CPI w USA spadł o 0,4% w czerwcu — rdzenna inflacja 0%, największy miesięczny spadek od kwietnia 2020
Główny wskaźnik cen konsumenckich (CPI) w USA spadł z maja na czerwiec o 0,4%, co oznacza największy miesięczny spadek od kwietnia 2020, czyli od czasu wybuchu pandemii COVID-19. Największym czynnikiem spadku był indeks energii, który w czerwcu obniżył się o 5,7%.
Na antenie CNBC prowadzący Rick Santelli odczytywał dane na żywo. Najpierw wspomniał, że rynki spodziewały się spadku o 0,1% i że wynik jest „czterokrotnie większy” niż prognozy. Potem skomentował spadek: „Minus 0,4% — to byłby największy negatywny zjazd, jaki widzieliśmy od [kwietnia 2020] — od czasu COVID”.
Santelli był jeszcze bardziej zaskoczony odczytem rdzennej inflacji. Rdzenna inflacja (core CPI — czyli bez zmiennych cen żywności i energii) w ujęciu miesiąc do miesiąca wyniosła 0%. Santelli pokazywał dużą cyfrę zero dłońmi i skomentował: „goose egg! Zero” (czyli zero). Dodał, że taki poziom byłby najniższy od stycznia 2021.
Bloomberg przeprowadził ankietę wśród 67 ekonomistów, którzy oczekiwali znacznie mniejszego spadku CPI — o 0,1% w ujęciu miesiąc do miesiąca. Kevin Hassett, dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej w Białym Domu, skrytykował ekonomistów za błędne prognozy i powiedział w wywiadzie dla Fox News, że poprawa to efekt polityk, które „prezydent Trump wprowadza, aby obniżać koszty”. Hassett nazwał raport „absolutnie najlepszym raportem o inflacji, jaki widzieliśmy od sześciu lat”.
Mimo silnego jednego odczytu, inflacja nie zniknęła. Ceny konsumpcyjne wciąż były w czerwcu 3,5% wyższe niż rok wcześniej. Na krótkim materiale CNBC na YouTube najwyższy komentarz brzmiał: „Pamiętajcie, 3,5% to okropnie dużo.”
Patrząc w dłuższej perspektywie, skala problemu pozostaje duża. Od początku 2020 wskaźnik CPI wzrósł o ponad 28%. Indeksy żywności i mieszkania (shelter) wzrosły w tym czasie o ponad 30% każdy.
Równocześnie pojawiają się ryzyka, które mogą szybko odwrócić czerwcową ulgę. Odnowienie konfliktu z Iranem i wzrost cen ropy mogą sprawić, że spadek inflacji okaże się krótkotrwały.
Historycznie inflacja systematycznie obniżała siłę nabywczą dolara. Federal Reserve Bank of Minneapolis obliczył, że 100 USD w 2026 roku ma taką samą siłę nabywczą, jak 11,74 USD w 1970 roku — czyli 100 USD stało się w praktyce mniej niż 12 USD sprzed pół wieku.
W odpowiedzi na erozję siły nabywczej część inwestorów szuka aktywów, które mogą chronić kapitał. W artykule zwrócono uwagę na trzy rozwiązania często używane jako zabezpieczenie przed inflacją:
- Złoto: metal szlachetny tradycyjnie postrzegany jako zabezpieczenie przed inflacją, m.in. dlatego, że nie można go „drukować”. W ciągu ostatnich pięciu lat złoto wzrosło o 124%. Ray Dalio, założyciel Bridgewater Associates, podkreśla rolę złota jako dywersyfikatora. Szef JPMorgan, Jamie Dimon, stwierdził, że w obecnym otoczeniu złoto może „łatwo” dojść do 10 000 USD za uncję.
- Nieruchomości: ceny domów rosły mocno, co widać w S&P Cotality Case-Shiller U.S. National Home Price NSA Index, który wzrósł o 88% w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Nieruchomości dają też strumień przychodów z najmu, który może rosnąć wraz z inflacją.
- Sztuka i alternatywne aktywa: rynek sztuki bywa sposobem dywersyfikacji. W 2022 kolekcja po zmarłym współzałożycielu Microsoftu, Paulu Allenie, została sprzedana za 1,5 mld USD w domu aukcyjnym Christie's w Nowym Jorku. Platforma Masterworks, która umożliwia inwestowanie w udziały w dziełach sztuki, odnotowała dotychczas 31 udanych wyjść i rozdystrybuowała ponad 65 mln USD wpływów.
Jednak pojedynczy dobry raport miesięczny nie kończy kryzysu kosztów utrzymania. Dane czerwcowe dają optymistyczny sygnał, ale inflacja pozostaje wyzwaniem, a zewnętrzne czynniki — jak napięcia geopolityczne i ceny ropy — mogą szybko zmienić obraz sytuacji.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.