Rynek akcji zbliża się do najwyższej wyceny w historii. Ostatnim razem skończyło się krachem
Amerykański rynek akcji ustanawia rekordy pod każdym względem.
S&P 500 (SNPINDEX: ^GSPC), Dow Jones Industrial Average (DJINDICES: ^DJI) i Nasdaq Composite (NASDAQINDEX: ^IXIC) osiągnęły w tym roku historyczne maksima, przedłużając hossę trwającą od niemal czterech lat. Jeśli obecne wzrosty się utrzymają, 2026 rok będzie czwartym z rzędu rokiem dwucyfrowych stóp zwrotu, przedłużając jeden z najmocniejszych kilkuletnich okresów wzrostu od dekad. To rekord, który warto świętować.
Jest jednak jeszcze jeden rekord, do którego zbliża się rynek. Inwestorzy z Wall Street niekoniecznie będą chcieli go pobić.
Wskaźnik CAPE zbliża się do poziomu z czasów bańki internetowej
Chodzi o wskaźnik Shillera CAPE dla indeksu S&P 500. To miara pokazująca, jak droga jest giełda w porównaniu z zyskami spółek. W uproszczeniu CAPE pokazuje, ile inwestorzy płacą za każdego 1 USD średniego zysku skorygowanego o inflację, wypracowanego przez indeks S&P 500 w ciągu ostatniej dekady.
W historii rynku obejmującej około 155 lat wskaźnik CAPE wynosił średnio około 17. Obecnie jest to około 41. To dopiero drugi wyraźny okres w historii, gdy wskaźnik znalazł się powyżej poziomu 40. Do wyrównania historycznego maksimum na poziomie 44 brakuje mu zaledwie 3 punktów.
CAPE osiągnął wartość około 44 pod koniec 1999 roku, gdy bańka internetowa zbliżała się do końca. Wiele spółek internetowych wyceniano wówczas na wyjątkowo wysokich poziomach. Liczba firm, które później zbankrutowały, pokazała, jak bardzo ceny ich akcji oderwały się od fundamentów.
Dzisiejszy rynek ma pewne podobieństwa do okresu bańki internetowej. W obu przypadkach inwestorów ekscytuje nowa technologia, napływają do niej ogromne ilości kapitału, a część uczestników obawia się, że przegapi wzrosty.
Oba okresy nie są jednak takie same. Wiele spółek internetowych z czasów bańki nie miało żadnych zysków i osiągało niewielkie przychody. Tymczasem za dzisiejsze wzrosty odpowiadają przede wszystkim ogromne i bardzo rentowne przedsiębiorstwa. Nvidia nie jest więc odpowiednikiem Pets.com.
Wysokiego wskaźnika CAPE nie należy jednak ignorować. Niewiele miar wyceny pozwala równie dobrze umieścić obecną sytuację rynku w perspektywie historycznej. Nawet świetne spółki mogą przynieść większe rozczarowanie, jeśli ich wysoka wycena pozostawia niewiele miejsca na wyniki gorsze od oczekiwań. Obecny rynek zbliża się do takiego poziomu.
CAPE nie przewiduje krachów. Odczyt powyżej 40 nie oznacza też, że inwestorzy powinni sprzedać wszystkie akcje. Wskazuje natomiast, że przy wyborze inwestycji potrzebna jest większa selektywność. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, ważne jest odróżnianie spółek, które mają realne możliwości spełnienia swoich obietnic, od spółek wzrostowych, których wyceny opierają się głównie na entuzjazmie inwestorów.
Jeśli na rynku rzeczywiście powstała bańka związana ze sztuczną inteligencją, firmy z mocnymi bilansami i wysokimi zyskami powinny być lepiej przygotowane na przetrwanie krachu.
Korekty na rynku będą się pojawiać i znikać. Nie da się całkowicie wyeliminować zmienności, ale historycznie silne przedsiębiorstwa i cierpliwość pomagały ograniczać strach wywoływany przez gwałtowne wahania cen.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.