Scott Galloway: leki GLP-1 „srebrną kulą” na problemy USA, jeśli nie przeszkodzimy
Scott Galloway, przedsiębiorca i profesor na NYU, zwraca uwagę na leki z grupy GLP-1 jako na potencjalnie przełomowe rozwiązanie. Jego zdaniem to narzędzia, które realnie zmieniają sytuację w USA, ale kluczowe jest, czy „nie będziemy dość głupi, by ograniczać tę zmianę”.
Galloway odniósł się też do głośnego debiutu SpaceX. 12 czerwca SpaceX (NASDAQ: SPCX) zadebiutował z największą ofertą IPO w historii, pozyskując 75 mld USD, jednak jego akcje zaczęły szybko tracić. Wyraził przy tym sceptycyzm wobec samej logiki takiego „wejścia” na rynek, wskazując, że nie chodzi o klasyczną inwestycję, lecz o grę na kursie.
Zamiast akcji SpaceX, Galloway rekomenduje skupienie się na GLP-1.
„Pięć lat temu, gdy Ozempic i Wegovy zostały po raz pierwszy dopuszczone do leczenia otyłości, GLP-1 wyglądały jak srebrna kula na otyłość” — napisał. Dodał, że dziś postrzega je jako „załadowaną” serię „srebrnych kul” kierowanych nie tylko przeciwko otyłości, lecz także m.in. uzależnieniom, nowotworom, bezdechowi sennemu oraz rosnącej liczbie innych chorób i przewlekłych schorzeń.
Eli Lilly wyraźnie wyprzedza konkurencję na rynku GLP-1
W ocenie Gallowaya najsilniej na rynku GLP-1 radzi sobie Eli Lilly. Wskazał, że kurs spółki wzrósł o 418% od 2021 r., czyli od momentu, gdy GLP-1 uzyskały aprobatę do leczenia otyłości. Według danych z historycznego wykresu cenowego firmy kurs wynosił 276,22 USD na koniec 2021 r., a na koniec 2025 r. było to 1 074,68 USD.
Galloway podkreśla również, że Eli Lilly pracuje nad nowym lekiem z grupy GLP-1 — ma to być terapia skojarzona z „obiecywającymi” wynikami fazy 3. Jeśli produkt zostanie skutecznie wdrożony, jego zdaniem może to jeszcze mocniej wesprzeć wycenę spółki.
Dla porównania Galloway wskazuje, że Novo Nordisk nie osiągnął podobnego poziomu sukcesu. Jego zdaniem potencjalnym wyjaśnieniem może być to, że Eli Lilly miało lepszy czas i skuteczność w docieraniu do klientów bezpośrednio do konsumentów.
Wątek cen i marketingu pojawia się też w wypowiedzi zarządu. David Ricks, przewodniczący rady i dyrektor generalny Eli Lilly, mówi, że w kategorii GLP-1 ceny są elastyczne: „Im bardziej obniżamy cenę, tym więcej użytkowników pozyskujemy. Podążamy tą ścieżką”.
Galloway dodaje, że GLP-1 działają w praktyce jak abonament: pacjenci, którzy już rozpoczną terapię, mają tendencję do pozostawania na niej.
Najtrudniejszy punkt: cena terapii
Za główny powód rezygnacji z GLP-1 Galloway uznaje cenę — tak wynika z danych Cleveland Clinic. Terapie są kosztowne i potrafią oznaczać wydatki rzędu setek dolarów miesięcznie. Do tego dochodzi coraz większy problem z finansowaniem przez ubezpieczycieli — część płatników coraz rzadziej zgadza się na refundację.
Obniżanie cen leków ma więc realnie pomagać osobom, które wcześniej korzystały z terapii przez ubezpieczenie, ale utraciły do niej dostęp. Eli Lilly uruchomiło też rozwiązanie dla seniorów w programie Medicaid D: zgodnie z informacją w jego partnerstwie z rządem USA płatność ma wynosić 50 USD miesięcznie.
Firma oferuje również opcje „self-pay” (płatność bezpośrednia) dla pacjentów bez ubezpieczenia lub tam, gdzie ubezpieczenie nie pokrywa terapii. Galloway zwraca jednak uwagę, że ceny nadal pozostają wysokie — mogą wymagać dopłat sięgających 449 USD za wielodawkowe pióro.
W jego końcowej ocenie GLP-1 to opowieść, która daje coś, co kiedyś było w Silicon Valley szczególnie częste: nadzieję na lepszą przyszłość. Jednocześnie zaznacza, że kluczowe pytanie brzmi nie o to, czy te leki zmienią USA — bo już zmieniają — tylko czy doprowadzimy do ograniczeń w tej zmianie poprzez „racjonowanie” dostępu.
Dyskusje o Nasdaq Composite na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.