Dolar USA osłabł po interwencji wspierającej jena
Dolar USA (DX-Y.NYB) osłabił się po wspólnej interwencji Stanów Zjednoczonych i Japonii, której celem było wzmocnienie jena. To rzadkie działanie zwróciło uwagę inwestorów, ponieważ Waszyngton publicznie zaangażował się w operację na rynku walutowym.
Scott Bessent, sekretarz skarbu USA i były trader walutowy, który w przeszłości wywierał presję na Japonię, tym razem poparł działania mające wesprzeć jena.
Znaczenie tej sytuacji wynika między innymi z różnicy oprocentowania obligacji w obu krajach. W Stanach Zjednoczonych oprocentowanie obligacji o dłuższym terminie zapadalności — od papierów dwuletnich po dziesięcio- i trzydziestoletnie — jest wyższe niż w Japonii.
Inwestorzy mogą pożyczać jeny, a następnie przeznaczać uzyskane środki na aktywa w USA oferujące wyższe oprocentowanie. Taka strategia jest nazywana transakcją carry trade. Pozwala ona zarabiać na różnicy oprocentowania, ale wiąże się z ryzykiem gwałtownych zmian kursów walut.
Strategia może działać przez długi czas, lecz przypomina zbieranie drobnych monet przed rozpędzonym walcem. Kiedy sytuacja na rynku szybko się zmienia, inwestorzy mogą ponieść duże straty.
Dolar umacniał się przez większość ostatniej dekady i kilku poprzedzających ją lat. W czasie światowego kryzysu finansowego osiągnął jednak minimum względem jena. Na końcu długoterminowego wykresu widać obecnie spadek wartości dolara. To efekt opisywanej interwencji.
Na wykresie obejmującym pięć dni ruch ten wygląda szczególnie wyraźnie. Zaangażowanie USA w takie działania nie jest codziennością. Ostatni raz Stany Zjednoczone przeprowadziły podobną operację w 2011 roku, w związku z katastrofą elektrowni jądrowej Fukushima. Tamto wydarzenie nie miało związku z rynkami finansowymi.
Ostatni przypadek, gdy USA wsparły interwencję japońskich władz w tym kierunku, miał miejsce w 1998 roku. W ostatnich dniach widać było kilka silnych spadków kursu dolara względem jena. Oznaczały one umocnienie japońskiej waluty i osłabienie dolara.
Ruch ten rozłożył się na kilka dni. Nie ma potwierdzenia, że interwencja miała miejsce w czwartek, choć właśnie wtedy odnotowano największy spadek kursu. Potwierdzono natomiast, że USA pomagały Japonii w piątek. Od poniedziałku dolar nieco się umocnił, a jen lekko osłabił.
Umocnienie jena nie ograniczało się wyłącznie do relacji z dolarem. W ciągu ostatnich czterech dni japońska waluta zyskiwała również wobec argentyńskiego peso, rupii indyjskiej, chińskiego juana, reala brazylijskiego oraz innych walut.
Ma to znaczenie także dla inwestorów z USA. Indeks S&P 500 ustanowił tego samego ranka kolejny rekord, pierwszy od dwóch miesięcy. Rynki na razie nie zareagowały nerwowo na wydarzenia na rynku walutowym.
Pojawiło się jednak ryzyko związane z rentownością długoterminowych obligacji USA, czyli oprocentowaniem oferowanym przez te papiery. Rentowności rosły z powodu inflacji, podaży pieniądza oraz zadłużenia Stanów Zjednoczonych. Jeśli będą nadal rosnąć, może to zaszkodzić amerykańskim akcjom. Na razie rynek nie znalazł się jeszcze w takiej sytuacji.
Obawy dotyczyły również tego, że dalsze umocnienie jena mogłoby skłonić japoński rząd do sprzedaży części amerykańskich obligacji skarbowych. Taki ruch zwiększyłby presję na ich ceny i mógłby podbić rentowności.
Scott Bessent powiedział w CNBC: „Będziemy nadal wspierać Japonię i zrobimy to, co będzie konieczne”. Dodał, że wszyscy są w tej sprawie zgodni.
Krytycy zwracają uwagę, że zaangażowanie USA oznacza interwencję na rynku, podczas gdy powinny na nim obowiązywać zasady wolnego rynku. Japońskie stopy procentowe przez lata utrzymywały się na bardzo niskim poziomie, a obecnie dopiero dostosowują się do nowych warunków. To delikatna operacja, w której błędy mogą pojawić się po obu stronach.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.