdzie jest za SpaceX. Po 24 latach jako spółka prywatna firma stała się publicznym podmiotem — i od razu okazała się bardzo zmienna.
Akcje wyceniono w ofercie na 135 USD, otwarto je na 150 USD, w trakcie sesji kurs sięgał około 177 USD, a na zamknięciu — według stanu na ten moment — wyniósł około 161 USD. To oznacza zysk rzędu ok. 19% w pierwszym dniu notowań, a kurs dalej rósł po zakończeniu sesji.
Tym samym wycena rakietowo-satelitarnej spółki sięga ok. 2,1 bln USD, wobec 1,77 bln USD, jakie sugerowała cena z IPO. SpaceX w pierwszym dniu trafiło do grona najbardziej wartościowych spółek w USA, wyprzedzając m.in. Meta Platforms oraz należącą do założyciela Elona Muska Teslę.
Co dalej jest kluczowe dla inwestorów? Nie tyle to, czy IPO się udało — było widać, że tak. Rzecz w tym, czy kupowanie po skoku o 19% to rozsądna decyzja, czy pościg za nagłówkami.
Na to spojrzenie dzieli się na dwa obozy: argumenty za i ryzyka dla tych, którzy wchodzą do gry w dniu debiutu.
Motywy byków
Punktem wyjścia jest Starlink — satelitarna usługa internetowa, która wykonuje „większość ciężkiej pracy”. Z dokumentacji IPO wynika, że segment łączności, napędzany przede wszystkim przez Starlink, przyniósł w 2025 roku około 11,4 mld USD przychodów, czyli ok. 61% całkowitych wpływów w firmie. To zarazem jedyny segment generujący regularne zyski — około 4,4 mld USD zysku operacyjnego, co przekłada się na marżę operacyjną na poziomie ok. 39%.
Widać też mocne tempo wzrostu bazy klientów. Starlink zakończył 2023 rok z ok. 2,3 mln subskrybentów. Liczba ta wzrosła do ok. 8,9 mln pod koniec 2025 roku i przekroczyła 10 mln w pierwszym kwartale 2026 roku. Firma ma także „dźwignie cenowe”, które dopiero zaczyna uruchamiać: po tym, jak w latach 2023–2025 obniżała średni przychód na subskrybenta o ok. 18% do ok. 81 USD miesięcznie, aby zwiększać wolumen, SpaceX podniosło ceny Starlink nawet o 10 USD miesięcznie w maju.
Kolejny filar to działalność startowa. SpaceX dominuje w tej dziedzinie w skali rzadko spotykanej u konkurentów. Firma podała, że jej rakiety odpowiadały za ponad cztery piąte całej masy wyniesionej na orbitę w 2025 roku. Taka pozycja jest bardzo trudna do skopiowania, a argument „ograniczonej dostępności” wspierał popyt na akcje.
Jest też aspekt prostoty: nie ma innej takiej publicznej spółki. Inwestorzy, którzy chcą ekspozycji na komercyjne kosmosy, satelitarny internet oraz szersze ambicje Elona Muska, dostają to w jednym tickerze — wyjątkowość oferty może sama w sobie uzasadniać premię.
Ryzyka, które bierze na siebie inwestor dzień po IPO
Dobra firma i dobra akcja to nie zawsze to samo, a tutaj różnica między tymi pojęciami zdaje się być wyjątkowo duża.
Pierwsze ryzyko to wycena. Przy kursie implikującym ok. 2,1 bln USD SpaceX jest notowane na poziomie ponad 100x przychodów za 2025 rok. Dla porównania, takie wskaźniki zwykle dotyczą dużo mniejszych spółek na bardzo wczesnym etapie wzrostu, a nie jednej z największych firm w kraju.
SpaceX nie jest też zyskowne na poziomie skonsolidowanym. Po uwzględnieniu przedsięwzięcia AI xAI, które firma przejęła w lutym 2026 roku, SpaceX zanotowało w 2025 roku stratę netto rzędu ok. 4,9 mld USD, a w samym pierwszym kwartale 2026 roku stratę ok. 4,3 mld USD. Segment AI pochłania zyski Starlink, a w praktyce „więcej niż” je neutralizuje.
Taka cena praktycznie nie zostawia miejsca na pomyłki. Implikuje utrzymanie szybkiej kumulacji wartości (kompaunding) przez Starlink, utrzymanie niekwestionowanej przewagi w działalności startowej oraz to, że nierentowny segment AI ostatecznie zamieni wydatki w coś, co uzasadni ponoszone koszty.
Kolejna kwestia dotyczy podaży akcji. SpaceX skonstruowało tzw. lockup (okres ograniczeń zbywania akcji) nietypowo — część akcjonariuszy mogła zaczynać sprzedawać pakiety już w tygodniach po IPO, zamiast czekać na standardowe 180 dni. Wczesni inwestorzy mogą sprzedać 20% swoich akcji po pierwszym raporcie kwartalnym obejmującym drugi kwartał, a kolejne transze mają się odblokowywać później w tym roku. Oznacza to, że istotna fala sprzedaży ze strony akcjonariuszy może pojawić się jeszcze przed końcem roku.
Do tego dochodzi typowa dla świeżo publicznych „megacapów” zmienność. Notowania potrafiły w ramach jednej sesji przejść od wzrostu o 11% do zwyżki przekraczającej 30% i z powrotem. Dodatkowo biznes jest mocno powiązany z jednym założycielem, który prowadzi również kilka innych spółek.
Kupować teraz czy poczekać?
Po IPO odpowiedź brzmi: to nie jest moment, by gonić kurs. Chociaż biznes jest wyjątkowy, a sam Starlink w przyszłości może uzasadniać bardzo wysoką wycenę, to bieżąca cena zdaje się zakładać, że „wiele rzeczy pójdzie dobrze”. Nietypowa konstrukcja lockupu, połączona z graniczącą z skrajnością wyceną rynkową, może sprawić, że korzystniejsze punkty wejścia pojawią się dopiero później.
W tej perspektywie preferowana jest cierpliwość zamiast ścigania zysków po debiucie.
Dodatkowa wzmianka z materiału
Przed zakupem akcji Space Exploration Technologies w treści odniesiono się do rekomendacji analityków. Wskazano, że zespół Motley Fool Stock Advisor miał zidentyfikować 10 najlepszych spółek do kupienia „teraz”, a Space Exploration Technologies nie znalazło się w tym zestawieniu. Podano także informacje o wynikach Stock Advisor, w tym że całkowity średni zwrot wynosi 935% (w porównaniu do 206% dla S&P 500), oraz że zwroty Stock Advisor są „stan na 13 czerwca 2026”.
W tekście zaznaczono ponadto: Daniel Sparks ma pozycje w Tesla. Motley Fool ma pozycje w Meta Platforms i Tesla oraz rekomenduje te spółki. Wskazano też politykę ujawnień oraz że poglądy i opinie przedstawione w materiale należą do autora i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Nasdaq, Inc.
Dyskusje o META na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.