Adobe (ADBE) wybrało Anila Chakravarthy'ego na następcę prezesa Shantanu Narayena. Chakravarthy obejmie stanowisko dyrektora generalnego w grudniu. Narayen ustąpi z funkcji prezesa i zostanie przewodniczącym rady dyrektorów.
Samo ustąpienie Narayena nie było zaskoczeniem, ponieważ od dawna kieruje on spółką. Zaskoczeniem okazał się jednak wybór następcy. O stanowisko rywalizowało dwóch wewnętrznych kandydatów, którzy od pewnego czasu zarządzali różnymi częściami działalności Adobe.
Chakravarthy odpowiadał za obszar związany z doświadczeniem klienta. David Wani kierował natomiast największą częścią biznesu Adobe, czyli segmentem produktów kreatywnych. Wani nie został wybrany na prezesa i obecnie odchodzi z firmy.
Akcje Adobe rano lekko spadały po ogłoszeniu tej niespodziewanej zmiany. Spółka przechodzi trudniejszy okres, a inwestorzy będą chcieli wiedzieć, jakie doświadczenie i pomysły nowy prezes wniesie do firmy.
Działalność kierowana przez Waniego odpowiadała za trzy czwarte przychodów Adobe. Skala tego segmentu sprawia, że odejście jego szefa może mieć duże znaczenie dla akcjonariuszy.
Adobe znalazło się także pod presją tzw. „SaaS-pocalypse”, czyli trudnego okresu dla spółek oferujących oprogramowanie jako usługę. W przypadku firm, które później prezentowały dobre wyniki, rynek potrafił jednak szybko odwrócić wcześniejsze spadki. Akcje Salesforce i Snowflake zyskiwały po publikacji dobrych informacji nawet 20%.
Tak silne ruchy zwykle pojawiają się wtedy, gdy instytucje finansowe mają w portfelach zbyt mało akcji danej spółki i muszą szybko odbudować zaangażowanie. Inaczej wyglądała sytuacja Broadcomu. Mimo dobrych wyników kurs nie zareagował wyraźnie, ponieważ inwestorzy, którzy chcieli posiadać akcje tej firmy, byli już w dużej mierze zaangażowani. Napływ nowego kapitału wymagał więc znacznie silniejszego impulsu.
Adobe najwyraźniej nie rozważało kandydata z zewnątrz. Jednym z możliwych powodów było dążenie do zatrzymania obu wewnętrznych kandydatów, choć ostatecznie Wani i tak odchodzi z firmy.
Spółka ma opublikować wyniki w przyszłym tygodniu, w czwartek. Ogłoszenie zmiany na stanowisku prezesa jeszcze przed publikacją danych wzbudziło pytania o jej możliwy związek z nadchodzącym raportem.
Wśród rynkowych spekulacji pojawił się scenariusz, w którym Adobe przedstawiłoby teraz słabsze informacje w ramach strategii ujawnienia wszystkich problemów naraz. Oznaczałoby to pokazanie wszystkich problemów jednocześnie, aby nowy prezes mógł później rozpocząć pracę z czystszą bazą i poprosić inwestorów o około sześć miesięcy na uporządkowanie sytuacji.
Podobne podejście nie przyniosło jednak oczekiwanych rezultatów w przypadku Lululemon. Brian Sazi przygotował dziś rano osobny komentarz na ten temat.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.