Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Spadają zapasy ropy na świecie, a optymizm ws. Iranu psuje informacja o opóźnieniach w powrocie produkcji i żeglugi

Redakcja InwestHub · 19 czerwca 2026 11:08

Wraz z gwałtownymi spadkami notowań ropy na światowych benchmarkach, gdy Brent zszedł poniżej 80 USD za baryłkę, coraz więcej analityków mówi wprost o ryzyku: Cieśnina Hormuz może ponownie funkcjonować, ale regionalna produkcja ropy nie wróci szybko do poprzednich poziomów. W efekcie światowe zapasy ropy nadal się kurczą.

W maju Jeff Currie z Carlyle Group ostrzegał, że do lipca w niektórych miejscach świata mogą pojawić się tzw. „minimum operacyjne poziomy” podaży ropy. Chodziło o sytuację, w której zapasy zostają zdeplecjonowane wskutek wycofywania ropy ze składowania, aby uniknąć braków na tle kryzysu związanego z Cieśniną Hormuz.

Analitycy Energy Aspects zwracali też uwagę na początek czerwca, że nawet podpisanie porozumienia pokojowego nie oznacza natychmiastowego powrotu ruchu tankowców do poziomów sprzed wojny. W tym czasie gospodarka i handel wciąż korzystały z ropy dostępnej w zapasach, a rosnąca liczba doniesień o możliwej umowie między USA i Iranem nie uciszyła ostrzeżeń, że normalizacja produkcji oraz eksportu z Perskiego Zatoki potrwa dłużej.

Phillip Nova, analityk Priyanka Sachdeva, podkreślała, że choć konflikt może dobiec końca, a przepływy przez Cieśninę Hormuz zaczną stopniowo wracać do normy, skutków już poniesionych nie da się odwrócić z dnia na dzień. Według niej straty dotyczą nie tylko ewentualnych szkód fizycznych w infrastrukturze naftowej, ale też narastającego obciążenia dla gospodarek importujących ropę, które przez miesiące mierzą się z wyższymi kosztami energii.

W komentarzach z sektora nie pojawiło się założenie, że po podpisaniu porozumienia USA–Iran – co samo w sobie nie jest jeszcze przesądzone – przepływy przez Hormuz „cudownie” odbiją. Analityk Vortexa zwracał uwagę na rolę ubezpieczeń. Xavier Tang, starszy analityk rynkowy, zaznaczał, że jeśli umowa zostanie domknięta i firmy ubezpieczeniowe będą gotowe ubezpieczać statki, to wzrośnie liczba rejsów tankowców balastowych. Dopiero potem miałyby ruszyć wznowienia produkcji ropy, a następnie ponowne uruchamianie rafinerii.

Równolegle menedżerowie z branży podnoszą temat stanu globalnych zapasów ropy. Mike Wirth, dyrektor generalny Chevron, mówił na początku czerwca, że w najbliższych tygodniach presja z zapasów może wyraźniej przekładać się na ceny „na fizycznym rynku”. Oczekiwał też dalszego wzrostu w kierunku czerwca, a zwłaszcza lipca.

Neil Chapman, starszy wiceprezes Exxon, ostrzegał natomiast przed nietypowo niskimi poziomami zapasów. Wskazywał, że trudno rozstrzygnąć, czy uderzenie w ceny nastąpi w ciągu dwóch czy trzech tygodni, ale gdy poziomy staną się ekstremalnie niskie, wtedy – jego zdaniem – ceny mogą szybko wystrzelić.

W danych dotyczących zapasów ropy w USA widać długi spadkowy trend. Najnowszy tygodniowy raport American Petroleum Institute pokazał, że w ciągu ostatnich dziewięciu tygodni łączne zapasy zmniejszyły się o 52 mln baryłek. Z kolei zapasy w Cushing spadły do około 21 mln baryłek. Doniesienia wskazują, że przy poziomach rzędu 20 mln baryłek operatorzy zbiorników zaczynają napotykać różnego rodzaju komplikacje.

Komplikacje pojawiły się wcześniej przy wykorzystaniu strategicznych rezerw ropy. W 2022 roku administracja Bidena uwolniła około 180 mln baryłek ze strategicznych zapasów, by ograniczyć ceny ropy po tym, jak Zachód nałożył sankcje na Rosję za jej inwazję na Ukrainę. Mechanizm problemów wynika z konieczności utrzymywania określonego poziomu ropy w kawernach magazynowych, aby obiekty mogły pozostawać operacyjne.

To nie dotyczy wyłącznie USA. Inne państwa również korzystają z własnych rezerw, aby utrzymać popyt. Oznacza to, że perspektywa rynkowa obejmuje rosnącą potrzebę uzupełniania zapasów, podczas gdy rynek jeszcze nie wrócił do normalnej pracy – a jednocześnie wciąż utrzymuje się dość wysoki popyt.

Ponowne otwarcie Cieśniny Hormuz nie wzbudza entuzjazmu nawet poza rynkiem handlu ropą. Firmy ubezpieczeniowe, zgodnie z podejściem przywoływanym w komentarzach, zachowują ostrożność i czekają na to, co wydarzy się w piątek i po nim, zanim wrócą do standardowych działań. Również armatorzy nie spieszą się z zmianą planów. Globalny szef badań w żegludze w Oil Brokerage Ltd. wskazywał, że na razie „nie widać, by duzi armatorzy zmieniali swoje stanowisko” i że „wszyscy pozostają na razie na miejscu”. Anoop Singh podkreślał z kolei, że nikt nie ma jasnego zrozumienia warunków oraz treści porozumienia.

Rynek ropy zaczyna wyglądać jak „dwoista rzeczywistość”. Z jednej strony rynek kontraktów terminowych reaguje na informacje z mediów, które wzmacniają oczekiwania na zakończenie działań wojennych w regionie i normalizację handlu energią, zbyt mało uwagi poświęcając wielu przeszkodom po drodze. Z drugiej strony rynek fizyczny pokazuje, że rzeczywiste ceny potrafią rosnąć znacznie mocniej niż benchmarki z rynku terminowego, a jednocześnie dochodzi do wyraźnych spadków zapasów. To właśnie rezerwy, które kraje importujące będą chciały uzupełnić na pierwszą nadarzającą się okazję – także na wypadek, gdyby nowa sytuacja okazała się bardziej skomplikowana, niż oczekiwano.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Surowce energetyczne

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.