Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

PepsiCo: wysokie ceny paliw osłabiają sprzedaż w USA, a nie same cięcia cen

Redakcja InwestHub · 14 lipca 2026 11:50

PepsiCo zakończyła luty, tnąc ceny swoich produktów w USA. W przypadku takich marek jak Lay’s, Doritos, Cheetos i Tostitos obniżki wyniosły 15%. Firma liczyła, że ta zachęta sprawi, iż amerykańscy klienci znów zaczną wracać po przekąski.

Nie udało się to w oczekiwanym tempie. Podczas konferencji po wynikach za II kwartał 9 lipca 2026 r. prezes Ramon Laguarta wskazał, że problemem nie były same ceny produktów. Winne były ceny na stacji benzynowej.

Laguarta podkreślił, że kondycja konsumenta jest gorsza niż spółka zakładała i wynika to głównie z cen gazu.

Gaz osiągnął pod koniec maja poziom 4,56 USD za galon (w czteroletnim maksimum). Spółka wiązała to z zaburzeniami w dostawach ropy wynikającymi z konfliktu USA–Iran. Osoby tankujące płaciły wyraźnie więcej niż zwykle. Wtedy nawet 4 USD za paczkę Doritos zaczyna wydawać się wydatkiem, z którego można zrezygnować.

W samym kwartale wolumeny żywności w Ameryce Północnej były stabilne, ale wolumeny napojów spadły o 4%. Obniżki cen nie przełożyły się na wzrost wolumenów.

Laguarta wskazał, gdzie odczuto to najmocniej. „Prawdopodobnie ucierpiały niektóre kanały, bardziej te napędzane zakupami impulsywnymi, tam gdzie jest większa zależność od cen gazu” — powiedział. „W przypadku części sklepów wygody… widzimy spowolnienie w konwersji ruchu klientów w zakupy”.

Jak wysokie ceny gazu przekładają się na sprzedaż w sklepach wygody oraz kanałach napojów i przekąsek

Działa to w następujący sposób. Ktoś wjeżdża na stację, żeby zatankować. Gdy jest na miejscu, dawniej sięgał po np. Gatorade albo paczkę chipsów. To zakup impulsywny. Nikt go nie planuje. Po prostu pojawia się, gdy masz w portfelu „kilka dolarów do wydania”.

Gdy paliwo jest drogie, to wrażenie znika. Ludzie nadal zatrzymują się na stacjach, ale tankują i odjeżdżają. PepsiCo sprzedaje ogromną część produktów dokładnie w takich lokalizacjach, więc kiedy znika zachowanie „weź coś po drodze”, szybko widać to w wynikach.

O tym wprost mówił także dyrektor finansowy Steve Schmitt. Podczas callu stwierdził, że spółka potrzebuje poprawy w kanale sklepów wygody i stacji paliw oraz że liczy na wsparcie w postaci korzystnych wiatrów od strony cen gazu.

Spółka w praktyce czeka więc na to, aż gaz stanieje, zanim oczekuje wyraźniejszego odwrócenia sytuacji na rynku krajowym. To dość bezpośrednia wypowiedź jak na firmę, która obniżyła ceny we wszystkich największych markach przekąskowych i mimo to nie zobaczyła powrotu wolumenów, na który liczyła.

Równolegle widać było wyraźny podział wyników. Poza USA sytuacja wyglądała lepiej. Globalne wolumeny żywności wzrosły o 3%, a wolumeny napojów o 2% — to najsilniejszy wzrost od 2022 r. Wzrosty notują Europa, Azja i Pacyfik, Bliski Wschód oraz Afryka.

W Stanach Zjednoczonych działo się odwrotnie. Amerykańskie przychody organiczne w regionie Ameryki Północnej spadły o około 0,5%. Nawet produkty bez cukru — Pepsi Zero Sugar i Mountain Dew Zero Sugar, które radziły sobie dobrze — nie zdołały zrekompensować słabości w całym segmencie na rynku krajowym.

Schmitt powiedział, że biznes w Ameryce Północnej był słabszy niż spółka zakładała w II kwartale i dlatego oczekuje bardziej stopniowej poprawy w trendach wyników do końca tego roku.

PepsiCo utrzymała prognozy na cały rok. Spółka nadal zakłada wzrost przychodów organicznych w przedziale 2%–4% oraz wzrost zysku na akcję (EPS) w ujęciu „core” i w stałych kursach walut o 4%–6%.

Spółka ma zamiar opierać się na biznesie międzynarodowym oraz wewnętrznych oszczędnościach kosztów, aby osiągnąć te cele w czasie, gdy Ameryka Północna wraca do lepszej kondycji — niezależnie od tego, kiedy to nastąpi.

Część analityków nie kupuje scenariusza szybkiego odbicia po ostrzeżeniu o popycie konsumenckim. Analityk RBC Capital Markets Nik Modi zwracał uwagę, że tempo poprawy się zatrzymało, ponieważ rosnąca inflacja nadal obciąża „równania wartości” po stronie konsumenta. Wskazał też, że PepsiCo może nadal tracić udział w rynku napojów na rzecz Coca-Coli oraz Keurig Dr Pepper.

Aktywny inwestor Elliott Investment Management naciska na dalsze obniżki cen w części produktów oraz na wprowadzanie tańszych rozmiarów opakowań. Już same cięcia cen o 15% na sztandarowych markach, bez wyraźnego powrotu wolumenów, rodzą pytanie, czy cena rzeczywiście jest dziś głównym problemem po stronie popytu.

Gdy paliwo zajmuje większą część budżetu domowego, ludzie nie analizują już szczegółowo, czy Doritos są warte 3,50 USD zamiast 4,00 USD — po prostu kupują mniej wszystkiego, co nie jest niezbędne. W takim otoczeniu same obniżki cen mogą nie wystarczyć.

PepsiCo podkreśla, że opiera się na danych transakcyjnych, a nie na założeniach. Spowolnienie w kanale sklepów wygody i stacji paliw ma być dobrym sygnałem tego, jak ludzie zachowują się na co dzień — bo decyzje o produktach za 3–4 USD często są podejmowane impulsywnie. Jeśli klienci rezygnują z takich zakupów, zwykle oznacza to, że uważniej pilnują każdego wydatku.

Ceny gazu zaczęły spadać z rekordowego poziomu z końcówki maja. Jeśli tendencja utrzyma się w kolejnych tygodniach, PepsiCo oczekuje poprawy obrazu w USA. Jeśli nie, stopniowe odbicie, o którym mówił Schmitt, może się opóźnić.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.