Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Kontrola metali przez Chiny a ryzyko dla rynku: co naprawdę trzyma USA w kraju przed listopadowym terminem

Redakcja InwestHub · 14 czerwca 2026 22:03

Chiny wstrzymały szeroki pakiet kontroli eksportu ziem rzadkich obowiązujący od października 2025 r., przedłużając go tylko do 10 listopada 2026 r. Na ten czas dotyczy to w praktyce zawieszenia, ale to rozwiązanie ma charakter tymczasowy — po upływie tego terminu pod ograniczeniami wrócą wszystkie 12 kontrolowanych pierwiastków oraz ich związki.

Wcześniejsze ograniczenia z kwietnia 2025 r. pozostały w pełni aktywne dla siedmiu pierwiastków. Oznacza to, że najbliższy listopadowy termin będzie ponownym „testem” łańcuchów dostaw dla tych samych grup surowców, które są wykorzystywane w technologii codziennej, a także w zastosowaniach obronnych.

Skala zależności od Chin jest duża: kraj ten odpowiada za około 91% globalnego rozdzielania i rafinacji pierwiastków ziem rzadkich. W ocenie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) za 2025 r. Chiny były też wiodącym rafinerem w 19 przypadkach na 20 „surowców strategicznych”. Rickards zwraca uwagę, że decyzje podjęte w Pekinie mogą szybko przełożyć się na ceny oraz dostępność w USA, bo chodzi o realne metale wykorzystywane w produktach.

Za przykład działania ograniczeń Rickards wskazuje dane celne: w ośmiu miesiącach od kwietnia do grudnia 2025 r. Chiny wyeksportowały do Stanów Zjednoczonych zaledwie 17 ton itru (yttrium), podczas gdy w ośmiu miesiącach poprzedzających ten okres było to 333 tony. Rickards wiąże tę różnicę z sygnałami od producentów z branży lotniczej — w tym z ostrzeżeniami o możliwych niedoborach i racjonowaniu.

Wątki finansowe i „złoty” trop

Rickards łączy kwestię surowców krytycznych z szerszym tematem podaży oraz roli złota. Podkreśla, że śledzony przez niego amerykański projekt, o którym mowa w kontekście polityki surowcowej, zawiera szacunkowo 82 mln uncji złota. W jego ocenie ten zasób mógłby — przy obecnym poziomie podaży pieniądza przekraczającym 22 bln USD — istotnie wesprzeć wiarygodność dolara.

Rickards od lat prezentuje tezę, że cena złota może dojść do 10 000 USD za uncję i wyżej. Zaznacza przy tym, że złoto już przekroczyło poziom 5 000 USD — próg, który gdy wcześniej o nim pisał, był w dużej mierze ignorowany.

Jego argument jest taki, że złoto w jednym depozycie to nie tylko gra na rynku surowcowym, ale potencjalnie element o charakterze „monetarnym”. Jeśli ktoś kontroluje podaż takiego zasobu, może mieć realną przewagę w dłuższym horyzoncie, co — w jego ocenie — zwiększa presję na to, by nie pozostawiać tego w ziemi na długo.

Co to znaczy dla codziennego życia

Rickards stawia pytanie o to, co USA mogą zrobić, aby ograniczyć zależność od jednego zewnętrznego dostawcy przed kolejnym terminem. Z jego perspektywy nie chodzi tylko o rynek fabryk i kosztów dla przedsiębiorstw: w momencie gdy rosną ceny wejściowe albo pojawia się zacieśnienie podaży, konsekwencje zwykle rozlewają się w dół — do cen płaconych przez zwykłych konsumentów oraz do wyników spółek będących w portfelach inwestorów.

W części dotyczącej praktycznych skutków Rickards analizuje, który krajowy depozyt — jego zdaniem — mógłby zostać uruchomiony w ramach obecnego kierunku działań polityki. Argumentuje przy tym, że taką perspektywę lepiej rozumieć wcześniej, a nie dopiero po listopadowym terminie.

Rickards omawia w prezentacji nadchodzący 10 listopada 2026 r. deadline, zależność USA oraz krajową szansę, na którą jego zdaniem wskazuje polityka surowcowa przed tym momentem.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i geopolityka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.