Jim Cramer: obawy o bańkę AI nie powinny przesłaniać ryzyka dla wycen
Inwestorzy martwiący się kolejnym pęknięciem bańki giełdowej mogą – zdaniem Jima Cramera – stawiać niewłaściwe pytanie.
Cramer podkreśla, że pojedyncze obszary silnej spekulacji nie muszą oznaczać, że cały rynek akcji jest bańką. W porównaniu z końcem lat 90. dzisiejsi liderzy wzrostu zwykle osiągają realne wyniki: spółki generują istotne przychody, zyski i przepływy pieniężne.
Na tę różnicę wskazują m.in. wyniki spółek powiązanych z AI. Zdaniem Cramera niedawne dane pokazują, że wydatki na sztuczną inteligencję, aktywność na rynku i inwestycje firm przekładają się na mierzalne zyski.
Jednocześnie „nie będzie jak w 2000 roku” nie oznacza, że akcje są bezpieczne przed mocnym spadkiem.
Według Cramera najważniejszy test dla rynku będzie prosty: czy zyski przedsiębiorstw będą nadal rosnąć równomiernie i wystarczająco szybko, aby uzasadniać wysokie wyceny. Równocześnie trzeba sprawdzić, czy boom inwestycji w AI nie wywoła takiej presji inflacyjnej, która utrzyma stopy procentowe na podwyższonym poziomie.
To może być ryzyko trudne do przewidzenia dla zwykłych inwestorów. Ten sam rodzaj budowy centrów danych i wydatków technologicznych, który napędza spółki z segmentu AI, może jednak wzmacniać gospodarkę, zwiększać popyt na sprzęt i pracę, a tym samym utrudniać Federal Reserve (Fed) cięcia stóp.
Cramer wskazuje też, że rajd giełdowy może osłabnąć nie dlatego, że „każdy biznes AI był oszustwem”, tylko dlatego, że dalej rosną koszty pożyczania dla realnej gospodarki albo pojawi się rozczarowanie wynikami względem tego, co rynek już zdyskontował.
„Jest tu trochę ‘froth’ (nadmiaru entuzjazmu), ale ten ‘froth’ nie odzwierciedla tego, czym handlujemy. To, co posiadamy” – powiedział Cramer.
Dlaczego zyski AI odróżniają obecną sytuację od lat 2000
Najmocniejszy argument przeciw tezie o powszechnej bańce AI, w ocenie Cramera, brzmi: wielu największych zwycięzców notuje wyniki, jakich nie miały najbardziej spekulacyjne firmy z epoki dot-com.
Nvidia (NVDA) w raporcie za rok fiskalny 2027 podała rekordowe przychody w pierwszym kwartale w wysokości 81,6 mld USD, czyli o 85% więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Marża brutto (non-GAAP) wyniosła 75%, a sprzedaż do centrów danych wzrosła o 92% do 75,2 mld USD.
Cramer zaznacza, że te liczby nie przesądzają o tym, że kurs Nvidii jest atrakcyjnie wyceniony. Jednocześnie pokazują, że rozwój infrastruktury AI przekłada się na realne przychody i zysk, a nie tylko na szum wokół odległej obietnicy.
Podobny przykład to Micron.
Micron opublikował przychody za trzeci kwartał roku fiskalnego w wysokości 41,46 mld USD, wobec 9,3 mld USD rok wcześniej. Spółka prognozowała też około 50 mld USD sprzedaży w czwartym kwartale, w oficjalnych wynikach kwartalnych, wskazując na rosnący popyt na pamięć high-bandwidth oraz na zapotrzebowanie centrów danych.
Siła wyników nie dotyczy tylko półprzewodników
W ocenie Cramera rosnące zyski widać szerzej niż w branży chipów.
JPMorgan Chase (JPM) ogłosił zysk w drugim kwartale w wysokości 21,2 mld USD, ale w samym komunikacie podkreślono, że na wynik wpływały także inwestycje oraz istotne korekty. Po wyłączeniu znaczących dostosowań zysk wyniósł 16,9 mld USD – wynika z raportu za drugi kwartał.
Goldman Sachs (GS) podał, że jego oficjalne wyniki obejmowały 20,34 mld USD przychodów kwartalnie oraz 6,63 mld USD zysku netto, gdy rosła aktywność w bankowości i na rynkach.
