Dokupiłem dziś kolejną transzę, bo po takich ruchach często zaczyna się marsz na północ!!! Tylko przyznam, że jak portfel mocno rośnie, to ręka sama szuka przycisku realizacji zysku. Jak wy pilnujecie emocji przy spadkach i kiedy mówicie sobie: trzymam, a kiedy: biorę część zysku?
Odpowiedzi (8)
U mnie najważniejsze jest wcześniejsze ustalenie, po co mam daną pozycję i jaką stratę psychicznie jestem w stanie wytrzymać. Przy wzrostach czasem realizuję tylko część, żeby zmniejszyć napięcie, ale nie próbuję zgadywać idealnego szczytu. Pomaga też rzadsze zaglądanie do notowań — jak często sprawdzasz portfel?
ja już kiedyś trzymałem do końca, potem została sama gleba. teraz jak widzę mocny zjazd to tnę bez sentymentu, bo słabe ręce i tak będą sypać
tu nie ma psychologii tylko syf i zaraz będzie dno
Fundamenty się sypią, nie ma co liczyć na cuda
Pewnie fundy ubijają kurs, żeby gruby mógł zebrać tanio od spanikowanych.
To jeszcze moment na dokładanie czy już człowiek wchodzi na górce? Kto tu właściwie teraz kupuje?
Tu jeszcze będzie sypanie i gleba, ja bym się cudów nie spodziewał
Jak mocno urośnie, to lepiej trzymać dalej czy część jednak zabezpieczyć? Macie na to jakąś prostą zasadę?