Spadek zaufania konsumentów do historycznego minimum, a giełda rośnie — dlaczego dane mogą zniekształcać obraz
Od 1952 roku Uniwersytet Michigan, za pośrednictwem Institute for Social Research, co miesiąc bada nastroje konsumentów. Ankieta przekłada na liczby nastawienie społeczeństwa do finansów i wydatków, oceny bieżącej kondycji gospodarki oraz oczekiwania na przyszłość.
W tym roku wyniki z maja były najgorsze w całej, dostępnej od początku badania historii. Michigan Consumer Sentiment Index (MCSI) spadł do 44,8 (1). To poziom niższy niż w najtrudniejszym okresie pandemii, gdy indeks dochodził do 71,8 (w COVID-19), w czasie popandemicznej fali inflacji, gdy spadł do 50, oraz po szczycie Wielkiej Recesji, kiedy wynosił 55,3.
Skąd tak duża rozbieżność?
Na pierwszy rzut oka te liczby nie pasują do tego, co widać na rynku. Notowania akcji w ostatnim czasie pną się w górę, a rządowe i firmowe dane o wydatkach pozostają relatywnie mocne.
W samym MCSI, mimo powszechnego uznania tego wskaźnika za jeden z kluczowych prognostyków nastrojów gospodarczych, w tym momencie dane wydają się stać w sprzeczności z innymi obserwacjami. Konsumpcja wciąż rośnie: wydatki w maju były wyższe o 0,9% miesiąc do miesiąca (to już czwarty kolejny miesiąc wzrostu) mimo tego, że ceny są wyższe o 4,2% rok do roku (7).
Widać też, że różnice między grupami ludności stają się coraz bardziej wyraźne. Pogłębia się rozwarstwienie, rośnie poziom zadłużenia jednostek oraz są również wysokie prywatne wskaźniki niewypłacalności kredytu w segmencie pozabankowym (10). Jednocześnie przeciętna stopa oszczędności Amerykanów spadła do 2,6% (11) — to najniższy poziom od czasów kryzysu finansowego w 2008 roku.
Jednocześnie niektóre argumenty wskazują, że na wynik badania mogą wpływać zmiany w strukturze ludności. W Stanach Zjednoczonych jest obecnie więcej emerytów niż kiedykolwiek wcześniej i częściej sięga się po oszczędności (12). Fed zwraca też uwagę, że przeciętny Amerykanin ma więcej aktywów płynnych niż przed pandemią — szacuje się, że to ok. 84% jego dochodu do dyspozycji (12).
Inne indeksy nastrojów są wyraźnie bardziej optymistyczne
Dla kontrastu, inny szeroko obserwowany wskaźnik nastrojów publikuje co miesiąc The Conference Board. Najnowszy odczyt wyniósł 93,1 (13). Co prawda to lekkie osłabienie względem poprzedniego miesiąca, ale poziom pozostaje w okolicach średniej historycznej.
W komunikacie z końca maja zwracano uwagę na „umiarkowanie mniej pozytywne” odczucia dotyczące warunków dla firm i rynku pracy. Jednocześnie wskazywano na „skromne poprawy” w oczekiwaniach konsumentów co do warunków dla biznesu i sytuacji na rynku pracy za pół roku.
Lance Roberts z RIA Advisors podkreślał natomiast, że twarde dane — poza samymi deklaracjami konsumenckimi — opowiadają „trzecią historię”. Chodzi o rosnącą sprzedaż detaliczną, wyniki spółek, wzrost PKB oraz zachowanie indeksu S&P 500. Wskazywał, że część tej rozbieżności może wiązać się z gorączką wokół boomu na AI, ale na dużą skalę ankietowe odpowiedzi z Michigan nie pokrywają się z tym, co dzieje się w gospodarce (14).
Czy problem tkwi w metodologii?
W debacie pojawia się też wątek metodologii badania. Część komentujących twierdzi, że decyzja Uniwersytetu Michigan o przeniesieniu ankiet z wywiadów telefonicznych do trybu online w 2024 roku mogła przechylić wyniki w dół. Argument jest taki, że w internetowych ankietach respondenci częściej udzielają mniej „kolorowych” odpowiedzi (15).
Z drugiej strony przywołuje się, że sam charakter rozmów telefonicznych może sprzyjać odpowiedziom bardziej uprzejmym, zgodnym i mniej krytycznym, ponieważ ankieter jest obecny w bezpośrednim kontakcie (17). Roberts zauważył przy tym, że „ankiety i zachowania często rozmijają się”, a luka zwykle mówi więcej o samym badaniu niż o konsumentach. Jego zdaniem rynek pracy, wydatki, dochody oraz dane o kredycie idą w tym samym kierunku, a nie zgadzają się ze wskaźnikiem nastrojów — choć dane te jednocześnie potwierdzają siebie nawzajem (14).
Polityka może też zniekształcać odczyt nastrojów
Roberts wskazuje jeszcze jeden czynnik: silną niechęć wielu osób do „obecnej administracji prezydenckiej”, niezależnie od tego, czy sprzeciw jest uzasadniony czy wynika z emocji. Wcześniejsze analizy różnic w nastawieniu między zwolennikami różnych opcji politycznych sugerują, że „partyzancka przepaść w nastrojach” jest obecnie większa niż różnice wynikające z dochodu, wieku czy wykształcenia. Według niego to oznacza, że ankieta nie mierzy wprost gospodarki — tylko „przynależność plemienną”, a to może być istotna część wyjaśnienia rozjazdu między MCSI a tym, co widać w realnych danych (mechanika rozbieżności, o którą chodzi, została opisana wprost w jego ocenie).
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.