Bank of America (BAC) raportował natomiast 31,6 mld USD sprzedaży oraz 9,1 mld USD zysku netto, zgodnie z informacją dla inwestorów.
„Szerokość” wyników wspiera argument Cramera, że rynek nie opiera się wyłącznie na nieopłacalnych spółkach sprzedających inwestorom wizję przyszłości.
Jednocześnie Cramer prosi, by podchodzić do wycen ostrożnie. FaktSet policzył, że przyszły 12-miesięczny wskaźnik ceny do zysku (P/E) dla S&P 500 wynosi 20,9 w analizie z kwietnia. To więcej niż średnia z ostatnich pięciu lat (19,9) oraz średnia z dekady (18,9). Analitycy prognozowali też, że zyski w całym 2026 roku wzrosną o 18%.
W uproszczeniu rynek może nie wyglądać jak szczyt z epoki dot-com, ale wciąż nie jest jednoznacznie tani.
Mocne zyski wyjaśniają część wyceny. Jeśli takie zyski okażą się słabsze, nie znosi to konsekwencji.
Boom AI może stworzyć własny problem ze stopami
Cramer porównuje to do pęknięcia bańki dot-com głównie przez pryzmat polityki pieniężnej. Wówczas bańka pękła, gdy rosły stopy procentowe i inwestorzy oceniali, jaką cenę są w stanie zapłacić za niepewne nagrody w przyszłości. Niższe wyceny i mniej agresywny cykl zmian stóp sprawiają, że obecny rynek wydaje się mniej kruchy.
Niedawny raport o inflacji wzmocnił ten argument.
W czerwcu wskaźnik Consumer Price Index spadł o 0,4% – to największy miesięczny spadek od kwietnia 2020 roku – podaje Bureau of Labor Statistics. Jednocześnie ceny konsumpcyjne były nadal o 3,5% wyższe niż rok wcześniej.
Ta mieszanka daje inwestorom optymistyczny sygnał na krótką metę, ale nie oznacza, że Fed zakończył pracę.
Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) utrzymał w czerwcu stawkę docelową na poziomie 3,5–3,75%. W oficjalnym oświadczeniu wskazano, że inflacja pozostaje zbyt wysoka względem celu banku centralnego, czyli 2%.
Ryzyko, które Cramer podkreśla, jest takie: inwestycje w AI mogą utrudniać osiągnięcie spadku stóp. Przewodniczący Fed, Kevin Warsh, 14 lipca powiedział przed Kongresem, że wydatki na firmy wysokich technologii wzrosły o około 25% w ujęciu rocznym w okresie zakończonym w pierwszym kwartale. Jak dodał, duża część wzrostu wynikała z budowy centrów danych oraz rosnącego popytu na sprzęt i oprogramowanie do AI.
Protokoły z czerwcowego posiedzenia Fed są w tej kwestii bardziej bezpośrednie. Część decydentów argumentowała, że duże inwestycje w AI mogą podtrzymywać uporczywą inflację, jeśli tempo wzrostu gospodarki wyprzedza zdolność gospodarki do wytwarzania. Wskazywano też, że wzrost produktywności dzięki AI może w przyszłości obniżać koszty, choć korzyści mogą ujawnić się dopiero po czasie.
To napięcie ma znaczenie dla wycen technologicznych spółek.
Firmy z branży AI korzystają z ogromnych nakładów inwestycyjnych. Spółki wzrostowe są jednak równie wrażliwe na stopy procentowe, bo duża część ich wartości opiera się na tym, jakich zysków inwestorzy oczekują w przyszłych latach.
Wyższe rentowności (czyli wyższy „zwrot” z alternatywnych inwestycji) obniżają obecną wartość tych przyszłych zysków. Mogą też podnosić koszty finansowania dla centrów danych, projektów energetycznych oraz dla mniejszych firm, które próbują skorzystać z rozbudowy pod AI.
W efekcie dobre informacje gospodarcze nie zawsze przekładają się na świetne informacje dla rynku akcji.
