W kwietniu ceny ropy wzrosły powyżej 120 USD za baryłkę, gdy konflikt z Iranem ograniczył transport przez cieśninę Ormuz, a inwestorzy obawiali się najgorszego scenariusza.
Od tego czasu wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Ceny zaczęły spadać. Nie dlatego, że konflikt się zakończył, lecz dlatego, że rynek znalazł sposoby na obejście części problemów z transportem.
Analitycy Goldman Sachs, Daan Struyven i Yulia Zhestkova Grigsby, opublikowali w tym tygodniu notę wyjaśniającą, dlaczego odbudowa sytuacji na rynku energii ma znaczenie, co oznacza dla poszczególnych jego segmentów oraz dlaczego ropa naftowa jest narażona na mniejszy wzrost cen, niż może oczekiwać wielu inwestorów. Poinformował o tym Bloomberg.
### Przepływy przez Ormuz odbudowują się szybciej, niż oczekiwano
Cieśnina Ormuz jest najważniejszym wąskim gardłem dla transportu ropy na świecie. Przechodzi przez nią około jedna trzecia światowego transportu morskiego ropy, płynącej od eksporterów z Zatoki Perskiej do odbiorców na całym świecie.
Gdy konflikt z Iranem zaostrzył się na początku tego roku, przepływy gwałtownie spadły. Goldman Sachs szacuje, że w marcu łączny eksport ropy naftowej i produktów ropopochodnych przez cieśninę zmniejszył się do około 5–6 mln baryłek dziennie, z około 22–24 mln baryłek dziennie przed konfliktem. Poinformował o tym Bloomberg.
Od marca przepływy stopniowo się odbudowują. Obecnie wynoszą około 15–16 mln baryłek dziennie. To nadal o 7–8 mln baryłek dziennie mniej niż przed wojną, ale wyraźnie więcej niż w marcowym dołku. Według traderów, którzy rozmawiali z Bloombergiem, sam transport ropy naftowej przez cieśninę wynosi około 6–8 mln baryłek dziennie.
„Wzrost liczby rejsów specjalistycznych statków z wyłączonymi transponderami satelitarnymi oraz przeładunków między statkami pokazuje, że producenci i przewoźnicy dostosowują się do konfliktu na Bliskim Wschodzie” – napisali analitycy Goldman Sachs. „Większe przepływy realizowane w ten sposób mogą ograniczyć wzrost cen ropy nawet wtedy, gdy zakłócenia na Bliskim Wschodzie potrwają dłużej”.
Rejs „po ciemku” oznacza, że tankowiec wyłącza transponder satelitarny, aby utrudnić śledzenie jego położenia. Przeładunek między statkami polega na przekazaniu ładunku z jednego statku na drugi w trakcie rejsu, zamiast podążania standardową trasą. Żadna z tych praktyk nie jest nowa, ale obecnie są wykorzystywane częściej. Ropa nadal płynie, lecz trudniej ustalić, dokąd dokładnie zmierza.
W efekcie ceny ropy spadły wyraźnie z kwietniowego szczytu powyżej 120 USD za baryłkę. W momencie sporządzenia noty Goldman Sachs ropa kosztowała około 89 USD za baryłkę. Później cena obniżyła się jeszcze bardziej, w kierunku 83 USD. Głównym powodem spadku była odbudowa przepływów przez cieśninę Ormuz.
### Gaz w Europie i paliwa rafinowane są bardziej narażone na wzrost cen
Ostrożniejsza ocena rynku ropy nie dotyczy w takim samym stopniu wszystkich segmentów rynku energii.
Transport skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz paliw rafinowanych przez cieśninę nadal jest mniejszy niż przepływy ropy naftowej. Tworzy to inny profil ryzyka. Goldman Sachs ocenia, że w przypadku utrzymujących się zakłóceń potencjał wzrostu cen europejskiego gazu ziemnego i paliw rafinowanych z dostawą w późniejszym terminie jest większy niż w przypadku ropy.
Europejski gaz ziemny jest szczególnie narażony, ponieważ region w dużym stopniu zależy od importowanego LNG i ma ograniczone możliwości uzupełniania długotrwałych braków dostaw. Jeśli zakłócenia w cieśninie Ormuz się utrzymają, europejscy odbiorcy gazu mogą mierzyć się z bardziej napiętym rynkiem niż uczestnicy rynku ropy.
