Spadek spółek AI przeraża, ale może uratować hossę
Spółki z branży chipów mocno ucierpiały. Indeks PHLX Semiconductor Index (SOX) spadł o ponad 20% od swoich szczytów i znalazł się w strefie rynku niedźwiedzia. Jednocześnie S&P 500 (SPX) utrzymał się lepiej i jest dziś na plusie prawie 10% od początku roku.
Po jednym z najsilniejszych rajdów, jakie kiedykolwiek obserwowano, część inwestorów — w tym Michael Burry i inni „AI bears” — od miesięcy ostrzegała, że boom nakładów inwestycyjnych (capex) w Big Tech nie może trwać wiecznie. Dla nich ta wyprzedaż będzie wyglądać jak potwierdzenie obaw. Ja jednak widzę na tym rynku zdrowszą fazę rozwoju. Rynek rotuje, a nie upada.
Pieniądze nie uciekają z rynku
Dobrym punktem odniesienia jest Invesco S&P 500 Equal Weight ETF (RSP), który w ubiegłym tygodniu ustanowił kolejne historyczne maksimum. Równocześnie więcej spółek notowanych w S&P 500 handluje powyżej swoich kluczowych 200-dniowych średnich kroczących niż w jakimkolwiek momencie w tym roku.
W praktyce oznacza to, że kapitał przemieszcza się z najbardziej zatłoczonych części rynku do sektorów, w tym ochrony zdrowia, finansów oraz wybranych megacapów technologicznych. To właśnie tak wygląda rosnąca „szerokość” rynku: hossa, która jest podparta kilkoma sektorami, zwykle okazuje się bardziej odporna niż taka, która opiera się na jednym, parabolicznym segmencie półprzewodników.
Od euforii wokół infrastruktury AI do korekty
To inna historia niż większość tego rajdu. Spółki infrastruktury AI wyglądały jak maszyny do darmowego zysku. Akcje firm z branży pamięci, takich jak SanDisk (SNDK), producentów serwerów, takich jak Dell Technologies (DELL), oraz dostawców chipów, takich jak Intel (INTC), rosły tak szybko, że inwestorzy zaczęli traktować zmienność cen (volatility) jak gatunek, który wyginął.
Tego typu euforia rynkowa nigdy nie jest trwała i niemal zawsze po niej przychodzi wyraźna korekta.
To dobrze. Korekta zdejmuję presję z najbardziej spekulacyjnych obszarów rynku. Resetuje nastroje, obniża wyceny i daje wynikom (earnings) czas, by nadążyły za wcześniejszymi ruchami cen. A zyski rosną szybko. Analitycy oczekują, że zyski spółek półprzewodnikowych wzrosną o 133% rok do roku, a szacują też, że sami producenci chipów mogą odpowiadać za niemal połowę wzrostu zysku S&P 500 w drugim kwartale.
Spółki chipowe mogą nie mieć jeszcze „dna”, ale jest ono — według obserwacji z ostatnich dni — blisko. W takim ujęciu kupuję teraz akcje spółek związanych z AI. W mojej ocenie cykl inwestycji w AI nie zniknął nagle tylko dlatego, że kursy przestały iść cały czas prosto w górę.
Dla tych jednak, którzy myśleli, że impreza nigdy się nie skończy, to może być cenna lekcja.
Twój portfel nie jest „zepsuty”
Inwestorzy lubią wysokoriezykowe spółki technologiczne, gdy rosną. Gdy natomiast pojawia się ta część ryzyka, entuzjazm szybko słabnie.
Spółki takie jak SanDisk, Dell i Intel mogą dawać znacząco większy potencjał wzrostu niż przeciętny składnik S&P 500. Ten potencjał wiąże się jednak z wyraźnie większą zmiennością. To spółki działające w cyklicznych branżach, więc trzeba liczyć się z bardziej nerwową jazdą.
Problem polega na tym, że inwestorzy często traktują każdą zwyżkę jako dowód, że mieli rację, a każdy spadek jako dowód, że stało się coś złego.
To niemożliwy standard. Zmienność jest „ceną” wyższych zwrotów. Nie można gonić akcji, które potrafią zyskiwać 50% albo 100%, a potem udawać zaskoczenie, gdy spadają o 20%. A jeśli portfel jest pełen takich wysokiego ryzyka spółek, to płaci się za to właśnie teraz.
Wiele tickerów, jedna transakcja
Gdy cały portfel opiera się na jednym temacie, ból na rynku będzie zawsze dużo większy. Na przykład możesz mieć pozornie zdywersyfikowany zestaw: producenta pamięci, firmę od serwerów AI, dostawcę sprzętu dla chipów, operatora centrów danych i kilka bardziej spekulacyjnych spółek o małej kapitalizacji, które wypłynęły w mediach społecznościowych. To może wyglądać na zdywersyfikowane na ekranie w biurze maklerskim. Ale najpewniej jest to jedna, duża zakład na nakłady inwestycyjne (capex) związane z AI — rozłożona na wiele tickerów.
Gdy transakcja się udaje, wszystkie pozycje rosną razem. Czujesz się świetnie. Fundusze indeksowe wydają się nudne. Gotówka zaczyna wydawać się bezużyteczna. Spółki defensywne wyglądają jak strata czasu. Zarządzanie ryzykiem? Nigdy o nim nie słyszeliście.
Gdy rynek rotuje, wszystko, co masz, spada jednocześnie. Normalna korekta w jednej branży potrafi wyglądać jak krach rynkowy, a szkody mogą narastać szybko, jeśli cały portfel zależy od tej samej transakcji.
Rozwiązaniem jest zbudowanie portfela, który wytrzyma tę jazdę. Spółki AI nadal mogą być częścią portfela — pod warunkiem że siedzą na trwałym rdzeniu. Dla wielu inwestorów takim rdzeniem mogą być istotne alokacje w funduszach indeksowych na S&P 500, w blue-chipach, w spółkach value oraz w środkach pieniężnych. Te podstawowe pozycje zmniejszają zmienność portfela, dają przestrzeń na podejmowanie większego ryzyka w mniejszych pozycjach oraz pomagają uniknąć decyzji emocjonalnych w najgorszym możliwym momencie.
Rynek nie musi rosnąć „na raz”
Rynek nie wymaga, by wszystkie spółki AI rosły jednocześnie. Ostatnia korekta działa jak potrzebny zawór bezpieczeństwa: zmniejsza ryzyko odkręcenia wycen po wystrzeleniu (blow-off top) i jednocześnie pozwala, by liderzy wzrostu szerzej rozlewali się między segmentami. Jeśli inwestujesz w hossę na dłużej, to jest dar, na który warto patrzeć z ulgą.
Jeśli jesteś właścicielem akcji Sandisk i Dell…
Sandisk (SNDK) i Dell (DELL) to przykłady spółek, które przewijają się w tej historii także w kontekście tego, jak inwestorzy wyceniają dziś ryzyko i potencjał wzrostu.
Dyskusje o DELL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.