Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

W Wielkiej Brytanii wreszcie słabną presje inflacyjne „z domu” przed decyzją Banku Anglii

Redakcja InwestHub · 27 lipca 2026 12:04

Od lat ekonomiści i decydenci zastanawiali się, dlaczego inflacja w Wielkiej Brytanii wciąż opiera się spadkom. Mimo wygasania pandemicznych szoków po stronie podaży oraz tego, że kraje sąsiednie regularnie realizują swoje cele inflacyjne, Bank Anglii miał problem z wyhamowaniem uporczywych presji cenowych „z domu”.

Teraz gubernator Andrew Bailey będzie miał podjąć decyzję w innym otoczeniu: poprawa w krajowych kosztach daje Monetary Policy Committee (Komitetowi ds. Polityki Pieniężnej) cenny czas, gdy urzędnicy próbują uniknąć podwyżek stóp procentowych w odpowiedzi na wojnę między USA a Iranem.

W czwartek Bank Anglii prawdopodobnie przyjmie ostrożny ton w najnowszej decyzji, bo ostatni wzrost cen ropy i gazu na świecie może wytrącić go z kursu. Są jednak sygnały, że problem inflacji wynikającej z czynników wewnętrznych w Wielkiej Brytanii może szybko słabnąć.

Widać to szczególnie w tych elementach „koszyka zakupowego” konsumentów, które mają mniejszy udział importu — co jest przybliżeniem krajowych presji cenowych. Te pozycje podbijają inflację ogółem znacznie mniej niż rok wcześniej.

Ich wkład do inflacji bazowej spadł do najniższego poziomu od mniej więcej czasu inwazji Rosji na Ukrainę na początku 2022 roku. Jednocześnie łączny wzrost cen wynosi 2,6%, czyli najniżej od 15 miesięcy.

Wzrost wynagrodzeń w sektorze prywatnym, który wcześniej był źródłem rosnących kosztów dla brytyjskich firm, wyhamował poniżej 3% — po raz pierwszy od 2020 roku. To poziom zgodny z tym, że Bank Anglii realizuje swój cel inflacyjny 2%. Jednocześnie wzrost gospodarczy jest przeciętny, a raz już napięty rynek pracy wyraźnie się poluzował — jest mniej wakatów dla osób, które pozostają bez pracy.

W czwartek Bank Anglii oczekuje się, że pozostawi stopy procentowe bez zmian na poziomie 3,75%, gdy próbuje poruszać się w warunkach wahań cen ropy i gazu po wybuchu wojny z Iranem. Coraz łagodniejsza sytuacja w kraju jest jednak szybko wypierana przez wydarzenia za granicą — zwłaszcza że w ostatnich dniach ceny ropy dochodziły do 100 USD za baryłkę. Do tego dochodzi jeszcze „opóźniony efekt” początkowego szoku, który nadal przenosi się na gospodarstwa domowe: w lipcu rachunki za energię wzrosły o 13%, gdy zaktualizowano brytyjski limit cen (price cap).

Inflacja bazowa nadal jest powyżej celu i w lipcu, jak wiadomo, ma wzrosnąć. Jednocześnie inflacja w usługach spada już od roku, podobnie jak w przypadku niemal każdej z miar tempa wzrostu wynagrodzeń.

W Wielkiej Brytanii inflacja nadal nie została „wyczyszczona” z problemu. Najnowszy silny skok cen ropy i gazu zwiększa ryzyko „efektów drugiej rundy” — gdy firmy i pracownicy próbują zrekompensować sobie ucisk, przerzucając wzrosty cen na klientów i jednocześnie podbijając płace. Orędownicy zaostrzania polityki w komitecie, w tym główny ekonomista Huw Pill i członkini ustalająca stopy Megan Greene, obawiali się też wcześniej, że wyhamowanie presji cenowej mogło się zatrzymać jeszcze przed samym konfliktem.

Jednak te obawy teraz wyglądają na przesadzone. Inflacja utrzymuje się wyraźnie poniżej poziomów, które Bank Anglii zakładał na początku wojny. Sprzyja temu sytuacja krajowa: pracownicy mają mniej możliwości, by twardo negocjować podwyżki, a firmy nie dysponują podobną siłą w zakresie przerzucania cen.

Paul Dales z Capital Economics wskazuje, że oficjalne dane inflacyjne — które przez ostatnie trzy miesiące zaskakiwały w dół — sugerują, iż „w systemie” było więcej dezinflacji (czyli spadku tempa wzrostu cen) zanim zaczęła się wojna z Iranem.

Na krajowe prognozy Banku Anglii mają też wpływać zapowiedzi nowego premiera Andy’ego Burnhama — w tym obniżka VAT na rachunki za energię elektryczną gospodarstw domowych oraz limit na cenę wielu przejazdów autobusem. Dales ocenia, że te działania będą miały umiarkowany, w dół wpływ na projekcje CPI (wskaźnika inflacji konsumenckiej).

Najnowszy raport sieci agentów Banku Anglii w piątek dodatkowo podkreślił bardziej korzystne tło: supermarkety oczekują słabszej inflacji żywności, biorąc pod uwagę ostrożny popyt konsumentów. Spadające ceny rok do roku w odzieży i obuwiu oraz w sklepach z wyposażeniem i meblami sugerują też silniejsze rabaty, gdy sprzedawcy próbują zachęcać ostrożnych klientów.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.