Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Trump liczy, że inflacja spadnie „jak skała” po zakończeniu wojny z Iranem

Redakcja InwestHub · 20 czerwca 2026 12:13

Amerykański rynek akcji niedawno ustanawiał rekordy: indeks Dow Jones Industrial Average, szeroki S&P 500 oraz Nasdaq Composite osiągnęły nowe maksima. Równolegle jednak narasta presja cenowa — i to na tyle wyraźnie, że inwestorzy oraz Fed mogą mieć powody do ostrożności.

Według najnowszego raportu amerykańskiego urzędu statystycznego BLS inflacja liczona jako trend 12-miesięczny (TTM) wyniosła w maju 4,2%, co oznacza najszybsze tempo wzrostu cen od kwietnia 2023 roku. Wcześniej, w lutym, wskaźnik TTM był na poziomie 2,4%, a przyspieszenie nastąpiło wraz z pogorszeniem warunków podażowych na rynku energii.

Prezydent Donald Trump zapowiedział, że po zakończeniu wojny z Iranem inflacja „spadnie jak skała”. Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy energetyczny wstrząs, który napędził wzrost cen, da się tak szybko odwrócić.

Zamknięcie Cieśniny Ormuz wywołało historyczne zaburzenie podaży energii

Znaczną część inflacyjnego impulsu z ostatnich trzech miesięcy można wiązać z wojną z Iranem. Niedługo po tym, jak 28 lutego Trump dał zgodę na ataki wojskowe, Iran zamknął Cieśninę Ormuz dla większości statków handlowych. Skutek był natychmiastowy: wstrzymano transport około 20 mln baryłek płynnych produktów ropopochodnych dziennie — co odpowiada około 20% światowego popytu.

W takiej sytuacji ceny paliw zwykle reagują szybko. To właśnie dynamiczny wzrost kosztów paliwa był głównym czynnikiem, który popchnął inflację TTM z 2,4% w lutym do 4,2% w maju.

Trump zakłada, że zawarcie porozumienia z Iranem i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz obniżą ceny ropy, a w konsekwencji inflacja spadnie gwałtownie. Spadek cen surowca jest możliwy, ale — jak pokazuje historia — inflacja może okazać się zaskakująco „lepka”.

Efekty szoku energetycznego mogą rozciągnąć się na kilka kwartałów

Jednym z trudniejszych elementów wstrząsów podaży jest to, że ich skutki rzadko kończą się jednorazowo. Często przychodzą falami. Wzrost cen paliw może pojawić się niemal od razu, natomiast obniżki po uspokojeniu sytuacji potrafią następować wolniej.

W praktyce paliwa zachowują się podobnie do wahnięcia: gdy pojawiają się niepokojące wiadomości o dostawach, ceny potrafią podskoczyć bardzo szybko, a gdy problem znika — cofnąć się gwałtownie. Jednak nawet jeśli ropa zacznie tanieć, wzrost podaży nie musi od razu zostać odzwierciedlony w cenach na stacjach. Proces „uruchamiania” dostaw może potrwać miesiące.

Dodatkowo firmy odczuwają koszty energii z opóźnieniem. Wyższe koszty transportu i produkcji, które wynikają z droższego paliwa, potrafią przełożyć się na dane makroekonomiczne dopiero po kilku miesiącach. Wtedy część korzyści z tańszej ropy może zostać skompensowana.

Presja inflacyjna może też utrzymać się poza samą energią

Z perspektywy polityki pieniężnej rośnie ryzyko, że Fed podniesie stopy procentowe. Prawdopodobieństwo takiego ruchu jest teraz wyższe niż jeszcze kilka tygodni temu. Dodatkowo inflacja może „przeciekać” z energii do innych kategorii wydatków — czyli obejmować szerszą grupę kosztów w gospodarce niż same paliwa.

W efekcie zarówno Trump, jak i część rynku mogą oczekiwać szybkiego rozwiązania problemu, ale mechanizmy przenoszenia kosztów sugerują, że powrót do wyraźnie niższej inflacji może nie nastąpić szybko.

Rynek wciąż patrzy na S&P 500

W kontekście inwestycji pojawia się też pytanie o to, czy teraz kupować ekspozycję na indeks S&P 500. W ostatnich rekomendacjach wskazywano inną pulę spółek niż sama wiązka w S&P 500 Index, podkreślając potencjał wybranych firm na kolejne lata.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.