Wyprzedaż po „margin call” i opcjach „push-button” mocno uderzyła w giełdę, ale rynek ma szansę odbić
Spółki giełdowe ostatnio mocno traciły na wartości, gdy inwestorzy zaczęli porzucać wcześniejsze „pewniaki” związane z handlem na AI. Najsilniej spadały notowania firm z branży chipów.
W efekcie indeks S&P 500 spadł o 1,6% w skali tygodnia, a Nasdaq obniżył się o 2,9%.
Katalizatorem zamieszania była publikacja chińskiego modelu AI, który sprawił, że część inwestorów zaczęła podważać bardzo ambitne, wieloletnie plany wydatkowe największych dostawców usług chmurowych (hyperscalers).
Tom Lee, współzałożyciel Fundstrat Global Advisors, mówi na antenie CNBC, że sprzedawane teraz firmy są w centrum „jednej z najważniejszych inicjatyw strategicznych” dla USA, czyli AI. Jego zdaniem te spółki nadal mają przed sobą „kilka lat” perspektywy.
Lee podkreśla też, że wycofanie kapitału z rynku może mieć pozytywny skutek: ogranicza spekulacje tuż przed kolejnymi raportami wynikowymi spółek z sektora AI.
„Utrzymałbym te (spółki). Myślę, że te nazwy odbiją później w tym roku. Nie uważam, że ten handel się skończył” — ocenił Lee.
Jednocześnie Lee zwraca uwagę na inny problem: powszechne korzystanie z dźwigni finansowej zwiększa zmienność na rynku. Jako przykład wskazuje opcje do handlu „od zera do zera” (zero-day trading options) oraz fundusze lewarowane, nazywając je „płynnością uruchamianą przyciskiem dla wszystkich”.
Szacuje, że zadłużenie z tytułu depozytów zabezpieczających (margin debt) wzrosło o 54% rok do roku, co jest — jego zdaniem — szóstym największym skokiem w ostatnich 60 latach. Po poprzednich pięciu takich wzrostach rynek podobnie przechodził konsolidację.
Taką zależność widać było w Korei Południowej. Tam przez kilka miesięcy trwała giełdowa gorączka, napędzana przez spółki chipowe SK Hynix i Samsung, które korzystały z fali popytu związanej z AI.
Wzmożone zainteresowanie szybkim „zarabianiem na wzrostach” tych akcji doprowadziło do powstania lewarowanych ETF-ów, które dodatkowo rozgrzewały rynek. W ostatnich tygodniach jednak hossa wyraźnie się załamała.
Indeks Kospi, który miesiąc wcześniej pobił rekord, spadł o 27%, trafiając w rejon rynku niedźwiedzia (bear market). W ocenie Lee do obsługi wezwań do uzupełnienia depozytu (margin call) trafiło 1,2 mln rachunków maklerskich, czyli nawet 10% wszystkich rachunków w Korei.
Gdy inwestorzy byli zmuszeni sprzedawać posiadane papiery, by spłacić zadłużenie, nastąpiła duża korekta. To uderzyło także w nastroje na globalnych rynkach, bo inwestorzy reagują szczególnie na ruchy w „czołowych” spółkach związanych z handlem na AI.
Lee wskazuje przykład: komentarze SK Hynix z zeszłego miesiąca, że firma planuje spowolnić działalność związaną z pamięcią dla AI, wywołały piąty najgorszy dzienny spadek Kospi i pociągnęły w dół również indeksy na świecie.
Jednocześnie porównuje skalę ruchów: do 27% spadku Kospi, 2% osunięcia S&P 500 od ostatnich maksimów oraz 6% spadku Nasdaq wyglądają — w jego ocenie — jak „przydrożne nierówności” (speed bumps). To traktuje jako pozytywny sygnał, bo korekta nie jest jego zdaniem „całym rynkiem”.
„Dlatego to, co teraz obserwujemy jako korektę kroczącą (rolling correction), jest bardzo zdrowe. To nie jest cały rynek w dół, tylko jego wybrane fragmenty. A ludzie mają też zabezpieczenie w postaci posiadania spółek z Mag 7 albo firm software’owych” — tłumaczył.
Inaczej reagują inwestorzy obligacyjni, mniej podatni na „mody” niż akcjonariusze. Ponieważ największe firmy z sektora chmury wydają setki miliardów dolarów rocznie na centra danych i inne elementy infrastruktury, coraz częściej zasilają swoje plany finansowaniem dłużnym.
Widać jednak oznaki, że popyt na ten dług słabnie. Torsten Slok, główny ekonomista w Apollo Global, zwrócił uwagę, że wskaźnik „pokrycia” (cover ratio) — czyli ile zleceń inwestorów przypada na każdy 1 USD obligacji — spadł.
W lutym 2026 było to prawie 5x, a w lipcu wskaźnik spadł poniżej 2x. Slok ocenia, że może to oznaczać potrzebę szerszych różnic w dochodowości (wider spreads), aby pochłonąć kolejne emisje hyperscalerów. Dla porównania, w całym segmencie obligacji typu investment grade wskaźnik spadł w tym czasie tylko o około pół punktu.
Rynek dolarowych obligacji jest tak mocno „przeładowany”, że część gigantów technologicznych zaczęła emitować dług w innych walutach. W efekcie emitenci mogą być zmuszeni oferować bardziej atrakcyjne warunki, co zwykle oznacza wzrost kosztu finansowania.
Dług związany z AI będzie też musiał konkurować o kapitał z dużą falą emisji obligacji z amerykańskiego Departamentu Skarbu, bo deficyt federalny pogłębia się i jest na kursie, by w tym roku podatkowym osiągnąć 2 bln USD.
JPMorgan w notatce z wtorku wskazał, że „obecne rozszerzanie” kosztu długu hyperscalerów wynika z tego, że inwestorzy z segmentu najwyższej jakości (high-grade) próbują racjonalnie wyceniać coraz szybsze tempo podaży emisji.
W praktyce oznacza to, że zarówno na rynku akcji, jak i na rynku obligacji rośnie wrażliwość na tempo napływu nowych pieniędzy: raz w drugą stronę wywołując spadki, a raz wymuszając korekty w cenach.
Dyskusje o S&P 500 na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.