Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Ryan Cohen zapowiada walkę o eBay. GameStop ma prawie 10% udziałów

Redakcja InwestHub · 21 lipca 2026 14:31

Ryan Cohen zbudował Chewy i sprzedał je do PetSmart. Później odbudował bilans GameStop Corp. (NYSE: GME) po epoce memestocków. Teraz chce kupić firmę, która jest mniej więcej cztery razy większa od GameStop.

W rozmowie z Bloomberg Cohen powiedział: „We’re coming for eBay one way or another.”

GameStop ma już pakiet w eBay: 43,4 mln akcji, czyli 9,8% udziału, wynika ze zgłoszenia regulacyjnego. Spółka kupiła 3,5 mln akcji za ok. 381 mln USD w okresie od 8 do 15 czerwca. Następnie 17 lipca zamieniła kolejne 39 mln akcji wynikających z opcji put/call.

To kontynuacja wcześniejszych ruchów. W maju GameStop ujawnił 5% udziałów w eBay, jednocześnie składając niezamówioną ofertę kupna eBay za ok. 125 USD za akcję, wyceniając transakcję na ok. 56 mld USD. Zarząd eBay odrzucił ofertę w ciągu kilku dni, uznając ją za „ani wiarygodną, ani atrakcyjną”, i wskazując m.in. obawy dotyczące finansowania GameStop oraz logiki połączenia.

W tle wraca więc proste pytanie: czy firma mniejsza o około jedną czwartą rozmiaru swojego celu jest w stanie domknąć taką transakcję i „wchłonąć” eBay? Jeśli nie, to czy samo budowanie prawie 10-procentowego pakietu ma sens dla akcjonariuszy GameStop — czy też Cohen wydaje realny kapitał na ofertę, której nie da się sfinalizować?

Po stronie argumentów „za” działa historia Cohena. Jego wcześniejsze osiągnięcia przy Chewy są często przywoływane jako dowód, że potrafi budować i rozwijać biznes, co daje mu większą wiarygodność niż typowemu aktywiście.

GameStop ma też środki, by wesprzeć ten ruch: spółka dysponuje ok. 7,38 mld USD. To pozwala Coh enowi budować duży pakiet bez dalszego rozwadniania akcjonariuszy. GameStop ustawił się również jako jeden z największych udziałowców eBay, budując pozycję blisko progu 10%. Nawet bez pełnej transakcji sam pakiet daje mu dźwignię. Cohen rozpoczął rozmowy z największymi instytucjonalnymi akcjonariuszami eBay — taki krok może wymusić zaangażowanie zarządu albo przynieść lepszy wynik już sam w sobie.

Druga rzecz to logika związana z kolekcjonerkami. Karty do gry i inne przedmioty kolekcjonerskie stanowią już około 42% przychodów GameStop. Cohen chce wykorzystać około 1 600 sklepów GameStop jako punkty autoryzacji kart, docierając do ok. 80% populacji USA w promieniu 15-minutowej jazdy samochodem. Z drugiej strony eBay nie ma takiej sieci fizycznej. Wsparcie dla tego podejścia znajduje też w swoich danych GameStop: spółka prognozuje skorygowane EBITDA powyżej 600 mln USD za rok obrotowy kończący się w styczniu 2027, czyli prawie dwukrotnie więcej niż 345,4 mln USD, które raportowano za rok 2025.

Po stronie argumentów „przeciw” kluczowe jest finansowanie — dokładnie ten problem, na który zwracał uwagę zarząd eBay. Zaplecze finansowe GameStop ma opierać się na niewiążącym liście od TD Securities opiewającym na do 20 mld USD. Ten list jest uzależniony od tego, czy połączony podmiot osiągnie rating kredytowy na poziomie inwestycyjnym (investment-grade). Taki rating jest trudny do uzyskania przed domknięciem transakcji i trudno go też uzyskać bez finansowania, które umożliwia dopiero uzyskanie tego ratingu.

Sytuację pogarsza skala: kapitalizacja rynkowa GameStop wynosi ok. 10 mld USD, czyli około jednej czwartej kapitalizacji eBay — około 50 mld USD. Tę lukę uzupełniałoby się głównie długiem i nowymi akcjami, a to dokładnie tego typu dźwignia, o którą Wall Street wciąż pyta.

Kolejny problem stwarza też sytuacja eBay. Pod kierownictwem CEO Jamie Iannone eBay przesuwa się w stronę kategorii o wyższej marży, takich jak karty do gry, luksusowe zegarki i sneakersy, a wartość rynkowa spółki wzrosła o blisko 50% od 2020 roku. Jej prognozy pokazują też, że momentum jest po stronie firmy: zarząd oczekuje, że w II kwartale 2026 przychody wyniosą 2,97 mld USD–3,03 mld USD, a zysk (non-GAAP) 1,46–1,51 USD na akcję. To po tym, jak w I kwartale 2026 przychody wzrosły rok do roku o 19% do 3,09 mld USD. Oznacza to, że spółka radząca sobie w ten sposób jest trudniejsza do przekonania dla akcjonariuszy do wymiany papierów na ofertę konkurenta.

Dane z hedge fundów dodają kolejne szczegóły. Z 1 022 funduszy, które są monitorowane, 61 miało eBay na koniec I kwartału 2026 — więcej niż 59 w poprzednim kwartale. Łączna wartość tych pozycji spadła jednak z 2,51 mld USD do 1,82 mld USD, co sugeruje, że nowi inwestorzy kupowali mniejsze pozycje, zamiast dokładać do dotychczasowych.

GameStop ruszył w drugą stronę. Liczba funduszy posiadających akcje spadła do 29 z 31, ale łączna wartość pozycji niemal się podwoiła — z 159 mln USD do 293 mln USD. Wskazuje to, że mniejsza grupa inwestorów dokupuje i jedzie na wzrostach kursu, a nie że szeroka baza instytucji dołącza do strategii Cohena.

Ważna jest też waga eBay w portfelach. eBay stanowi 4,50% przeciętnego portfela inwestora, podczas gdy GameStop ma 2,80%. Duzi inwestorzy zdecydowanie mocniej ufają eBay niż GameStop. Skoro Ryan Cohen potrzebuje dokładnie tych inwestorów do zatwierdzenia jego transakcji, trudno mu będzie przekonać ich, by zamienili cenne akcje eBay na akcje GameStop.

W podsumowaniu: eBay Inc. (NASDAQ: EBAY) opublikuje kolejne wyniki w najbliższych tygodniach, a kwestia finansowania pozostaje nierozstrzygnięta. Pełny wykup na ten moment wydaje się mało prawdopodobny, bo GameStop Corp. (NYSE: GME) wciąż nie pokazał, jak konkretnie zamierza zapłacić za całość. To sprawia, że akcje GameStop, a nie akcje eBay, są realną „stawką”. Zamiast podpisanej transakcji Ryan Cohen prawdopodobnie nadal będzie dokupywał akcje i wykorzystywał swój nowy pakiet rzędu 10%, by wywierać presję na zarząd eBay. Jeśli jego działania zadziałają i doprowadzą do miejsc w zarządzie lub lepszej współpracy, inwestycja w GameStop może się mocno zwiększyć. Jeśli jednak nie przyniosą efektu i Cohen odejdzie bez porozumienia, rynek może ukarać akcje GameStop za wydanie ogromnej kwoty gotówki na nieudaną, publiczną kampanię.

{

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.