Replikacja w liczbach
ETF ma odwzorować wynik indeksu — ale może to zrobić na dwa sposoby. Replikacja fizyczna oznacza, że fundusz naprawdę kupuje akcje wchodzące w skład indeksu. Replikacja syntetyczna to sprytniejszy mechanizm: fundusz nie kupuje akcji, lecz zawiera umowę (swap) z bankiem, który zobowiązuje się dostarczyć dokładnie zwrot indeksu. Z zewnątrz wynik jest podobny — różni się to, co siedzi „pod maską".
Replikacja fizyczna
To najprostsza i najpopularniejsza forma. Fundusz kupuje realne akcje — albo wszystkie z indeksu („pełna replikacja"), albo reprezentatywną próbkę („sampling"), gdy indeks ma tysiące spółek i kupno wszystkich byłoby nieopłacalne. Zaleta: przejrzystość — naprawdę posiadasz kawałek tych spółek, bez pośrednika. To domyślny wybór większości inwestorów.
Replikacja syntetyczna i ryzyko kontrahenta
W wersji syntetycznej zwrot indeksu „dostarcza" bank na podstawie umowy swap. Główny minus to ryzyko kontrahenta: gdyby bank-partner zbankrutował, fundusz mógłby mieć problem z wypłatą pełnej wartości. Przepisy UCITS ograniczają to ryzyko — ekspozycja na jednego kontrahenta nie może przekraczać 10% wartości funduszu, a swap jest zwykle zabezpieczony. Ryzyko jest więc realne, ale ograniczone i pilnowane.
Co wybrać
Dla większości inwestorów replikacja fizyczna jest lepszym domyślnym wyborem — jest prostsza, przejrzysta i nie niesie ryzyka kontrahenta. Replikacja syntetyczna ma sens, gdy świadomie chcesz jej niszowych zalet (dostęp do egzotycznego rynku albo niewielka przewaga podatkowa) i akceptujesz dodatkowy poziom złożoności.
Argument za i przeciw
Fizyczna: przejrzysta, bez ryzyka kontrahenta, naprawdę posiadasz aktywa — domyślny, najbezpieczniejszy wybór.
Syntetyczna: tańsza i lepiej odwzorowuje niektóre indeksy, czasem korzystniejsza podatkowo — ale dokłada ryzyko kontrahenta i mniej przejrzysta.