Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Emocje po debiucie SpaceX: inwestor, który zarobił, żałuje 60 tys. dol. przez zbyt szybkie sprzedanie

Redakcja InwestHub · 18 czerwca 2026 19:45

Allen Tran, 28-latek prowadzący społeczność inwestycyjną HaiKhuu Trading, sprzedając akcje SpaceX w dniu ich wejścia na giełdę zarobił, ale i tak nie potrafi zaakceptować, jak potoczyły się kolejne notowania.

Tran kupił walory w piątek, gdy zaczęły być notowane, po czym sprzedał je jeszcze tego samego dnia i odnotował niewielki, pięciocyfrowy zysk. Problem w tym, że później kurs rósł dalej. Teraz szacuje, że gdyby nie zamykał pozycji od razu, mógłby mieć o ok. 60 000 USD więcej.

„Wolałbym nic nie robić i zarobić więcej” — powiedział, dodając, że nikt nie spodziewał się tak mocnego rajdu notowań SpaceX.

Takie rozterki nie dotyczą wyłącznie Trana. W rozmowach w grupach inwestycyjnych, według niego, pojawiają się głosy żalu z powodu tego, że część osób w ogóle nie kupiła ani jednej akcji. „Wszyscy czujemy się jak idioci, że nie spróbowaliśmy kupić po 135” — mówił Tran, wskazując cenę z oferty IPO.

Szybki ruch kursu po debiucie

SpaceX (NASDAQ: SPCX) zadebiutowało 12 czerwca, wyceniając ofertę na 135 USD za akcję. Był to największy IPO w historii pod względem wielkości, a spółka pozyskała około 86 mld USD.

Inwestorzy detaliczni mogli składać zapotrzebowanie na akcje przed startem notowań za pośrednictwem domów maklerskich, m.in. Fidelity i Robinhood, i wielu z nich to zrobiło. Pierwszego dnia notowań kurs zamknął się ok. 161 USD, czyli o ok. 19% wyżej.

We wtorek akcje były już o blisko 50% wyżej niż cena z oferty. Dodatkowy wzrost o 4,8% w tym dniu sprawił, że SpaceX wyprzedziło Amazona i awansowało na pozycję piątej największej spółki publicznej na świecie pod względem kapitalizacji. Skok był powiązany z zapowiedzią, że SpaceX kupi firmę Cursor — startup zajmujący się kodowaniem wspieranym przez AI — za 60 mld USD w formie akcji.

Wśród IPO o wartości przekraczającej 10 mld USD debiut SpaceX należy do najlepiej radzących sobie w trzy dni od rozpoczęcia notowań; lepiej miało jedynie Rivian.

Dlaczego nawet ci, którzy zarobili, czują „przegraną”

Tran ma na plusie, ale w jego odczuciu „mógł być bardziej”. To właśnie ta różnica — między zarobkiem a zarobkiem „gdyby” — najbardziej potęguje frustrację.

W podobny sposób ogląda decyzję o sprzedaniu inny inwestor, Aaron Cook (29 lat). Kupował jeszcze przed IPO: dostał jedną akcję, a następnie dokupił 11 kolejnych po rozpoczęciu notowań i sprzedał około połowy, gdy kurs zaczął rosnąć. „Po prostu ograniczałem ryzyko” — powiedział. „Kto oczekuje 20% zysków trzy dni z rzędu?”

Równolegle w sieci zaczęły krążyć memy i zrzuty ekranu pokazujące, jak duże pieniądze zrobili ci, którzy posiadali pojedynczą akcję i obserwowali jej dynamiczny wzrost. To klasyczny problem: gdy kurs idzie pionowo, łatwo wejść w tryb gonitwy za „łatwym zyskiem”, który przysłania zasady, których inwestorzy zwykle by się trzymali.

Na co zwracać uwagę, gdy IPO „daje za darmo” tylko na wykresie

Pomimo tego, że debiut SpaceX wyglądał jak narracja o szybkim zarobku, część inwestorów przypomina o ryzykach, które pojawiają się przy gorących ofertach.

Szybkie zamykanie pozycji może kosztować więcej niż utracony potencjał z dalszego wzrostu. Wiele domów maklerskich ma ograniczenia dla osób, które sprzedają akcje z IPO zbyt szybko. Przykładowo Fidelity nie dopuszcza do kolejnych ofert inwestorów, którzy sprzedali akcje w pierwszych 15 dniach sesyjnych.

W dodatku nowa spółka ma ograniczoną historię notowań i zwykle mniejszą płynność — dlatego kurs może gwałtownie falować. W przypadku akcji, które w trzy dni zdążyły wzrosnąć o blisko 50%, podobnie gwałtowny bywa też spadek.

Do tego dochodzi typowy dla debiutów mechanizm tzw. lockupu: przez pierwsze miesiące insiderzy nie mogą sprzedawać akcji. Po zakończeniu okresu blokady na rynek może trafić więcej papierów, co nierzadko działa w dół na cenę, niezależnie od tego, jak rozwija się firma.

Podział wśród inwestorów detalicznych już widać

W gronie inwestorów detalicznych opinie są podzielone. Forde Todd, 20-letni student z Filadelfii, sprzedał kilka akcji we wtorek, gdy kurs SpaceX przebił 200 USD. „Jestem trochę ostrożny” — powiedział. „Płacisz premię za nazwisko Muska, w zasadzie.”

Z kolei Devin Powell (48 lat) z Arlington w Teksasie zapowiada dłuższe trzymanie. Ocenił, że Elon Musk jest „prawie na tyle duży, że w pewnych aspektach jest nie do upadku”.

Powell dał też, jak podkreślano, najbardziej praktyczną radę dla osób patrzących wyłącznie na wykres: „Musisz dać temu trochę czasu. Wtedy zobaczysz, co naprawdę się dzieje.”

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.