Czemu wojna celna USA uderza w konsumentów i małe firmy: „rachunek” płaci importer, a ceny rosną
Amerykańscy konsumenci zaczynają doświadczać wyraźnego „szoku cenowego” na standardowych kategoriach zakupów – od elektroniki i części samochodowych po nawet poranną kawę. Dzieje się to na skutek nawarstwiającego się oddziaływania szerokich ceł wprowadzonych na lata 2025/2026.
Choć polityka celna jest przedstawiana jako narzędzie ochrony krajowego wytwórstwa, to jej skutki da się zmierzyć: rośnie inflacja konsumencka, a małe firmy oraz łańcuchy dostaw znajdują się pod rosnącym obciążeniem w niestabilnym otoczeniu gospodarczym, w którym to gospodarstwa domowe w USA ponoszą finansowy ciężar.
Trzeba przy tym pamiętać, że cła nie są „rachunkiem” wysyłanym do zagranicznego kapitału. W praktyce działają jak gotówkowy podatek płacony przez amerykańskich importerów na granicy, który następnie jest przenoszony wzdłuż łańcucha dostaw – aż do cen na półkach detalicznych.
Badania Kiel Institute for the World Economy wskazują, że 96% ciężaru celnego ponoszą amerykańscy importerzy i konsumenci, podczas gdy eksporterzy zagraniczni wchłaniają jedynie 4%. Z kolei analizy Tax Foundation pokazują, że rzeczywista przeciętna efektywna stawka celna skoczyła do 7,7% w 2025 r. (z 2,4% w 2024 r.), osiągając najwyższy poziom od 1947 r.
Ekonomiści określają te działania jako mechanizm przypominający „podatek regresywny” – czyli taki, który zabiera wyższy odsetek dochodu rodzinom o niższych i średnich zarobkach. Wynika to z faktu, że gospodarstwa te przeznaczają większą część budżetu na dobra materialne. Center for American Progress szacuje, że agresywne opłaty nakładane na transakcje transgraniczne mogą kosztować przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe nawet do 5 200 USD rocznie, a więc wyraźnie mocniej dotknąć niższe i średnie dochody.
Prognozy Penn Wharton Budget Model (PWBM) idą dalej: dla typowego gospodarstwa domowego z tej grupy dochodowej model pokazuje straty w horyzoncie życia rzędu około 22 000 USD. Ma to wynikać z długofalowego hamowania wzrostu gospodarki – PKB ma być niższe o 6%, a płace o 5%.
Wpływ ceł widać też w cenach. W badaniach Yale University’s Budget Lab analitycy stwierdzili, że ceny bazowych dóbr w ramach wskaźnika core Personal Consumption Expenditure (PCE) wzrosły o 1,9% rok do roku na początku 2026 r. i były w dużej mierze napędzane przez wdrażanie kolejnych elementów programu celnego.
Cła oddziałują nie tylko na konsumentów. Coraz mocniej cierpią małe firmy i całe łańcuchy dostaw. Przykładowo amerykańscy producenci odczuwają skutki, bo do wytwarzania gotowych produktów w USA korzystają z importowanych komponentów surowcowych – takich jak kanadyjski aluminium czy specjalistyczna miedź.
Wprowadzone cła na pochodne miedzi i aluminium, które w połowie 2025 r. dochodziły nawet do 50%, doprowadziły w wielu segmentach małego przemysłu do zamrożenia rekrutacji i wstrzymania planów rozwojowych.
W swojej ocenie U.S. Chamber of Commerce podaje, że przed małymi przedsiębiorstwami rysuje się roczny ciężar podatkowy na poziomie 200 mld USD. Najmocniej mają cierpieć producenci z sektora aluminium. Izba informuje w raporcie, że ceny aluminium wzrosły o ponad 70% w przypadku jej członków. Zwraca przy tym uwagę, że produkcja aluminium w USA pokrywa tylko ok. połowę krajowego popytu, a część producentów kieruje swój wolumen głównie na własne potrzeby produkcyjne, nie oferując go szerzej do sprzedaży.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.