Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Albert Edwards ostrzega: spadek akcji kredytowej w Chinach może zaszkodzić akcjom w USA

Redakcja InwestHub · 25 sierpnia 2026 22:44

Inwestorzy skupieni na rekordowych poziomach indeksów giełdowych i rosnących rentownościach obligacji mogą przeoczyć bardziej niepokojący sygnał płynący z Chin — uważa Albert Edwards, strateg Société Générale.

W raporcie z 25 sierpnia Edwards wskazał na gwałtowne pogorszenie chińskiego impulsu kredytowego. Wskaźnik ten mierzy zmianę tempa wzrostu kredytu w relacji do produktu krajowego brutto. Jego spadek może zapowiadać słabsze zyski amerykańskich spółek i niższe stopy zwrotu z akcji.

„Uważam, że poniższy wykres jest obecnie prawdopodobnie najważniejszym wykresem makroekonomicznym, zwłaszcza biorąc pod uwagę niewielką uwagę, jaką się mu poświęca” — napisał Edwards.

Chiński impuls kredytowy historycznie wyprzedzał o około 12 miesięcy roczne stopy zwrotu indeksu S&P 500. Jego ostatni spadek zwiększa więc ryzyko, że silna dynamika zysków amerykańskich spółek zacznie słabnąć.

„Zignorowanie niedawnego zaostrzenia polityki pieniężnej w Chinach może okazać się największym błędem inwestycyjnym tej dekady” — stwierdził Edwards.

Chiny znikają z radaru inwestorów

Chiny były kiedyś w centrum uwagi globalnych inwestorów. Niemal każda publikacja danych gospodarczych z tego kraju mogła wtedy poruszyć rynki finansowe. Zainteresowanie osłabło, ponieważ kryzys na chińskim rynku nieruchomości i powolne ożywienie gospodarcze trwają już długo.

Zdaniem Edwardsa takie zbiorowe wzruszenie ramion jest niebezpieczne. Nowe kredyty udzielane przez chińskie banki spadają w najszybszym tempie od dekady. Z kolei dane z chińskiego rynku mieszkaniowego ekonomiści Société Générale określili jako „beznadziejne”.

Chińskie władze zapowiadały stopniowe wsparcie gospodarki, ale Wei Yao, główna ekonomistka Société Générale ds. Chin, oceniła, że jest ono wdrażane zbyt wolno i na zbyt małą skalę. Znaczące działania stymulacyjne są mało prawdopodobne, dopóki sytuacja nie pogorszy się wyraźnie. W takim scenariuszu Chiny pozostaną — jak określiła to Yao — w stanie „kontrolowanego upadku, dopóki trwa boom na sztuczną inteligencję”.

Trwałość tego boomu może mieć szczególne znaczenie dla amerykańskich inwestorów. Wzrost zysków pozostaje wyjątkowo silny jak na gospodarkę, która w ostatnim czasie nie wyszła z recesji. Pomogło to wynieść ceny akcji na nowe rekordy.

„Kluczowe pytanie brzmi: co się stanie, gdy ta dynamika zacznie wygasać?” — napisał Edwards.

Słabość kredytu zagrożeniem dla perspektyw cyklicznych

Wpływ chińskiego kredytu może wykraczać poza płynność na rynkach finansowych. Edwards pokazał, że zmiany tempa wzrostu kredytu w Chinach historycznie podążały za korektami prognoz zysków dokonywanymi przez amerykańskich analityków, aktywnością przemysłową w USA oraz globalnymi cenami surowców przemysłowych.

Spadek impulsu kredytowego może zatem sygnalizować słabszy popyt i pogarszający się optymizm w kilku cyklicznych obszarach gospodarki, czyli takich, które silnie reagują na zmiany koniunktury. Edwards przyznał, że korelacja nie musi oznaczać związku przyczynowo-skutkowego, ale ostrzegł inwestorów przed ignorowaniem tych zależności.

„Ignorowanie tych wykresów może drogo was kosztować” — napisał.

Chińscy decydenci jak dotąd tolerowali słabość gospodarki, próbując ograniczyć nadmierne ryzyko narosłe podczas boomu na rynku nieruchomości. W przeciwieństwie do Japonii w czasie jej długiego okresu deflacji Chiny nie zalały światowych rynków wyjątkowo tanim pieniądzem.

Jednocześnie Chiny mogą eksportować część inflacji do Stanów Zjednoczonych poprzez wyższe ceny importowanych towarów. Presję zwiększają rosnące koszty paliw, choć spadek jednostkowych kosztów pracy w USA pomógł ograniczyć inflację bazową, czyli wzrost cen z wyłączeniem najbardziej zmiennych kategorii.

Edwards pozostaje stosunkowo spokojny o krótkoterminowe perspektywy inflacji w USA. Bardziej niepokoi go to, że inwestorzy zakładają utrzymywanie się wyjątkowo luźnych warunków finansowych, nie dostrzegając jednocześnie kurczenia się kredytu w jednym z najbardziej wpływowych ośrodków kredytowych na świecie.

Ostrożne podejście Société Générale znajduje odzwierciedlenie w podziale aktywów. Bank przeznacza na akcje 30% portfela, podczas gdy udział neutralny względem indeksu wynosi 60%. Obligacje stanowią 50% portfela, a gotówka 20%. Dla tych dwóch klas aktywów neutralne poziomy wynoszą odpowiednio 35% i 5%.

Dla inwestorów świętujących nowe rekordy rynkowe przesłanie Edwardsa jest proste: Chiny mogą już nie dominować w wiadomościach finansowych, ale kurczący się impuls kredytowy w tym kraju nadal może przesądzić o dalszym kierunku wydarzeń na Wall Street.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.