Lululemon opublikowała wyniki za drugi kwartał, po czym jej akcje mocno spadły w handlu po sesji. Spółka drugi kwartał z rzędu obniżyła prognozy na cały rok. Największym rozczarowaniem okazała się sprzedaż w Chinach i na rynkach zagranicznych. Sprzedaż w USA była nieco lepsza od oczekiwań, ale wynikało to z bardzo nisko ustawionej poprzeczki.
Lululemon obniżyła prognozę sprzedaży na drugą połowę 2026 roku o około 500 mln USD. Spadły również zyski, jeśli pominąć zwrot środków z tytułu ceł. Zdaniem Davida Schwartza, starszego analityka rynku akcji w Morningstar, oznacza to, że trudny okres dla spółki może potrwać do końca roku.
W przyszłym tygodniu stanowisko obejmie nowa dyrektor generalna Heidi O’Neil. Spółka może celowo ustawiać prognozy nisko, ponieważ przed nową szefową jest dużo niewiadomych. Dzięki temu ogranicza ryzyko przedstawienia zbyt ambitnych celów, których trudno byłoby później osiągnąć.
Zdaniem Schwartza głównym problemem Lululemon stały się produkty. Wielu klientów przez długi czas widziało podobne ubrania, więc zaczęło szukać alternatyw. Spółka zbyt mocno polegała na wprowadzaniu nowych kolorów legginsów oraz kolejnych ich fasonów, a jednocześnie nie oferowała wystarczająco dużo innowacji.
Część klientów przeszła do konkurencyjnych marek, takich jak Skims, Alo Yoga i Vuori. W segment odzieży sportowej i codziennej dla kobiet (athleisure) mocniej weszły również tradycyjne marki odzieżowe. Schwartz ocenia jednak, że klienci nie odwrócili się całkowicie od Lululemon. Jeśli spółka zaoferuje produkty, których będą chcieli, mogą do niej wrócić. Marka wciąż cieszy się silną reputacją i jest postrzegana jako lider tego segmentu.
Lululemon straciła kilka lat temu główną projektantkę Sun Choe, która obecnie kieruje marką Vans należącą do VF. Od tego czasu spółka ma problemy z tworzeniem nowych produktów.
Reakcja na powołanie Heidi O’Neil była bardzo negatywna. Schwartz uważa jednak, że jej doświadczenie w rozwoju produktów w Nike może okazać się przydatne. To właśnie poprawa oferty jest obecnie najważniejszym zadaniem nowej dyrektor generalnej.
Lululemon nie ma problemów finansowych. Spółka dysponuje dużą ilością gotówki, w drugim kwartale odkupiła znaczną liczbę własnych akcji i nie ma zadłużenia. Największym wyzwaniem jest wyraźne spowolnienie wzrostu sprzedaży, która wcześniej rosła w bardzo szybkim tempie. Oznacza to, że klienci słabiej reagują na obecną ofertę.
Dodatkowym wyzwaniem dla O’Neil jest Chip Wilson, założyciel Lululemon. Kwestionował on jej powołanie, a na mocy umowy ze spółką ma do niej dostęp i może spotykać się z nią raz na kwartał. Schwartz ocenia, że nie jest to idealna sytuacja, ale O’Neil zaakceptowała te warunki i będzie musiała sobie z nimi poradzić. Wilson od lat krytykuje spółkę. Część jego uwag jest uzasadniona, a część — zdaniem Schwartza — niesprawiedliwa.
Nowa dyrektor generalna obejmuje stanowisko pod dużą presją, zwłaszcza po gwałtownym spadku kursu. Wycena Lululemon spadła z poziomu 50-krotności prognozowanych zysków do 10-krotności. Oznacza to, że inwestorzy są obecnie gotowi zapłacić znacznie mniej za każdą jednostkę prognozowanego zysku spółki.
Schwartz uważa, że inwestorzy skupiają się przede wszystkim na obecnych problemach Lululemon i Nike, pomijając możliwość generowania przez obie firmy dużych przepływów pieniężnych po powrocie na właściwą ścieżkę. Jego szacowana wartość godziwa Lululemon wynosi 280 USD, choć po publikacji najnowszych wyników może ją zrewidować. W przypadku Nike wartość godziwa została oszacowana na 94 USD.
Nike ma opublikować wyniki za około miesiąc, 1 października. Kurs akcji spółki spadł w tym roku o około 40%. Schwartz uważa, że inwestorzy również w przypadku Nike stali się zbyt pesymistyczni. Obie firmy przeszły od okresu bardzo wysokiej popularności do sytuacji, w której rynek zaczął kwestionować ich przyszłość. Nie znajdują się jednak w trudnej sytuacji finansowej. Są liderami swoich segmentów i mają możliwości dalszego wzrostu.
Zdaniem Schwartza Lululemon ma przed sobą łatwiejszą drogę do poprawy niż Nike. Jest mniejszą spółką, więc jej problemy są obecnie mniej rozległe. Nike zmaga się z poważnymi problemami strukturalnymi, nad którymi pracuje od lat, a ich rozwiązanie może potrwać jeszcze kilka lat.
Lululemon może natomiast szybciej poprawić wyniki, ponieważ działa w atrakcyjnym segmencie odzieży sportowej i codziennej dla kobiet. Klienci nadal dobrze oceniają markę i mogą wrócić, gdy spółka wprowadzi produkty odpowiadające ich potrzebom.
Dyskusje o LULU na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.