Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Coca-Cola rośnie mimo pogorszenia nastrojów konsumentów: porównanie z PepsiCo

Redakcja InwestHub · 30 lipca 2026 02:00

Często jest tak, że gdy duża spółka nie dowozi kwartalnych wyników, winę przypisuje się sytuacji po stronie klienta. Płace są napięte, gaz jest drogi, a budżety bywają rozciągnięte do granic możliwości. To jedno z tych wyjaśnień, których nikt w sali zarządów nie jest w stanie z zaskoczenia „wymyślić”.

W większości przypadków jest to nawet prawda. Wydatki konsumentów faktycznie się wyginają — a najmocniej zakrzywiają się tam, gdzie gospodarstwa domowe mają najmniej przestrzeni do manewru.

Dlatego firmy z branży żywności i napojów pakowanych traktuje się jak swoisty „pierścień nastroju” kraju. Sprzedają stosunkowo małe, tanie i powtarzalne zakupy niemal wszystkim, więc gdy któraś z nich mówi, że klient robi krok w tył, ekonomiści biorą to na notatki, a zarządzający funduszami przestawiają swoje pozycje.

Jest jednak haczyk. Takie firmy często sprzedają w tych samych alejkach, w tych samych sklepach i mniej więcej w tych samych tygodniach.

Gdyby to klient był jedyną zmienną, której naprawdę zależy, wyniki obu graczy zwykle poruszałyby się w podobnym kierunku.

W tym lecie nie poszły razem.

Coca-Cola (KO) opublikowała w ubiegły wtorek, 28 lipca 2026 r., wyniki za II kwartał, które wyprzedziły Wall Street w obu liniach i pchnęły akcje do nowego, 52-tygodniowego maksimum, niespełna trzy tygodnie po tym, jak PepsiCo (PEP) rozczarowało na poziomie wyników i przekazało inwestorom, że amerykański konsument jest słabszy, niż planowała spółka.

### Coca-Cola bije prognozy, a PepsiCo wcześniej rozczarowało W II kwartale Coca-Coli wolumen wzrósł o 5%, a przychody organiczne w Ameryce Północnej zwiększyły się o 7%, mimo słabości PepsiCo w USA.

### Dlaczego wyniki w branży napojów są wskazówką dla kondycji konsumentów Coca-Cola i PepsiCo są dla rynku czymś w rodzaju kontrolowanego eksperymentu, jeśli chodzi o wydatki gospodarstw domowych.

Obie sprzedają produkty o relatywnie niskiej wartości, które ludzie kupują impulsywnie albo w ramach nawyku. Obie rywalizują o tę samą przestrzeń na półkach i o te same drzwi chłodziarki. I obie raportują miarę o nazwie unit case volume, czyli po prostu to, ile płynu faktycznie się przemieściło — bez wpływu podwyżek cen.

Ta ostatnia część ma większe znaczenie, niż wielu inwestorów zdaje sobie sprawę. Spółka może utrzymywać wzrost przychodów przez lata, podnosząc ceny przy jednoczesnym sprzedawaniu „mniej”, ale wolumen mówi, czy ludzie nadal po prostu sięgają po produkty.

Obie spółki nie są jednak idealnymi bliźniakami. Około połowa działalności PepsiCo to przekąski, prowadzone m.in. przez Frito-Lay, a II kwartał spółki zakończył się 13 czerwca, podczas gdy w Coca-Coli było to 3 lipca. Coca-Cola uzyskuje też dużo większą część zysku poza USA.

Żadna z tych różnic nie tłumaczy jednak w pełni tego, co wydarzyło się w Ameryce Północnej — tam, gdzie obie firmy konkurują bezpośrednio i gdzie różnica była największa.

Istnieje też „portfelowa” wersja tego zjawiska. W Ameryce Północnej wskaźnik Coca-Coli price/mix (mieszanka wpływu wzrostu cen i tego, co klienci faktycznie wkładali do koszyka) wzrósł o 4% w kwartale, podczas gdy wolumen nadal zwiększył się o 3%.

W praktyce: klienci płacili więcej za puszkę i kupowali więcej puszek. To właśnie takie zachowanie mówi spółka, która stara się obarczyć winą konsumenta — pokazuje, że nie umie znaleźć innego wytłumaczenia.

### Co pokazał II kwartał Coca-Coli Globalnie unit case volume wzrósł o 5%, a przychody organiczne o 6%. Jednocześnie porównywalna marża operacyjna wzrosła do 35,6% z 34,7% rok wcześniej, podała The Coca-Cola Company. Porównywalne zyski wyniosły 97 centów na akcję przy przychodach 13,4 mld USD, wobec konsensusu 93 centów i 13,16 mld USD.

