To dopiero rozgrzewka, dokupiłem na przecenie i czuję, że portfel rusza na północ!!!
Odpowiedzi (10)
Każdą zadyszkę traktuję jako paliwo do pompy, dokupiłem i lecimy na księżyc!
Ja patrzę na plan i horyzont, a nie na pojedynczy czerwony dzień. Jeśli teza się nie zmieniła, spadek sam w sobie nie musi oznaczać powodu do paniki. Przy dużym wzroście można natomiast rozważyć częściową realizację, żeby zmniejszyć emocje — ale to zależy od całego portfela i własnego ryzyka.
Trzymaj, trzymaj, aż papier sam przypomni, kto tu jest posiadaczem haha. Sekta od „dokupowania każdej ceny” zawsze budzi się dopiero przy większej przecenie.
To już odbicie czy jeszcze będzie taniej?
Wystąpili ci, co kupowali na samym szczycie i teraz nazywają to inwestowaniem długoterminowym haha. Jeszcze chwila i zarząd ogłosi, że spadek to strategiczne ubieranko.
Najgorsze decyzje podejmuje się pod wpływem wyniku z aplikacji. Mam z góry ustalony udział jednej pozycji i gdy robi się za duży, porządkuję portfel zamiast zgadywać idealny szczyt. Dzięki temu łatwiej wytrzymać korekty.
Kupiłem po wzroście i od razu cofnęło, to normalne czy już trzeba uciekać?
To nie korekta tylko sypanie, dno dopiero się buduje
Znowu klasyka: zielona świeca to „geniusz”, czerwona to „okazja życia” :D Wykres wygrywa z rozsądkiem, a potem kreciki tłumaczą, że przecież mieli plan.
Cła i napięcia między mocarstwami robią nerwówkę na całym rynku, do tego stopy i dolar mieszają. Dopóki geopolityka się nie uspokoi, będzie szarpanina bez pytania o fundamenty