Tylko 46% dorosłych w USA ma odłożone środki pozwalające pokryć około trzy miesiące kosztów życia w razie nagłej sytuacji. To wyraźny spadek wobec 53% w 2021 roku i odwrócenie postępu, który rósł systematycznie od 2009 roku aż do okresu pandemii.
W 2009 roku odsetek osób z trzymiesięczną poduszką awaryjną wynosił 36%. Oznacza to, że potrzeba było ponad dekady, by wskaźnik podniósł się do poziomu z 2021 roku, a część tych osiągnięć została szybko nadwyrężona.
W badaniu FINRA Foundation za 2024 rok podkreślono też, że tylko 22% gospodarstw domowych osiągających dochody poniżej 25 000 USD ma fundusz awaryjny odpowiadający trzem miesiącom wydatków. Dla porównania 66% gospodarstw z dochodami powyżej 75 000 USD dysponuje takim buforem.
Różnice widać również w innych przekrojach. W grupie wiekowej 18–34 lat trzymiesięczne oszczędności awaryjne ma 36% dorosłych, a wśród osób w wieku 55+ wskaźnik to 59%. Z kolei przy poziomie wykształcenia: 33% osób z wykształceniem co najwyżej średnim ma fundusz awaryjny, wobec 64% wśród absolwentów studiów.
Znaczenie „testu” na 1 000 USD jest w tym kontekście kluczowe. Wyższe zarobki zwiększają szansę na posiadanie poduszki: osoby o wyższych dochodach są około trzykrotnie częściej w stanie utrzymać taki zapas niż gospodarstwa o niższych dochodach. W praktyce sytuacja, która dla jednych jest jedynie zakłóceniem budżetu, dla drugich może oznaczać wejście w dług.
Nacisk na oszczędności rośnie z kilku powodów naraz. Ceny w ostatnim roku nadal rosły, a tempo realnego wzrostu płac było nierówne, przez co po uwzględnieniu inflacji pensje „nie rozciągają się” tak, jak wcześniej. Gdy brakuje środków, coraz częściej ratunkiem stają się karty kredytowe. Średnie oprocentowanie (APR) zbliża się do poziomu ok. 21%, czyli blisko rekordów, co utrudnia budowanie oszczędności i zwiększa koszt funkcjonowania bez poduszki.
Badanie FINRA Foundation pokazuje też, że presja finansowa przekłada się na zachowania konsumenckie. Odsetek dorosłych deklarujących, że wydają więcej niż zarabiają, wzrósł do 26% w 2024 roku z 19% w 2021 roku. Równocześnie według BLS Consumer Expenditure Survey średnie roczne wydatki gospodarstwa domowego osiągnęły w 2024 roku 78 535 USD.
Sentyment konsumentów pozostaje słaby: indeks University of Michigan jest poniżej długookresowych wartości, co odzwierciedla ostrożniejsze nastawienie.
Co to oznacza dla własnej sytuacji finansowej? Przyjęty w finansach osobistych poziom 1 000 USD jako „awaryjny próg” ma charakter minimalny — raczej punkt startu niż cel docelowy. Jeśli nagła naprawa auta lub inny pilny wydatek zmusza do korzystania z salda na karcie kredytowej oprocentowanej na 21% APR, to problem dotyczy większości, a sytuacja jest trudniejsza niż trzy lata temu.
Za dane, które uzasadniają dwa praktyczne kroki, służy logika: po pierwsze zbudować do 1 000 USD, a dopiero potem dążyć do równowartości jednego miesiąca wydatków. Po drugie — wprowadzić automatyzację. Wskaźnik spowolnienia oszczędzania w ostatnich latach wynika m.in. z tego, że nie odkłada się regularnie części dochodu. Ustawienie automatycznego przelewu, nawet w wysokości 2–3% każdej wypłaty, ma pozwalać odbudowywać bufor bez konieczności podejmowania decyzji „od miesiąca do miesiąca”.
Jednocześnie dane nie wskazują jeszcze na wyraźny zwrot. Ceny wciąż są wysokie, koszty zadłużania pozostają istotne, a stopa oszczędności wciąż jest niska w porównaniu z normami historycznymi. To oznacza trudniejsze warunki do budowania poduszki awaryjnej dokładnie wtedy, gdy więcej gospodarstw jej potrzebuje.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.