General Fusion zaczęło handlować na Nasdaq w poniedziałek pod tickerem GFUZ. Spółka stawia się jako pierwsza publicznie notowana firma z sektora energetyki opartej o fuzję i wyprzedziła w tym podejściu konkurenta TAE Technologies, wspieranego przez Donalda Trumpa, o kilka miesięcy.
Inwestorzy szybko wchodzili w akcje. Kurs spółki mocno poszedł w górę w momencie startu notowań i o 12:50 czasu wschodniego był o 40% wyższy niż 12,85 USD.
General Fusion wcześniej ogłosiło w styczniu połączenie z Spring Valley Acquisition Corp. III. Transakcję zamknięto w ubiegłym tygodniu.
Gdyby do połączenia nie doszło z umorzeniami akcji (redemptions), spółka mogłaby powiększyć bilans nawet o 230 mln USD. W praktyce w większości transakcji typu de-SPAC przed sfinalizowaniem fuzji pojawia się jednak fala umorzeń. W tym przypadku było podobnie. Spółka nie podała jeszcze dokładnej kwoty, ale szacuje się, że po umorzeniach i opłatach General Fusion może otrzymać mniej niż 30 mln USD, według informacji z The Globe and Mail.
Równolegle do połączenia General Fusion pozyskało 108 mln USD od inwestorów prywatnych. Łącznie spółka deklaruje, że ma około 150 mln USD gotówki.
Przed ogłoszeniem reverse mergera (odwrotnego połączenia, które skutkuje wejściem spółki na giełdę) General Fusion miało napięty plan finansowania. Spółka próbowała pozyskać 125 mln USD, ale do maja 2025 roku nie udało się tego zrealizować. Wtedy ograniczono zatrudnienie, zwalniając co najmniej 25% pracowników.
Trzy miesiące później spółka poprosiła obecnych inwestorów o dodatkowe 22 mln USD w rundzie określanej jako „pay to play” (runda, w której wsparcie obecnych inwestorów jest warunkiem uczestnictwa i wpływa na dostęp do przyszłych korzyści). Te środki dały firmie krótką poduszkę.
Fuzja to jednak kosztowny biznes, więc General Fusion szybko znów szukało finansowania. Finalnie doprowadziło to do reverse mergera ogłoszonego w styczniu.
General Fusion działa od 2002 roku i jest jedną z najstarszych spółek zajmujących się fuzją. W przeszłości firma zebrała ponad 600 mln USD od inwestorów prywatnych.
Jej podejście do fuzji to magnetized target fusion. W tym procesie pola elektromagnetyczne mają wytwarzać plazmę zmagnesowaną, czyli mieszaninę przegrzanych cząstek, w komorze wyłożonej ciekłym litem. Gdy plazma powstanie, układ pierścieni tłoków ma ściskać ciekły lit wokół paliwa fuzji, aż do zajścia reakcji w jądrach atomów i uwolnienia energii.
Wcześniej spółka zapowiadała, że do napędu tłoków będzie używać pary. Dziś nie podaje tego wprost. Firma mówi jedynie, że „zsynchronizowane mechaniczne napędy” mają wciskać warstwę litu w kierunku plazmy.
Spółka liczyła, że urządzenie LM26 pozwoli osiągnąć kamień milowy breakeven, czyli moment, w którym reakcja fuzji uwalnia więcej energii niż potrzeba do jej uruchomienia, jeszcze w tym roku. Problemy z finansowaniem przesunęły jednak harmonogram, prawdopodobnie do 2028 lub później. General Fusion deklaruje jednocześnie, że chce uruchomić pierwszą elektrownię „około 2035”.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.