Szybkie inwestycje w sztuczną inteligencję mogą zwiększać przychody, podnosić popyt na półprzewodniki i napędzać wzrost gospodarczy. Jeśli równocześnie sprawiają, że cięcia stóp odsuwają się w czasie, to inwestorzy mogą rzadziej akceptować podwyższone mnożniki dla zysków.Jim Cramer widzi jeden czynnik ryzyka, który nadal może wytrącić z toru akcje spółek AI
Na co patrzeć zamiast na hasło „bańka”
Samo słowo „bańka” sprawia, że inwestorzy zaczynają postrzegać rynek jako jeden duży transakcję. Cramer twierdzi, że nie jest to prawda.
S&P 500 składa się z 500 wiodących spółek i obejmuje około 80% dostępnej kapitalizacji rynkowej w USA. Indeks waży spółki według wielkości rynku, więc sukces jego największych składników nadal może mocno wpływać na łączną stopę zwrotu.
To oznacza dużą różnicę między tym, co widać w indeksie, a doświadczeniem przeciętnej spółki.
W raporcie czynników za czerwiec spółka S&P Dow Jones Indices pokazała, że w okresach 1, 3, 5, 10 i 15 lat indeks o równej wadze dla S&P 500 radził sobie gorzej niż indeks ważony kapitalizacją. W praktyce oznacza to, że największe firmy dostarczały nieproporcjonalnie dużą część długoterminowych zwrotów z indeksu.
Dla inwestorów detalicznych większą wartość ma obserwowanie tej koncentracji niż ogólna etykieta „bańki”.
W rynku może być wiele skrajnie spekulacyjnych akcji, ale nie wszystkie duże spółki są niebezpiecznie przewartościowane. Indeks może wyglądać solidnie nawet wtedy, gdy tylko część firm napędza jego wzrost.
Najważniejsze wnioski dla inwestorów w AI
Główni dostawcy rozwiązań AI generują istotne przychody i zyski, w przeciwieństwie do wielu firm z epoki dot-com. Wycena S&P 500 pozostaje powyżej ostatnich historycznych średnich, nawet jeśli jest poniżej szczytu z epoki dot-com. Spadająca inflacja zmniejsza bezpośrednie ryzyko agresywnych podwyżek stóp, ale inflacja nadal jest powyżej celu Fed. Inwestycje w AI wspierają wzrost gospodarczy i zyski spółek. Jednocześnie te same nakłady mogą utrzymywać inflację i stopy na poziomach wyższych, niż oczekuje część inwestorów. Wzrost zysków, szerokość rynku i oczekiwania co do stóp mają większe znaczenie niż to, czy komentatorzy używają słowa „bańka”.
Po pierwsze, inwestorzy chcą zobaczyć, czy zyski będą nadal podtrzymywać wycenę całego rynku.
Nvidia i Micron pokazują świetny wzrost, ale im lepsze wyniki, tym wyższe oczekiwania. Firma może zanotować kolejny rekordowy kwartał, a mimo to rozczarować, jeśli inwestorzy oczekują czegoś więcej.
Drugim miernikiem jest to, czy tempo wzrostu zysków zaczyna obejmować coraz większą liczbę firm.
JPMorgan, Goldman Sachs i Bank of America opublikowały mocne wyniki, pokazując, że historia zysków nie ogranicza się do technologii. Jeśli finansowy, przemysłowy i konsumencki sektor pozostaną mocne, wzrost może być bardziej stabilny.
Trzecim, decydującym egzaminem pozostaje polityka pieniężna.
Fed ma „zero tolerancji” dla rosnącej inflacji, Warsh powiedział w zeznaniach przed Kongresem, i pozostaje zaangażowany w stabilność cen. Bank centralny może doceniać zyski z produktywności dzięki AI, ale raczej nie będzie obniżał stóp tylko po to, by chronić wysokie ceny akcji.
Cramer ma rację, że kilka spekulacyjnych spółek nie sprawia, że cały rynek staje się kolejną bańką dot-com.
Ale inwestorzy nie powinni traktować tego wniosku jako sygnału do zakupów.
Główne zagrożenie polega na tym, że najlepsze firmy będą musiały nadal dostarczać fantastyczne zyski, mimo że boom AI rozszerza możliwości gospodarki i gotowość Fed do reakcji.
Rynek nie musi wracać do poziomów z 2000 roku, aby zaszkodzić inwestorom.
Wystarczy, że zyski zwolnią albo że stopy procentowe pozostaną wyżej przez dłuższy czas, niż zakłada rynek.
Dyskusje o BAC na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.