Podobna sytuacja dotyczy paliw rafinowanych, w tym oleju napędowego, paliwa lotniczego i benzyny. Ropę można transportować alternatywnymi sposobami, z których nie zawsze da się skorzystać w przypadku gotowych produktów paliwowych. Rafinerie i sieci dystrybucji paliw są mniej elastyczne w wykorzystywaniu przeładunków między statkami oraz niestandardowych tras niż transport surowej ropy.
Ta różnica ma znaczenie dla konsumentów i firm. Ceny benzyny i oleju napędowego mogą zachowywać się inaczej niż ceny ropy, gdy zakłócone zostaną moce rafineryjne, trasy transportowe lub łańcuchy dostaw konkretnych paliw. Obecne zakłócenia pokazują tę różnicę w czasie rzeczywistym.
### Spadek cen ropy może ograniczyć presję na gospodarkę USA
Spadek ceny ropy ze 120 USD do 89 USD za baryłkę ma bezpośrednie skutki gospodarcze, wykraczające poza wyniki spółek z sektora energii.
Ceny energii odpowiadały za dużą część wzrostu inflacji ogółem na początku tego roku. Bank Rezerwy Federalnej w Bostonie odnotował, że indeks cen osobistych wydatków konsumpcyjnych (PCE), czyli jedna z miar inflacji, wzrósł z 2,9% w lutym do 3,8% w kwietniu. Bank przypisał tę zmianę przede wszystkim gwałtownemu wzrostowi cen energii.
Trwały spadek cen ropy odwraca znaczną część tej presji inflacyjnej.
Bank Rezerwy Federalnej w Chicago przeanalizował wpływ szoku naftowego z 2026 roku na produkt krajowy brutto. Według banku mógł on obniżyć tegoroczny wzrost gospodarczy o 81–166 punktów bazowych, czyli o 0,81–1,66 punktu procentowego. Trwały powrót cen ropy w kierunku poziomów sprzed wojny częściowo przywróciłby utracony wzrost.
Bank Rezerwy Federalnej w San Francisco przedstawił bardziej bezpośrednią ocenę. Gdy ceny ropy wzrosły w kwietniu, bank obniżył krótkoterminowe prognozy wzrostu gospodarczego. Wskazał przy tym na wpływ wyższych kosztów energii na realne dochody i wydatki konsumentów.
Niższe ceny paliw działają w przeciwnym kierunku. Zwiększają środki pozostające w budżetach gospodarstw domowych, bez konieczności podnoszenia wynagrodzeń.
Goldman Sachs ocenia, że odbudowa przepływów przez Ormuz ogranicza ryzyko dalszego wzrostu cen ropy. Jeśli ta ocena się utrzyma, negatywny wpływ cen energii na gospodarkę USA powinien słabnąć do końca 2026 roku. Zmniejszyłoby to również presję na Rezerwę Federalną, aby podnosiła stopy procentowe z powodu inflacji napędzanej przez energię.
### Na co zwracać uwagę na rynku energii
Nota Goldman Sachs nie oznacza, że kryzys się skończył. Wskazuje raczej na potrzebę dokładniejszej oceny, które części sektora energii są najbardziej narażone na ryzyko.
Odbudowa przepływów przez Ormuz może szybko się odwrócić. Spadek aktywności tankowców, uszkodzenia infrastruktury lub szersza eskalacja konfliktu mogłyby ponownie skierować ceny ropy w stronę wiosennych szczytów. Alternatywne metody transportu, które wspierają obecne przepływy, zależą od określonych warunków i nie ma gwarancji, że będą się utrzymywać.
Ważniejszym sygnałem niż codzienne zmiany cen są fizyczne przepływy ropy. Więcej informacji dają wolumeny eksportu przez cieśninę, dane o ruchu tankowców, liczba przeładunków między statkami oraz wielkość dostaw LNG niż bieżące ceny ropy w dowolnym pojedynczym dniu.
Dla inwestorów obserwujących całą gospodarkę kluczowe będzie to, czy ocena Goldman Sachs utrzyma się do końca roku. Jeśli przepływy ustabilizują się na obecnych poziomach, negatywny wpływ szoku energetycznego na inflację i wzrost gospodarczy osłabnie. Jeśli przepływy się pogorszą, presja na gospodarkę powróci wraz z wyższymi cenami ropy.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.