Ukryty podatek w liczbach

bez ustawy
inflacja zabiera wartość bez głosowania w parlamencie
Cantillon
efekt: pierwsi przy nowym pieniądzu zyskują najwięcej
oszczędzający
tracą najwięcej (gotówka, stałe obligacje)
dłużnicy
zyskują — realna wartość długu maleje

Gdy rząd potrzebuje pieniędzy, może podnieść podatki (co widać i co wkurza wyborców) albo pozwolić, by powstały nowe pieniądze i sfinansować się inflacją. Drugi sposób jest niewidoczny — nikt nie głosuje nad „podatkiem inflacyjnym", a mimo to twoje oszczędności co roku tracą siłę nabywczą. Dlatego ekonomiści nazywają inflację ukrytym podatkiem.

Efekt Cantillona — nie wszyscy dostają nowy pieniądz naraz

Tu wchodzi pojęcie, którego nie uczą w szkole: efekt Cantillona. Nowo wykreowane pieniądze nie spadają równo na wszystkich z nieba — wchodzą do gospodarki w konkretnym miejscu i rozchodzą się stopniowo. Kto jest najbliżej źródła (rząd, banki, duże firmy, posiadacze aktywów), wydaje nowy pieniądz, zanim ceny zdążą wzrosnąć. Kto jest najdalej (zwykli ludzie, pracownicy na pensji), dostaje go na końcu — gdy ceny już poszły w górę. To po cichu przesuwa majątek od dołu ku górze.

Dlaczego aktywa drożeją szybciej niż pensje. Efekt Cantillona tłumaczy, czemu w erze dodruku ceny akcji, nieruchomości i złota rosną szybciej niż zarobki. Nowy pieniądz najpierw trafia na rynki finansowe i do aktywów, a dopiero później do realnej gospodarki i pensji. Kto miał aktywa, bogacił się; kto miał tylko pensję i oszczędności w gotówce — zostawał z tyłu.

Kto zyskuje, a kto traci

GrupaWpływ inflacji
Dłużnicy (np. z kredytem hipotecznym)zyskują — realna wartość długu topnieje
Posiadacze aktywów (akcje, nieruchomości, złoto)zyskują — ceny aktywów rosną
Rząd (największy dłużnik)zyskuje — spłaca dług „tańszym" pieniądzem
Oszczędzający w gotówce i lokatachtracą — siła nabywcza maleje
Emeryci i pracownicy na stałej pensjitracą — dochód goni ceny z opóźnieniem

Jak się bronić

Skoro inflacja karze trzymanie gotówki, a nagradza posiadanie aktywów, wniosek jest prosty: nie trzymaj długoterminowych oszczędności w samej gotówce. Aktywa realne i produktywne — akcje (udziały w firmach), nieruchomości, złoto, obligacje indeksowane inflacją — chronią siłę nabywczą lepiej niż pieniądz na koncie. To nie spekulacja, lecz obrona przed ukrytym podatkiem, który płacisz tak czy inaczej.

Argument za i przeciw — myślenie o inflacji jako podatku

Za: tłumaczy, dlaczego warto inwestować zamiast trzymać gotówkę, i kto naprawdę korzysta na luźnej polityce pieniężnej; pomaga zrozumieć rosnące nierówności majątkowe.

Przeciw: umiarkowana inflacja (~2%) jest celowa i nie jest spiskiem — to narzędzie polityki; przesadne myślenie o „dodruku" prowadzi czasem do paniki i złych decyzji (np. ucieczki w skrajne aktywa).

W skrócie. Inflacja to podatek, którego nikt nie uchwalał: po cichu zabiera wartość oszczędności. Efekt Cantillona sprawia, że najwięcej zyskują ci najbliżej nowego pieniądza (rząd, posiadacze aktywów), a tracą oszczędzający w gotówce i pracownicy na pensji. Obrona: trzymaj majątek w aktywach realnych, nie w samej gotówce.