Ferrari (NYSE: RACE) opublikowało w czwartek rano wyniki za drugi kwartał. Oczekiwania wobec wyjątkowego producenta samochodów były wysokie, dlatego przed weekendem kurs akcji spółki spadał. Skala zniżki była jednak niewielka, co pokazuje, że inwestorzy nadal dobrze oceniają Ferrari mimo rozminięcia się z prognozami. Warto przyjrzeć się wynikom spółki i ocenić, czy jej akcje są warte kupna.
Ferrari wypracowało w tym okresie prawie 1,94 mld EUR (2,23 mld USD) przychodów, czyli o 8% więcej niż rok wcześniej. Stało się tak mimo 4-procentowego spadku łącznych dostaw, do 3 366 samochodów. Zysk netto, zarówno raportowany, jak i skorygowany o zdarzenia szczególne i jednorazowe, wzrósł o nieco więcej, bo o 9%, do 463 mln EUR (533 mln USD). Zysk na akcję wyniósł 2,62 EUR (3,02 USD).
Analitycy śledzący akcje spółki oczekiwali jednak lepszych wyników. Ich konsensus zakładał 2,15 mld EUR (2,48 mld USD) przychodów oraz 2,85 EUR (3,28 USD) zysku netto na akcję.
Ważnym wydarzeniem kwartału było zaprezentowanie nowego modelu Ferrari Luce. Ten samochód elektryczny został pokazany w maju. Ferrari przez lata zwlekało z wejściem na rynek pojazdów elektrycznych. Stało się to w czasie, gdy sprzedaż samochodów elektrycznych ostatnio malała, choć wielu konsumentów nadal wybiera bardziej przyjazne środowisku technologie.
Premiera modelu Luce spotkała się z chłodnym przyjęciem części fanów i obserwatorów Ferrari. Nie jest to szczególnie zaskakujące, ponieważ fani często bardzo zaciekle bronią tego, co uważają za dziedzictwo firmy lub marki. Ferrari jest kojarzone przede wszystkim z szybkimi samochodami wyposażonymi w silniki spalinowe, a nie z pojazdami podłączanymi do ładowarki. Utrzymująca się niechęć do elektrycznego modelu mogła częściowo przyczynić się do spadku kursu po publikacji wyników. Niektórzy z pewnością niechętnie podchodzą do spóźnionego wejścia spółki w technologie samochodów elektrycznych.
Inwestorów mogła również zaniepokoić struktura dostaw. Ich łączna liczba spadła, a obniżkę odnotowano w trzech z czterech śledzonych regionów — obu Amerykach, Chinach kontynentalnych, Hongkongu i na Tajwanie oraz w pozostałej części regionu Azji i Pacyfiku (APAC). Wzrost dostaw odnotowano jedynie w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Wyniósł on 13%, do 1 856 samochodów, czyli 55% wszystkich dostaw.
Pozytywnym elementem wyników była struktura podstawowych przychodów ze sprzedaży samochodów. Odpowiadały one za 84% całkowitych przychodów. Pozostała część pochodziła między innymi ze sponsoringu oraz udziału Ferrari w komercyjnych przychodach mistrzostw świata Formuły 1. Ferrari podało, że dwucyfrowy wzrost przychodów ze sprzedaży samochodów wynikał z „korzystnego miksu produktowego” oraz większej liczby personalizacji samochodów. Na wzrost zysku netto wpłynęły również niższe odpisy amortyzacyjne związane ze zmianami modeli.
Wyższe prognozy na 2026 rok
Te czynniki przekonały kierownictwo Ferrari, że wyniki w kolejnych kwartałach będą lepsze od oczekiwanych. Spółka podniosła prognozy na cały 2026 rok. Oczekuje obecnie około 7,6 mld EUR (8,7 mld USD) przychodów, wobec wcześniejszej prognozy na poziomie 7,5 mld EUR (8,6 mld USD). Dla porównania, w 2025 roku przychody wyniosły 7,15 mld EUR (8,2 mld USD).
Podniesiono również prognozę skorygowanego zysku na akcję. Ma on wynieść co najmniej 9,68 EUR (11,14 USD), w porównaniu z wcześniejszym szacunkiem zakładającym co najmniej 9,45 EUR (10,88 USD). Nowa prognoza jest jeszcze wyraźniej wyższa od skorygowanego zysku na akcję za 2025 rok, który wyniósł 8,96 EUR (10,32 USD).
Na pierwszy rzut oka Ferrari jest wysoko wyceniane. Wskaźnik ceny do prognozowanych zysków (forward P/E), który pokazuje, ile inwestorzy płacą za przyszłe zyski spółki, wynosi prawie 35.
Tak wysoka wycena wynika między innymi z charakteru działalności Ferrari. Spółka produkuje krótkie serie bardzo drogich, wyspecjalizowanych samochodów. Dzięki temu różni się od producentów masowych, takich jak General Motors (NYSE: GM), Toyota (NYSE: TM) czy Tesla (NASDAQ: TSLA). Pod względem wyceny Ferrari przypomina bardziej producenta dóbr luksusowych niż typową spółkę motoryzacyjną.
Ferrari jest również stosunkowo odporne na recesję. Klienci z najwyższego segmentu rynku samochodowego zwykle odkładają środki na zakup luksusowych aut także wtedy, gdy gospodarka słabnie. Historia spółki pokazuje, że popyt na samochody Ferrari nigdy nie załamywał się w znaczący sposób.
Biorąc pod uwagę wyjątkową pozycję Ferrari, imponującą siłę i trwałość marki oraz zdolność do osiągania istotnego wzrostu przy jednoczesnym odważnym rozwijaniu działalności, czego przykładem jest model Luce, jest to bardzo atrakcyjna spółka. Mimo że jej akcje nie są tanie, moim zdaniem warto je kupić.
Dyskusje o GM na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.