Wolumen to linia, którą — moim zdaniem — warto podkreślić. Coca-Cola miała globalnie spadek wolumenu o 1% w tym samym kwartale rok wcześniej. Przejście z -1% do +5% nie wygląda jak sztuczka cenowa i jest wyraźnie lepsze niż 2% założone w modelu Bank of America na ten kwartał, o czym TheStreet informowało wcześniej w tym miesiącu.

Powiązane: Target przywraca wycofaną wcześniej sodę Pepsi

W ujęciu szczegółowym Coca-Cola Zero Sugar miała wzrost wolumenu o 16%, a Trademark Coca-Cola o 5% — to najmocniejszy kwartalny wzrost w okresie 17 lat, z wyłączeniem czasu odbicia po pandemii, zgodnie z firmą.

Zarząd podniósł też prognozy na cały rok. Przychody organiczne mają wzrosnąć „około 5%”, a porównywalne zyski na akcję (EPS) o 9–10%, podczas gdy wcześniej spółka wskazywała 8–9%.

### Jak zareagował rynek Inwestorzy to zauważyli. We wtorek, 28 lipca 2026 r., akcje rosły o około 6%, a segment consumer staples (dobra codziennego użytku) był tego dnia najmocniejszy — wzrósł o 3,1%, według Benzinga.

### Ameryka Północna pokazuje dwa bardzo różne obrazki Zestawienie ujawnień segmentu Ameryki Północnej obu firm sprawia, że kontrast jest ostrzejszy, niż sugerują wyniki na pierwszy rzut oka.

  • Coca-Cola w Ameryce Północnej: wolumen unit case volume wzrósł o 3%, a przychody organiczne o 7%, według komunikatu spółki za II kwartał. Porównywalny zysk operacyjny neutralny walutowo (currency-neutral) wzrósł o 12%, zgodnie z tym samym zgłoszeniem.
  • PepsiCo (Frito-Lay w Ameryce Północnej): organiczne sprzedaże spadły o 2%, wobec konsensusu na poziomie „płasko” (flat), podał w nocie objętej przez Investing.com analityk Citi Filippo Falorni.
  • PepsiCo (napoje w Ameryce Północnej): organiczne sprzedaże wzrosły o 1%, wobec oczekiwań na poziomie 2%, według tej samej noty.

Core earnings PepsiCo wyniosły 2,20 USD na akcję wobec 2,21 USD prognoz, a przychody wyniosły 24,18 mld USD i były wyższe niż konsensus, według CNBC.

Prezes PepsiCo powiedział wprost, co jest przyczyną. Konsument „jest gorszy, niż zakładaliśmy, i wynika to głównie z cen gazu” — powiedział Ramon Laguarta analitykom, jak podaje CNBC.

Falorni był mniej przekonany, że ceny gazu wyjaśniają całość. „Poprawa zależy bardziej od szerszego przełomu makroekonomicznego niż od tego, co pozostaje pod kontrolą PEP” — napisał. Według Investing.com obniżył rekomendację do neutralnej i ustalił cenę docelową na 145 USD, w dół z 170 USD.

### Co taki rozjazd oznacza dla portfela Coca-Cola nie twierdziła, że konsumenci mają się dobrze. Prezes Henrique Braun opisywał złożony obraz konsumenta, a spółka od miesięcy mówi, że mocniej obciążeni są klienci o niższych dochodach.

Różnica polega na tym, że Coca-Cola nie stawiała na pierwszym planie tej narracji w raportowaniu wyników.

Widać to też na poziomie kursów. Coca-Cola wzrosła w 2026 r. o około 19%, podczas gdy PepsiCo przez dużą część roku handlowało blisko minimów z ostatnich 52 tygodni.

Nie byłbym jednak traktował tego jako sygnału, że na tych poziomach warto zamienić jedną spółkę na drugą, bo łatwa część takiej transakcji jest już za nami.

To nie sprawia, że Coca-Cola ma od tego momentu „darmową jazdę”. Akcje spółki są teraz wyceniane na około 26 razy zyski. Porównania w kolejnych kwartałach staną się trudniejsze: w III kwartale zmiany r/r będą bardziej wymagające, a w IV kwartale jest o sześć dni sprzedażowych mniej. Na bilansie nadal pozostaje też nierozstrzygnięty spór z amerykańskim Internal Revenue Service.

Mimo to, kiedy następnym razem jakaś firma powie, że amerykański konsument wycofuje się z zakupów, inwestor dostaje już konkretną wskazówkę, jaką drugą opinię wykorzystać.

Powiązane: Coca-Cola wygląda na to, że wróci z nową odsłoną na temat wielkiej porażki

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.