Ostrzeżenia z Wall Street: JPMorgan widzi podobieństwa do okresu sprzed krachu dot-com
Inwestorzy, którzy pamiętają boom internetowy i późniejszy krach, wiedzą, że w okresach hossy mogą narastać sygnały trudne do zauważenia z pierwszej perspektywy. Indeks S&P 500 spadł w latach 2000–2002 nawet o 48% (od stycznia 2000 do lipca 2002). Nasdaq-100 zniżkował wówczas o ponad 80%. Do pełnego odbicia notowań indeksy potrzebowały lat.
Dziś S&P 500 i Nasdaq-100 handlują blisko maksimów wszech czasów, ale JPMorgan Chase zwraca uwagę na coś, co według banku przypomina sytuację sprzed krachu dot-com.
JPMorgan: „growing divergence” między AI hardware a spółkami inwestującymi w AI
Jason Hunter z JPMorgan Chase napisał do inwestorów, że widzi „rozwijającą się dywergencję” między spółkami dostarczającymi sprzęt wykorzystywany w sztucznej inteligencji a firmami intensywnie wydającymi pieniądze na budowę infrastruktury pod AI.
Przykładem jest Micron (NASDAQ: MU), dostarczający układy pamięci wykorzystywane w centrach danych dla AI. Kurs tej spółki wzrósł o blisko 250% od początku roku (year to date). Jednocześnie tzw. „Magnificent Seven” – czyli największe spółki silnie powiązane z nakładami na AI – radziły sobie wyraźnie słabiej.
Hunter wskazał, że akcje Amazona (NASDAQ: AMZN) oraz Microsoftu (NASDAQ: MSFT) mają na razie ujemne stopy zwrotu w 2026 r. JPMorgan określa tę różnicę w zachowaniu kursów jako podobną do dynamiki z lat 1999–2000.
Citi: „Bear Market Checklist” pokazuje dziś najwyższe sygnały od 2008 r.
Drugi wątek dotyczy sygnałów ostrzegawczych związanych z ryzykiem bessy. W czerwcu Citi Research opublikowało swoją autorską „Bear Market Checklist”. Lista obejmuje 18 wskaźników rynkowych – od spreadów kredytowych po mnożniki wycen spółek.
Z raportu Citi wynika, że zidentyfikowano 10 globalnych sygnałów ostrzegawczych związanych z rynkiem niedźwiedzia oraz 11,5 sygnału dla USA.
Citi podkreśla, że te wartości wciąż są niższe niż 17,5 sygnałów, które pojawiły się przed krachu dot-com. Jednocześnie liczba niepokojących wskaźników w jej checklist jest najwyższa od czasu krachu giełdowego w 2008 r.
Na pierwszy plan wysuwają się wyceny
Jednym z najbardziej widocznych problemów są wyceny spółek.
S&P 500 Shiller CAPE Ratio – wskaźnik mierzący cyklicznie skorygowany stosunek ceny do zysku w S&P 500 – znajduje się na najwyższym poziomie od początku 2000 r.
Ważny sygnał ostrzegawczy przywołuje też Buffett. Chodzi o relację łącznej kapitalizacji amerykańskiego rynku akcji do produktu krajowego brutto (PKB). Ten „wskaźnik Buffetta” jest rekordowo wysoki i wynosi 233,8%. Buffett wielokrotnie mówił, że gdy ten wskaźnik zbliża się do 200%, inwestorzy „grają z ogniem”.
Co powinni zrobić inwestorzy?
Mimo że JPMorgan widzi niepokojący obraz powiązany z okresem poprzedzającym krach dot-com, analitycy pozostają w tonie raczej optymistycznym. W raporcie JPMorgan za pierwsze półrocze 2026 r. bank podał, że w 2026 r. prowadzi działania w oparciu o trzy główne tematy: fragmentację, inflację i AI. JPMorgan nadal zakłada, że te czynniki będą napędzać zwroty z portfeli zarówno w tym roku, jak i później.
Podobny kierunek widać w podejściu Citi. Mimo że „Bear Market Checklist” pokazuje dziś najwięcej ostrzeżeń od 2008 r., analitycy Citi przewidują, że w dalszej części roku giełda może wypaść relatywnie dobrze.
Żaden z tych zespołów nie sugeruje paniki. Historycznie po krachach z 2000 i 2008 r. cierpliwi inwestorzy zarabiali w dłuższym terminie.
Citi zwraca jednak uwagę na ryzyko eskalacji. W notatce dla inwestorów podkreślono, że gdy liczba sygnałów w checklist osiąga poziom dwucyfrowy, warunki rynkowe mogą szybko się pogarszać. Inwestorzy powinni selektywnie dobierać spółki, zwłaszcza zwracać szczególną uwagę na wyceny, oraz rozważyć utrzymywanie części środków w rezerwie na wypadek korekty na rynku.
Dyskusje o AMZN na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.