Aktywny fundusz TFI obiecuje: „nasi eksperci wybiorą najlepsze spółki i pobiją rynek”. Intuicyjnie brzmi to lepiej niż „głupi” ETF, który kupuje wszystko po kolei. Problem w tym, że w długim okresie dane mówią coś odwrotnego.

O co toczy się gra

CechaAktywny fundusz TFIETF indeksowy
CelPobić rynekOdwzorować rynek
Roczna opłata~1,5–3,5%~0,05–0,5%
DecyzjeZarządzający (człowiek)Reguła indeksu

Pierwszy powód: matematyka opłat

To najważniejszy punkt. Różnica opłat 2% rocznie nie wygląda groźnie, ale po 25–30 latach „zjada” ogromną część zysku przez procent składany.

100 000 zł
Start
~466 000 zł
ETF (opłata 0,2%) po 25 latach
~324 000 zł
Fundusz (opłata 2,0%) po 25 latach

Przy identycznym zwrocie rynku 7% rocznie. Różnica ~140 tys. zł wynika wyłącznie z opłat — zanim jeszcze zarządzający „coś wybierze”.

Drugi powód: to gra o sumie zerowej

Wszyscy aktywni zarządzający razem rynkiem. Średnio nie da się pobić samego siebie — więc średnio aktywni inwestorzy osiągają wynik rynku minus opłaty. Dlatego po kosztach większość z definicji jest poniżej indeksu.

Trzeci powód: trudno wytypować zwycięzcę z góry

Część funduszy w danym roku pobije rynek — to pewne. Problem w tym, że za każdym razem jest to ktoś inny. Fundusz, który błyszczał przez 3 lata, często przeciętnieje w kolejnych. Wybranie z góry „tego jednego”, który będzie wygrywał przez 20 lat, jest niemal niemożliwe.

Uwaga na wykresy w reklamie: fundusze pokazują swoje najlepsze okresy i najlepsze produkty. To, że fundusz miał świetny ostatni rok, nic nie mówi o następnych 20 latach.

Kiedy aktywny fundusz może mieć sens

  • W egzotycznych rynkach, gdzie taniego ETF po prostu nie ma.
  • Gdy potrzebujesz konkretnej strategii niedostępnej w formie ETF.

Dla typowego polskiego inwestora budującego majątek na lata fundament powinien być jednak prosty: tani, szeroki ETF UCITS, najlepiej na koncie IKE/IKZE. To nie jest „gorszy wybór dla leniwych” — to wybór poparty danymi.