Kongres chce zakazać „cyfrowego dolara”. Co to oznacza dla spółek krypto?
Prezydent i rządowe instytucje próbują nadać ramy temu, jak będzie wyglądać przyszłość płatności cyfrowych. Chodzi tym razem o przepisy, które mają ograniczyć rozwój „cyfrowego dolara”.
Kongres przyjął regulacje, które mają uniemożliwić Fedowi (System Rezerwy Federalnej) podążanie ścieżką „blockchainowego dolara”. Sprawa wiąże się z zaciekłą konkurencją między emitentami stablecoinów, firmami obsługującymi płatności i bankami o rynek, który może w przyszłości być wart wiele bilionów dolarów.
Czym są cyfrowe dolary i czym różnią się od stablecoinów
„Cyfrowy dolar” to sposób przenoszenia pieniędzy w sieci opartej na technologii blockchain w wersji wspieranej przez państwo. Takie rozwiązania są znane jako CBDC (central bank digital currencies), czyli cyfrowe waluty banków centralnych. To jedna z kilku dróg, dzięki którym środki mogą krążyć „on-chain”, czyli bezpośrednio w rejestrze rozproszonym.
Alternatywą dla CBDC są stablecoiny. To cyfrowe tokeny przypisane (zwykle na stałe) do tradycyjnych walut. Emitują je banki, firmy z branży krypto lub inne podmioty. Stablecoiny zyskują na znaczeniu od kilku lat.
Dlaczego zakaz cyfrowego dolara nie daje automatycznie zysku stablecoinom
Na pierwszy rzut oka zakaz „cyfrowego dolara” mógłby sprzyjać spółkom nastawionym na stablecoiny, takim jak Circle Internet Group (NYSE: CRCL) i Coinbase Global (NASDAQ: COIN). W praktyce jednak cyfrowe dolary zeszły na dalszy plan wiele lat temu, a rywalizacja on-chain toczy się dziś głównie między tradycyjnymi instytucjami finansowymi a emitentami stablecoinów.
Dużą zaletą transakcji blockchain są niskie koszty i szybkie rozliczenia. Obecnie „on-chain money” to mozaika projektów: istniejący gracze testują partnerstwa z różnymi kryptowalutami, firmami z branży krypto oraz innymi bankami i dostawcami usług płatniczych. Wiele podmiotów pilnuje kilku projektów naraz, bo nie jest jeszcze jasne, jaki kształt przyjmie ten potencjalnie zyskowny rynek.
Co stało się w sprawie cyfrowego dolara
Prezydent wydał w 2025 roku zarządzenie wykonawcze, które zatrzymało prace nad rozwojem rządowych CBDC. W ubiegłym miesiącu Kongres poszedł dalej i przyjął przepisy, które mają uniemożliwić Fedowi wydanie cyfrowego dolara przed końcem 2030 roku.
Ujęto to w ustawie mieszkaniowej dotyczącej przystępności cenowej, ale prezydent nie podpisał projektu na mocy prawa z powodów politycznych.
Rozwój cyfrowego dolara był jednak wcześniej mocno hamowany. Od momentu, gdy Rezerwa Federalna poważnie zainteresowała się tym pomysłem w 2022 roku, temat w praktyce nie ruszył do przodu. Choć kilka krajów uruchomiło CBDC, entuzjazm wyraźnie osłabł na skutek wyzwań technicznych i obaw o prywatność. Niezależnie od tego, co przyniosą kolejne przepisy, nie widać dużego zainteresowania cyfrowym dolarem, a środki oparte na blockchainie częściej będą pochodzić z kanałów niezależnych od rządu.
Większe zagrożenia dla stablecoinów
Stablecoiny mogą odgrywać rolę w międzynarodowych transferach pieniężnych, płatnościach w systemach z agentic artificial intelligence (płatnościach realizowanych przez autonomiczne systemy AI), w obszarze krypto, e-commerce i w wielu innych zastosowaniach — przy prognozach, że liczba stablecoinów w obiegu może wzrosnąć z ponad 310 mld USD dziś do poziomów rzędu bilionów dolarów do 2030 roku.
Wśród inwestorów dużą uwagę skupia Circle — notowana na giełdzie spółka emitująca USD Coin (CRYPTO: USDC), drugi pod względem skali stablecoin w obiegu. Circle stawia na podejście „compliance-first” (najpierw zgodność z regulacjami). Każdy token USDC jest zabezpieczony środkami trzymanymi w łatwo dostępnych rezerwach, takich jak amerykańskie bony skarbowe (U.S. Treasuries). Circle zarabia na odsetkach uzyskiwanych z tych środków oraz na opłatach transakcyjnych — im większy jest zasięg i wykorzystanie stablecoinów, tym większy może być wzrost spółki.
W rzeczywistości cyfrowy dolar nie stanowił jednak dla Circle poważnego zagrożenia przez lata. Większe ryzyko wynikają z niekorzystnych regulacji, konkurencyjnych stablecoinów oraz emisji tokenów uruchamianych przez banki i firmy płatnicze.
Widać to było szczególnie 30 czerwca. Tego dnia konsorcjum 140 organizacji — w tym Visa, Mastercard, BlackRock i Coinbase — ogłosiło uruchomienie nowego stablecoina Open USD.
Po ogłoszeniu, że Open USD zamierza dzielić się z partnerami dochodami z rezerw, akcje Circle spadły.
Co dalej z Circle i całym sektorem stablecoinów
Choć kurs akcji Circle spadł, biorąc pod uwagę, że projekty związane z stablecoinami przychodzą i odchodzą od lat, jest jeszcze za wcześnie, by uznać ten kierunek za stracony. Nie tak dawno eksperci zakładali, że CBDC zniszczą Bitcoina, a dziś cyfrowe dolary są „na martwym torze” (w praktyce nie rozwijają się).
Open USD to interesująca propozycja, ale trudno będzie odtworzyć to, co Circle zbudowało w zakresie postępu regulacyjnego ani w zakresie sieci płatności.
To jednak przypomnienie, że ten sektor szybko się zmienia. Zainteresował mnie model przychodów Circle oparty na generowaniu odsetek, ale preferuję podejście innowacyjnych banków i fintechów do integracji blockchain — zwykle jest ono mniej uzależnione od jednej ścieżki sukcesu.
Dyskusje o COIN na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.