Tesla zrobiła pierwszy split po 10 latach. Kiedy podobnego może doczekać się SpaceX?
Podziały akcji (stock splits) nie zwiększają bezpośrednio wartości firmy. Dzielą jedynie „tort” własności na więcej części.
Split ułatwia drobnym inwestorom kupowanie pełnych akcji, bo cena jednej sztuki spada. W praktyce jednak wielu brokerów i programów pracowniczych oferuje też ułamkowe udziały, więc bariera wejścia nie znika całkiem.
Split wpływa również na rynek opcji: kontrakty opcyjne są zwykle sprzedawane w pakietach po 100 akcji, więc niższa cena akcji sprawia, że instrumenty stają się łatwiejsze do „zagrania”.
Jest też efekt psychologiczny. Widok akcji, które idą z 20 USD do 21 USD, może wydawać się mniej imponujący niż skok z 2 000 USD do 2 100 USD, mimo że w obu przypadkach to ten sam wzrost o 5%. Co więcej, split jest zwykle odbierany jako namacalny sygnał z zarządu — takie wydarzenia na ogół pojawiają się dopiero po wyraźnym wzroście ceny akcji i sugerują, że kierownictwo oczekuje kontynuacji tych zysków.
Badania The Motley Fool wskazują jednak, że wyniki spółek w okresach po podziale są mieszane. Dlatego lepiej wybierać akcje do kupna na podstawie fundamentów, a nie liczyć na split.
Jak wyglądał pierwszy split Tesli
Tesla weszła na giełdę w czerwcu 2010 r. po cenie 17 USD za akcję (bez korekty pod split). W sierpniu 2020 r. Tesla ogłosiła swój pierwszy w historii split — dokładnie 5-na-1, czyli inwestorzy dostali cztery dodatkowe akcje za każdą dotychczas posiadaną.
W 2022 r. przeprowadzono split 3-na-1. Oznacza to, że skorygowana o podziały cena IPO Tesli wynosi zaledwie 1,13 USD na akcję. To 33 503% zysku dla inwestorów, którzy kupili po cenie z IPO i trzymali akcje do dziś.
W momencie pierwszego splitu Tesla była już blisko 2 500 USD za akcję, a w okolicach drugiego podziału kurs spadał poniżej 900 USD.
SpaceX zaczęło od innej skali
Tesla w chwili IPO była spółką o mniejszej kapitalizacji, natomiast SpaceX było największą ofertą publiczną w historii i obecnie jest jedną z siedmiu spółek o kapitalizacji powyżej 2 bln USD.
Cena IPO SpaceX wyniosła 135 USD za akcję.
W skrócie: Tesla potrzebowała dekady na przeprowadzenie pierwszego splitu, gdy przechodziła drogę od spółki o niższej kapitalizacji do dużej firmy. W przypadku SpaceX, przy podobnym schemacie, może wystarczyć tylko kilka większych skoków kursu, zanim temat podziału akcji pojawi się ponownie.
Nie ma jednej reguły co do poziomu ceny
Warto też zaznaczyć, że nie ma standardowego poziomu ceny dla splitów. Większość spółek w indeksie S&P 500 notuje jednak poniżej 1 000 USD za akcję.
Split przy niższych cenach również się zdarza. Apple było w okolicach 500 USD za akcję, gdy w 2020 r. przeprowadziło split 4-na-1. CrowdStrike realizuje split 4-na-1 2 lipca, a kurs zamknięcia 26 czerwca wyniósł 701,09 USD za akcję.
SpaceX po 153,23 USD za akcję
W momencie przygotowywania rozważań SpaceX handlowało po 153,23 USD za akcję. Jeśli kurs wzrośnie co najmniej czterokrotnie (co oznacza kapitalizację tuż powyżej 10 bln USD), nie byłbym zaskoczony, gdy spółka rozważy split.
Pod względem procentowym byłby to jednak znacznie mniejszy wzrost niż w przypadku Tesli przed jej pierwszym podziałem. To z kolei oznaczałoby z pewnością niespotykaną skalę tworzenia wartości rynkowej.
Największy warunek: czy plan na satelity AI zadziała
Droga SpaceX do kapitalizacji rzędu 10 bln USD w dużej mierze zależy od tego, jak skutecznie spółka zbuduje i wyśle na orbitę miliony satelitów danych dla AI (AI data center satellites).
Pierwsze satelity testowe mają wystartować najwcześniej w 2027 r. Następnie Elon Musk chce zwiększać moc obliczeniową całej konstelacji satelitów AI o rząd wielkości każdego roku — dziesięciokrotnie. Oznacza to przejście z 1 gigawata (GW) w 2027 r. do 10 GW w 2028 r., 100 GW w 2029 r. i 1 000 GW (1 terawata) pod koniec 2030 r. Pod warunkiem, że zakład Terafab, który SpaceX buduje we współpracy z Tesla i Intel, będzie w stanie wyprodukować potrzebne układy w wystarczającej ilości.
Po drodze stoją jednak liczne przeszkody. Po pierwsze, te satelity mają być dużo większe niż satelity Starlink (zarówno pod względem masy, jak i powierzchni), więc będą cięższe i droższe w wyniesieniu na orbitę. Po drugie, umieszczenie ich na zaproponowanej przez Muska orbicie heliosynchronicznej może powodować zanieczyszczenie światłem i tworzyć wiele problemów dla astronomów.
SpaceX buduje w Teksasie dużą fabrykę o nazwie Gigasat, by wytwarzać te satelity, co może wiązać się z wyzwaniami produkcyjnymi. To tylko część długiej listy wyzwań technicznych i logistycznych, które trzeba będzie pokonać.
Jeśli te problemy zostaną rozwiązane, SpaceX będzie jeszcze musiało udowodnić, że istnieje baza klientów gotowych płacić wysokie stawki za taką zdolność obliczeniową w kosmosie, żeby uzasadnić koszty. Innymi słowy, spółka musi wykazać, że da się uzyskać mierzalne oszczędności kosztów, korzystając z orbitalnych centrów danych zamiast z naziemnych.
Jeśli te korzyści się potwierdzą, najpewniej będą one wynikać z tego, że system będzie zasilany energią słoneczną i wykorzysta duże panele radiatorowe do odprowadzania ciepła generowanego przez serwery w postaci promieniowania podczerwonego, zamiast polegać na wodnych układach chłodzenia lub chłodzeniu cieczą.
Co to mogłoby dać wycenie i splitowi
Jeśli SpaceX w jakiś sposób uda się zrealizować wszystkie te założenia, stanie się najważniejszą na świecie spółką infrastrukturalną dla AI i pomoże poradzić sobie z jednym z największych problemów w AI — tzw. wąskim gardłem energetycznym. Taki efekt mógłby też stać się punktem startowym — a co ważniejsze, źródłem przepływów pieniężnych — które pozwoli SpaceX podejmować kolejne przedsięwzięcia w technologii kosmicznej i w podróżach międzyplanetarnych.
W takim scenariuszu, przy łącznej wartości spółek kontrolowanych przez SpaceX: xAI oraz X (dawniej Twitter), SpaceX miałoby zdecydowanie zasługiwać na kapitalizację powyżej 10 bln USD, stałoby się najcenniejszą firmą na świecie i mogłoby dojść do momentu, w którym cena akcji uzasadni split. Jeśli spółka wyśle 1 mln satelitów do obliczeń AI w mniej niż pięć lat, split mógłby pojawić się dużo wcześniej w jej notowanej historii niż w przypadku Tesli.
Ryzyko pozostaje
SpaceX odnotowało jednak stratę netto w 2025 r., a nie ma pewności, jakie kolejne wyzwania mogą zaburzyć ambitne plany. Inwestorzy mogą więc skorzystać z podejścia „poczekaj i zobacz” i obserwować postępy spółki w realizacji celów, zamiast kupować akcje wyłącznie na podstawie wizji.
Czy kupować akcje Space Exploration Technologies już teraz?
Dyskusje o SPCX na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.